SPECJALNE - Rubryka

Porcys' Guide to OFF Festival 2010

20 lipca 2010



Forma przewodnika spodobała nam się widać na tyle, że postanowiliśmy sobie do niej wrócić przy okazji zbliżającego się Off Festivalu. Nie znajdziecie w nim jednak rozmówek polsko-śląskich, spisu hoteli i informacji dla plażowiczów. Zamiast tego postanowiliśmy unieść w górę czerwoną czapeczkę (względnie: chorągiewkę, parasolkę) i poprowadzić was śladem najważniejszych wydarzeń tegorocznego festiwalu. Z powodu natłoku atrakcji radzimy się nie ociągać, tylko zasuwać, słuchać, tańczyć, dyskutować i oddawać cześć bohaterom niezależnego światka (tak, wybieramy się).




Antipop Consortium

Skąd przyjedzie:
Nowy Jork (USA).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Powody są dwa: (i) ich kultowy album Arrhythmia jest kultowy; (ii) zakończyli hiatus dobre trzy lata temu, dzięki czemu można ich oglądać. Jeżeli martwicie się, że przecież Arrhythmia to stare dzieje, to zauważcie, że nie takie znowu stare – potem nagrali już tylko kuriozalną kolaborację z Matthew Shippem, po czym się rozpadli, żeby w 2009 wydać całkiem całkiem Fluorescent Black.

3 esencjonalne kawałki:
"Ping Pong", "Mega", "Ghostlawns".

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
SIEDEMNAŚCIE TYSIĘCY MILIONÓW TURECKICH

Znaczenie:
Razem z projektami El-P czy składami skupionymi wokół Anticonu reprezentowali tęgą rozkminę w podziemnym hiphopie. Bez nich nie powstałyby wytwórnie typu Lex Records, a bardziej elektroniczne ramię undie-hopu (którego przeciwieństwem organiczny Peanut Butter Wolf z całym Stones Throw) do dziś bałoby się mieszać różne artystowskie zacięcia z przejaraną zabawą komputerem.

–Mateusz Jędras




Apteka gra Mendę

Skąd przyjedzie:
Trójmiasto.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Bo chłopaki i dziewczyny piją wódę oraz wino.

3 esencjonalne kawałki:
"Menda", "Synteza", "Chłopcy I Dziewczyny".

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Poloneza caro bym zastawił w komisie.

Znaczenie:
Apteka w latach '80 współtworzyła Trójmiejską Scenę Alternatywną, a w następnej dekadzie wypuściła kilka albumów, z których chyba każdy zyskał status kultowego. Brzmienie zespołu było wówczas czymś wyjątkowym w naszym kraju i z pewnością zainspirowało trochę znakomitych zespołów, a okraszone specyficznym humorem teksty Kodyma wzbogaciły słownik rodzimej młodzieży. Wskutek zawirowań personalnych i wyjazdu lidera do Ameryki Południowej, Apteka zawiesiła działalność w 1998 roku, by powrócić pięć lat później składanką Psychedelic Underground i w często zmieniającym się składzie nagrać coś jeszcze oraz dać szereg koncertów. Po występie na Openerze mainstreamowe media zachwycały się konferansjerką Kodyma, który podobno mówił, że "ta co przyjechała w fordzie lubi chuja trzymać w mordzie". Menda to chyba najsłynniejszy album zespołu. Podobno jedyny z tego okresu, który nie został w całości zaimprowizowany podczas sesji nagraniowej.

–Krzysztof Michalak




Art Brut

Skąd przyjedzie:
Londyn (Wielka Brytania).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Można sprawdzić, co tam u starych, dobrych znajomych i poszaleć trochę pod sceną.

3 esencjonalne kawałki:
"Good Weekend", "Modern Art", "Emily Kane" .

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
7 funtów.

Znaczenie:
Znaczy się, Art Brut byli na wysokości swojego debiutu szufladkowani przez NME jako nadzieja białych i czołowi przedstawiciele rodzącej się młodej, rockowej sceny brytyjskiej. Coś jak Franz Ferdinand albo Bloc Party. Niestety, także ich dotknęła epidemia słabszego sofomora i nadzieje jakoś się rozmyły, ale wspomnienie całkiem sympatycznego pierwszego albumu zostało.

–Krzysztof Michalak




William Basinski

Skąd przyjedzie:
Nowy Jork (USA).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Basinski to jedna z najbardziej interesujących postaci nowojorskiej awangardy, ostatnich lat. Jego opus magnum Disintegration Loops to nagrania przekraczające wszelkie granice, gdzie przepiękna forma pętli to w zasadzie furtka a zarazem pretekst do dalszych rozważań jakie niesie formuła umierającego dźwięku. Nie zapominajmy jednak, że takie przedstawienie sprawy to też uproszczenie, bo nie sądzę, aby ktoś z nas wytrzymał 50 minut z rozpadającym się utworem Edyty Górniak, co w przypadku Williama udaje się znakomicie. Basinski to oczywiście nie tylko czteropłytowy kolos – nie zapominajmy o jego innych dziełach, wśród których na pewno wypada wymienić El Camino Real, The River i Untitled I-III z Richardem Chartierem. W Mysłowicach wystąpi z Chopinem. Rozpadający się nokturn czy etiuda na krótkich falach – termin "postmodernizm" najprawdopodobniej tu nie wystarczy.

3 esencjonalne kawałki:
"D|P 1.1", "Melancholia II", "El Camino Real".

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
W Poznaniu grał za półdarmo, ale obstawiam, że bez wsparcia Kulczyk Holding musielibyście zapłacić ze dwa "półdarmo" więcej.

Znaczenie:
Dla gatunku w zasadzie niewielkie, gdyż wspomniane wyżej pętle leżakowały ze dwie dekady, zanim trafiły do szerszej publiczności. Jednak w kategoriach takich jak: czas, miecz Damoklesa, ontologia i samoświadomość, działa lepiej niż nocny spacer po Nowej Hucie w szaliku Legii.

–Jan Błaszczak




Cieślak i Księżniczki

Skąd przyjedzie:
Sopot (Polska).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Powodów jest mnóstwo, a wszystkie powinny być oczywiste dla każdego czytelnika Porcys: samo obcowanie z muzyką Cieślaka, dla wielu pierwsze spotkanie z premierowym materiałem, piosenkowo-urocza strona całego projektu i możliwość kupna świeżej płyty zaraz po koncercie. Dodatkowo część "i Księżniczki" dodaje dużej wartości estetycznej całemu występowi, a ja właśnie odkryłem, że nucona przeze mnie od paru miesięcy piosenka to "The Man And His Happy Life".

3 esencjonalne kawałki:
"The Man And His Happy Life", "No Love Anywhere", "April/March".

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Możliwość posłuchania innych ważnych polskich debiutów tego sezonu.

Znaczenie:
Hipoteczny wywiad z Maćkiem Cieślakiem mógłbym rozpocząć od pytania "jak to jest być tak ważnym?". Brał w udział w projektach Lenny Valentino, King of Caramel, Wyjebani W Dobrej Wierze. Wyprodukował płyty Kobiet, Kristen, Kombajnu Do Zbierania Kur Po Wioskach, Pink Freud, 12 Catchy Tunes (We Wish We Had Composed) oraz Happiness is Easy. Liczba jego przedsięwzięć muzycznych jest tak duża, że specjalnie na nie założył mini label My Shit In Your Coffee. Udziela się też w totalnie nic nie znaczącym projekcie muzycznym z nazwą na "Ś", w kontekście którego rzuca się takie drobne hasła jak "pierwsza dziesiątka listy dekady". Poza tym "mgiełki i napierdalatory".

–Ryszard Gawroński




Damon & Naomi

Skąd przyjedzie:
Boston (USA).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Ciekawie będzie zobaczyć, jak na żywo wygląda 2/3 legendarnego Galaxie 500. Ciężko spodziewać się jakichś wielkich zaskoczeń związanych z tym koncertem, ale jeśli na koniec odgrzeją coś klasycznego to będę w siódmym niebie.

3 esencjonalne kawałki:
"The Great Wall", "Laika", "Once More".

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
25 PLN

Znaczenie:
W przypadku tej dwójki nie sposób uciec od porównań z dorobkiem Galaxie 500 i ciężko nie skonstatować, że skromny dorobek płytowy formacji i tak wnosi więcej niż spora liczba płyt Damona i Naomi nagranych po roku 91. Jakby nie było – i on i ona są postaciami bardzo zasłużonymi dla dream popu, ale o wiele więcej znaczyli gdy przygrywał im Wareham.

–Kacper Bartosiak




Darkstar

Skąd przyjedzie:
Londyn (Anglia).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Ciekawego dubstepu w Polsce nigdy wiele, a to co proponują panowie James Young i Aiden Whalley idzie w zgodzie ze współczesnymi londyńskimi trendami. Nie popełnili jeszcze żadnego longplaya, ale ich single zrobiły pewną karierę – dość powiedzieć, że dwa z nich znalazły się nawet na tej niesamowitej składance wydanej na pięciolecie wytwórni Hyperdub.

3 esencjonalne kawałki:
"Aidy’s Girl A Computer", "Need You", "Squeeze My Lime" .

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
33 PLN

Znaczenie:
Darkstar to jeszcze żaden okręt flagowy nurtu, ale niezwykle solidni i kumaci gracze, do których zdaje się należeć przyszłość. W bliżej nieokreślonym tegorocznym terminie mają podobno wreszcie wypuścić pełnoprawnego longplaya, który ma spore szanse wskoczyć do panteonu najważniejszych dubstepowych płyt. Czego sobie i wam życzę, amen.

–Kacper Bartosiak




Dinosaur Jr.

Skąd przyjedzie:
Amherst (USA).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
JENY. To prawdopodobnie jeden z najlepszy przypadek rockowych dinozaurów (ojej, ta gra słów), który aktualnie wymiata i rozstrzeliwuje swoimi albumami. Ciągle są świeży, pomykają na deskach i serio jarają się tym co robią. TEN KONCERT ROZPIEPRZY WSZYSTKO! Poza tym to legenda. Możesz potem opowiedzieć o gigu swojemu hipotetycznemu potomkowi z dumą i wyprostowaniem, a on nie będzie miał innego wyjścia jak tylko się zachwycić.

3 esencjonalne kawałki:
"Little Furry Things", "Freak Scene" (stare), "Over It" (nowe).

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Lewą nogę, prawą rękę, pewną przyszłość i pozycję społeczną

Znaczenie:
To działa na zasadzie call i response: ja mówię "klasyka indie rocka", a wy odpowiadacie "Guided by Voices, Pixies i Dinosaur Jr.". Obszar ich wpływów obejmuje prawie wszystko co działo się w gitarach w latach 90: Nirvanę, Pearl Jam, ale i Weezera, Built to Spill czy COKOLWIEK CZYM SIĘ JARASZ. You're Living All Over Me, Bug i Green Mind – te albumy po kolei zachwycają i wysyłają w kosmos. Jak się pokłócili i rozstali to Lou Barlow założył Sebadoh i The Folk Implosion z rozpędu i dalej wymiatał. Odkrył ich Sonic Youth po to, by oni mogli wesprzeć potem Nirvanę.

–Ryszard Gawroński




Fall

Skąd przyjedzie:
Z Anglii.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Przejść się pod scenę? Dla takiego koncertu chyba w ogóle warto przyjechać do Katowic, nawet z drugiego końca Polski albo z zagranicy. Mark E. Smith jest fascynujący nawet, gdy tylko czyta wyniki sportowe.

3 esencjonalne kawałki:
"Fortress/Deer Park", "The Classical", "Smile".

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Oddałbym ostatniego papierosa i wziął nadgodziny w fabryce.

Znaczenie:
Bardzo duże. Może nawet ogromne. To chyba jedyny zespół spośród post-punkowych legend, który jest nieprzerwanie aktywny aż do teraz i nadal wydaje dobre albumy. W czasie pierwszych lat swojej aktywności The Fall przefiltrowali post-velvetowską kakofonię przez robotniczą, punkową wrażliwość i wypracowali swój intelektualnie wyzywający, bezkompromisowy styl, wzbogacany później o wręcz popowe wyczucie melodii czy eksperymenty z elektroniką. Efektem trzydziestu sześciu lat aktywności zespołu, którego trzon zawsze stanowił i stanowi nadal wokalista Mark E. Smith, jest 28 albumów studyjnych i jeszcze więcej wydawnictw koncertowych. W dodatku u nich ilość jak najbardziej przekłada się na jakość. 86 miejsce w Porcys's Guide to Pop.

–Krzysztof Michalak




Fennesz

Skąd przyjedzie:
Wiedeń (Austria).

Dlaczego warto przejść się pod scenę na której gra?
Ze wszystkich występów klasyków ambientu na tegorocznym Offie, koncert Fennesza może zrobić największe wrażenie. Spodziewajcie się kąpieli w falach cyfrowo przetworzonej gitary. Jeśli sięgnie po materiał ze swojej najlepszej płyty Endless Summer, roztopimy się w ekstazie pod letnim słońcem Katowic.

3 esencjonalne kawałki:
"Made In Hong Kong", "Château Rouge", "Shisheido".

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
75 PLN

Znaczenie:
Austriak odcisnął własne piętno na ambiencie i w ogóle muzyce elektronicznej. Mało jaka muzyka ostatnich kilku lat była tak charakterystyczna jak marzycielskie pejzaże poskładane z gitarowych skrawków przez Fennesza, który kłania się shoegaze'owi i Beach Boys.

–Łukasz Konatowicz




Flaming Lips

Skąd przyjedzie:
Oklahoma City (USA)

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Niezależnie od tego czy przygotowują quasi-floydowskie show czy dyrygują orkiestrą samochodowych kaseciaków, koncerty Flaming Lips należą do tych spektakularnych. Z całą pewnością można więc założyć, że będzie to jeden z koncertów wyzwalających symultanicznie entuzjazm nagromadzony podczas słuchania klasycznych albumów oraz ten wynikający z aktualnego uczestnictwa w wydarzeniu. Zwłaszcza, że trudno sobie wyobrazić słabą setlistę. Wątpliwe abyście mieli lepsze plany na sierpień.

3 esencjonalne kawałki:
"She Don't Use Jelly", "Fight Test", "The Train Runs Over the Camel But Is Derailed by the Gnat".

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Dniówka w Long John Silvers.

Znaczenie:
Znacznie bardziej istotne od tego, że nawiązuje do nich Arcade Fire czy My Morning Jacket jest chyba to, że wyścielając sobie najbardziej psychotyczną, porąbaną niszę w pop-rocku zwojowali listy przebojów. I tym samym wystawili społeczeństwu niepokojącą diagnozę.

–Jan Błaszczak




Joker feat. Nomad

Skąd przyjedzie:
Bristol (Wielka Brytania)

Dlaczego warto przejść się pod scenę na której gra?
Jeśli myślicie, że dubstep nie jest gatunkiem dla was, to pewnie jeszcze nie znacie Jokera. Ja kiedyś tak myślałem, a "teraz sam jestem dziadkiem" i głęboko wierzę, że biba jaką Joker rozkręci z Nomadem na micu zaspokoi moją potrzebę dzikiego rave'u, nie ignorując wiecznie niedopieszczanej, szczególnie w warunkach imprezowych, żądzy dobrych melodii. Ten gość, mimo że posługuje się ciężkim basem jako materiałem twórczym, w sercu nosi hooki i przy pomocy zimnych i krystalicznie czystych dźwięków, wyciskanych zwykle podobno z analogowych syntezatorów, farbuje ludzi, kluby i miasta na purpurowo. Niektórzy mówią o nim, że to Timbaland dubstepu – produkcyjnym zdolnościom nie ustępuje Mosleyowi w jego najlepszych momentach, dzieli z nim pewnie i popową wrażliwość, a swój gatunek wprowadza w zupełnie nową epokę. Na razie jednak nie zjada swojego ogona. To może być najlepszy moment, żeby zobaczyć tego chłopaka w akcji, nim przekonamy się, czy droga jaką wybierze, będzie też tą, która nas satysfakcjonuje.

3 esencjonalne kawałki:
"Digidesign", "Purple City", Little Boots "Meddle (Joker Remix)"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
60 PLN

Znaczenie:
Joker, Gemmy i Guido określani są mianem "Purple Trinity". Wszyscy ci brytole w niesamowity sposób łączą duszny, melodyjnie depresyjny klimat starego bristolskiego trip-hopu, kosmiczne brzmienie i melodykę 80'sowego popu, synthy o g-funkowym rodowodzie oraz nowoczesny, wyczyszczony ze swojego rdzennego brudu dubstep. Ich brzmienie jest na tyle wyjątkowe, że bez skrępowania używam wobec niego etykietki purple dubstep, skoro zachowuje odrębność jako genre i wyróżnia się jakością wartą samodzielnego docenienia, oderwanego od banału, z jakim przed tą trójką kojarzyła mi się nazwa dubstep. Album Guido pokazał, że nie były to obietnice bez pokrycia, podobne nadzieję wiążę z imprezą rozkręcaną przez Jokera.
–Kamil Babacz




Lali Puna

Skąd przyjedzie:
Weilheim (Niemcy).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Po tej całej intensywnej stymulacji bodźców wszelakich dobrze będzie odpocząć na delikatnym koncercie elektronicznym, gdzie wokale się rozmarzone i nawet gitary nie są w żadnym stopniu agresywne.

3 esencjonalne kawałki:
"6-0-3", "Nin-Com-Pop", "Lowdown".

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Wieczór wolny od wszelkich obowiązków.

Znaczenie:
Należą do grupy tych zespołów, które na allmusic za żadną płytę nie otrzymały pięciu gwiazdek, ale też żadna nie zeszła do poziomu trzech. Swojego czasu Colin Greenwood rozdawał swoim znajomym Tridecoder, bo wszyscy się zakochiwali i chcieli mieć płytę na własność. "Kupiłem już przez to pięć sztuk!" – mówił. "While Lali Puna doesn't always maintain one's interest over its running time, there are enough amazing songs that the band achieves greatness" – to powiedział ktoś inny, ale doskonale opisał zjawisko. Jak wokalistka chce brzmieć melodyjnie to śpiewa po portugalsku, a jak chce obserwować socjologicznie to po angielsku. Częściowo składa się z członków Notwist i Tied & Tickled Trio.

–Ryszard Gawroński




Lenny Valentino

Skąd przyjedzie:
Z zaświatów.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
To pierwsza od dziewięciu lat okazja, żeby zobaczyć wszystkich panów odpowiedzialnych za Uwaga! Jedzie Tramwaj na jednej scenie, w dodatku grających razem!

3 esencjonalne kawałki:
"Zniszczyłaś To Czy Zniszczyłem To Ja", "Karuzele, Skutery", Rodeo, "Trujące Kwiaty".

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Wszystko, co miałbym w portfelu, pożyczyłbym jeszcze od znajomych.

Znaczenie:
Każdy z członków tej supergrupy odznaczył się na polskiej scenie, ale to, co zrobili razem wykracza daleko poza granice rodzimej fonografii. Dość powiedzieć, że Uwaga! Jedzie Tramwaj byłby LP roku dla Borysa Dejnarowicza, gdyby tylko Radiohead wydali Kid A i Amnesiaca w jednym opakowaniu. Zespół rozwiązał się na krótko po wydaniu tego albumu i odbyciu dwumiesięcznej trasy koncertowej. Od tamtego czasu wystąpili okazyjnie tylko raz, na Offie w 2006 roku, ale z Maciem Morettim zamiast Arka Kowalczyka na perce.

–Krzysztof Michalak




Matmos

Skąd przyjedzie:
Baltimore (USA).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Bo Matmos gra koncert zamknięty, z ograniczoną ilością wejściówek, który nie dość, że jest Inspired By Chopin, to jeszcze stwarza doskonałą okazję do chwalenia się niebotycznym poziomem przeżyć podczas tego koncertu znajomym, którzy nie będą mogli tego zweryfikować, bo sami w większości nie dostąpią zaszczytu uczestnictwa w tym wydarzeniu.

3 esencjonalne kawałki:
”Spondee”, „California Rhinoplasty”, „Reconstruction”.

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
No, to zależy ile i jakich książek musiałbym posprzedawać i jaki miałbym nastrój, ale podejrzewam, że w tej rubryce chodzi z grubsza o podkreślenie na ile warto jest znać i zobaczyć zespół. Otóż warto.

Znaczenie:
Kurczę, nie wiem – szeroko znane znaczenie dla Bjork, a także dla ogółu „muzyki elektronicznej” zeszłej dekady. No bo jak wyjaśnić jakiej właściwie muzyki elektronicznej, skoro właśnie większości z niej? Około-ambient, techno, post-industrial, w różne szufladki można by pchać Matmos na podstawie poszczególnych albumów bądź nawet tracków. Zespół funkcjonuje też w świadomości jako tworzący muzykę pop-konkretną.

–Radek Pulkowski




Mouse On Mars

Skąd przyjedzie:
Düsseldorf (Niemcy).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Niemcy, jak to Niemcy, znają się na elektronice, natomiast Jan St. Werner i Andi Toma to prawdziwe legendy szeroko pojętej muzyki elektronicznej. Na swoich wczesnych płytach przecierali szlaki, łączyli kwaśne z pożytecznym i otrzymywali naprawdę niespotykane wcześniej rezultaty. Ciężko nie docenić ich wpływu na całą scenę berlińską, ale generalnie elektronika bez ich kombinacji byłaby o wiele uboższa. Uczestnicząc w ich gigu pamiętajcie, że obcujecie z prawdziwymi wizjonerami, którzy w latach 90tych ramię w ramię z Autechre i Richardem D. Jamesem tworzyli przyszłość.

3 esencjonalne kawałki:
"Bib", "Actionist Respoke", "Frosch" .

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
50 PLN

Znaczenie:
Tak jak wspomniałem – obok Aphexa i Autechre niemiecki kolektyw to jedna z najbardziej cenionych i szanowanych marek w electro-światku. Toma i Werner to ludzie z niesamowitymi horyzontami muzycznymi, często w swojej karierze wychodzili na przekór światu i łączyli pozornie niepasujące do siebie elementy, które ożywały pod postacią utworów Mouse On Mars.

–Kacper Bartosiak




Muchy

Skąd przyjedzie:
Poznań (Polska).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Koncert Much koncertowi Much nierówny, słowem – za każdym razem jest inaczej, ale zawsze fajnie. Jak będzie tym razem? Ciężko przewidzieć, ale grunt, że pojawia się dobra okazja do tego, aby podrzeć japę do "Miasta Doznań". I sprawdzić, jak materiał z ostatniego albumu broni się na żywo.

3 esencjonalne kawałki:
"Najważniejszy Dzień", "Miasto Doznań", "Zapach Wrzątku" .

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
31 PLN

Znaczenie:
Możemy się spierać, ale Terroromans to jedna z najważniejszych polskich płyt ubiegłej dekady, a samo zjawisko, którym stały się Muchy w oczach dorastającej młodzieży, to przedmiot badań wielu współczesnych socjologów.

–Kacper Bartosiak




Nathalie And The Loners

Skąd przyjedzie:
Poznań (Polska).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Go, Dare jest jedną ze spoko moko spokojnych płyt ostatnich czasów z produkcją naszego ulubionego Piotra Maciejewskiego, ciepłymi wokalami i prostymi podkładami z dominacją akustyków i klawiszy. Warto obczaić jak to całe songwriterstwo wszystko się przedstawi na żywo – ej no ludzie, pewnie można się zakochać jak w "High Fidelity" czy coś!

3 esencjonalne kawałki:
"It So So" (totalnie kozackie!), "Thoughs", "For Love".

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Dobrą imprezę, randkę, coś takiego.

Znaczenie:
Natalia Fiedorczuk była wokalistką w takich zespołach jak Happy Pills, pl.otki czy Orchid, co powoduje, że na luzaku możemy postawić jej internetowe serduszko i kciuk do góry. Hasło "dobre i polskie" też gra silną rolę w całej sytuacji.

–Ryszard Gawroński




No Age

Skąd przyjedzie:
Los Angeles (USA).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Przede wszystkim dlatego, żeby na własne oczy przekonać się czy (ewentualnie: o ile) Pitchforkowy hype rozmija się z rzeczywistością. Poza tym gitarowe łupanie na żywo zawsze brzmi lepiej niż na płytach, stąd też i moja nadzieja, że gig No Age okaże się być sprawą wartą uwagi.

3 esencjonalne kawałki:
"Sleeper Hold", "Teen Creeps", "Eraser" .

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Tak z dwie dychy.

Znaczenie:
Nie byłoby fenomenu No Age gdyby nie usilne lansowanie tego duetu przez redakcję Pitchforka. Często mogło się zdawać, że ich zachwyt nie ma zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością, z tym że nawet to przejaskrawianie wpływu Kalifornijczyków na współczesne indie nie zmienia faktu, że jeśli tego wszystkiego nie łykacie, to sprawa i tak sprowadza się do tego, że w wersji minimum to po prostu zajebiście solidny gitarowy duet. Niektórym już to wystarcza do szczęścia.

–Kacper Bartosiak




Raekwon

Skąd przyjedzie:
Nowy Jork.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Dlaczego? Bo ciągle rzadko przyjeżdżają do Polski legendy rapu. The Chef nie dość, że ma status legendy, to jeszcze jest obecnie w bardzo dobrej formie. Jeśli nie teraz, to kiedy?

3 esencjonalne kawałki:
"Incarcerated Scarfaces", "Heaven & Hell", "New Wu" .

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Dilowałbym koksem przez pół roku.

Znaczenie:
Razem z kolegami z osiedla nagrał taki album 36 Chambers, któremu w Rolling Stone dali swego czasu cztery gwiazdki na pięć. Jego debiutancka solówka z 1995 podobno zapoczątkowała modę na mafijny rap, za co zgarnęła 8/10 od NME, a jej niedawna kontynuacja została uznana przez norweski Dagbladet 9 najlepszym światowym albumem 2009 roku.

–Krzysztof Michalak




Raveonettes

Skąd przyjedzie:
Kopenhaga (Dania).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Bo to ciekawy zespół, plasujący się estetycznie gdzieś pomiędzy Jesus and Mary Chain, rock 'n' rollem, twee, a szatańsko-fetyszystyczną optyką popkultury Kennetha Angera.

3 esencjonalne kawałki:
"Attack of the Ghost Riders", „Beat City”, „Aly, Walk With Me”.

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Wolny wieczór, trochę alkoholu, kilkanaście złotych, ciemne okulary, spoko.

Znaczenie:
Niby to, co w "dlaczego?", ale dodatkowo w kontekście New Rock Revolution (pamiętamy!) i wszystkich zespołów na "the 's" znanych z wczesnego pisarstwa Anny Gacek w Teraz Rocku – mnie to wzrusza. Poza tym Raveonettes, w przeciwieństwie do większości tamtych Jetów, zapamiętałem do tej pory.

–Radek Pulkowski




Shining

Skąd przyjedzie:
Oslo (Norwegia).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Jazzmani, którzy chyba zaczęli się nudzić na swoich koncertach, więc postanowili dorzucić trochę z rodzimego black-metalu a trochę z crimsonowskiego prog-rocka. W efekcie grywali trasy z Enslaved, które mieli w zwyczaju kończyć wspólnie grając "21st Century Schizoid Man". Bez szans Kanye, bez szans.

3 esencjonalne kawałki:
"Goretex Weather Report", "In The Kingdom Of Kitsch You Will Be The Monster", "Aleister Explains Everything".

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Zarówno jazzmani jak i metalowcy się cenią, z drugiej strony niedoszły koncert Supersilent pokazał, że Rune Grammofon mało pazerne. Gdzieś w połowie.

Znaczenie:
Za dużo zmiennych, aby określić.

–Jan Błaszczak




Something Like Elvis

Skąd przyjedzie:
Szubin (Polska).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Młodzi adepci sztuki indie będą mieli niepowtarzalną szansę zobaczenia koncertu jednego z tych zespołów, co mają mocno i zasłużenie przyczepioną plakietkę "legenda polskiej sceny". Duża część starszych też będzie w podobnej sytuacji, bo zespół rzadko występował w Polsce za czasów swojej działalności. Podobno totalnie wymiatają na żywo.

3 esencjonalne kawałki:
"Human-animal" (esencja pierwszego oblicza), "Song of Alexandra", "Phantom" (esencja drugiego oblicza).

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Moje kieszonkowe jakie w 2002 roku wydałem na chipsy, a nie na Cigarette Smoke Phantom.

Znaczenie:
Autorzy jednej z najlepszych polskich płyt poprzedniej dekady i główny towar eksportowy polskiego indie – za granicą supportowali Nomeansno i Fugazi, grali samodzielne trasy i byli wydawani. Szpanują, że mają akordeon. Główni bohaterowie baśni o brzydkich hałaśliwym hard rockowym kaczątku i zgrabnym filmowym łabędziu. Aktualnie Something Like Elvis podzielił się na zespoły Contemporary Noise Sextet i Potty Umbrella.

–Ryszard Gawroński




Tallest Man on Earth

Skąd przyjedzie:
Leksand (Szwecja).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
No kaman, dobry akustyczny koncert? Pan z gitarą? To zawsze kusi, a w tym przypadku na pewno się sprawdzi i odpowiednio rozmarzy. Poza tym można obczaić czy na pewno jest taki wysoki, bo według plotek jego wzrost jest poniżej szwedzkiej średniej.

3 esencjonalne kawałki:
"Walk The Line", "The Gardener" (opowieść w tekście!), "Burden Of Tomorrow"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Oddałbym mu moje małe djembe.

Znaczenie:
Ciężko w dzisiejszych czasach o kombinację młody muzyk + akustyk + charyzma + dziwny głos + rozmarzony folk, która by się efektywnie sprawdzała. U Kristiana Matssona istnieje odpowiednia mieszanina tych elementów, co wyraźnie objawia się na znakomitej debiutanckiej EP-ce oraz dwóch bardzo dobrych płytach.

–Ryszard Gawroński




Tides From Nebula

Skąd przyjedzie:
Warszawa (Polska).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Dawno nikt na krajowym podwórku tak dobrze nie poczynał sobie w około post-rockowych klimatach – Tides From Nebula umiejętnie czerpią z nieco cięższej muzyki a przy tym mają nosa do tworzenia ciekawych utworów, które, co tak boli u większości współczesnych post-rockowych zamulaczy, nie są przesadnie długie i opierają się na prostych, do bólu skutecznych środkach.

3 esencjonalne kawałki:
"Sleepmonster", "Apricot", "It Take More Than One Kind Of Telescope To See The Light" .

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
15 PLN

Znaczenie:
Na polskiej scenie – pionierzy łączenia ambitniejszego post-rocka z cięższymi brzmieniami na naprawdę wysokim poziomie. Wspólne trasy ze znanymi w Europie zespołami obracającymi się w podobnych klimatach mogą sprawić, że wkrótce doczekamy się kolejnej docenianej na zachodzie kapeli.

–Kacper Bartosiak




Tindersticks

Skąd przyjedzie:
Nottingham (Wielka Brytania).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Aby się szlachetnie zadumać i przez chwilę zatęsknić za brytyjskim rockiem. Jeśli macie wątpliwości proponuję odświeżyć Curtains. Trzymają się.

3 esencjonalne kawałki:
"Another Night In", "Rented Rooms", "Black Smoke".

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Sześć obgryzionych paznokci więcej i oczekiwania jak wobec Alberto Contadora na zbliżającej się czasówce.

Znaczenie:
Staples godnie kontynuuje cohenowską linię pochmurnego songwritingu a swoim stylem najpewniej zainspirował paru dzisiejszych idoli pokroju The National. Wam niech raczej służą porównania do American Music Club, Nicka Cave'a, Grega Dulliego czy Marka Lanegana. Jak widać prochu nie wymyślono, ale Nobel się tego potem wstydził.

–Jan Błaszczak




Toro Y Moi

Skąd przyjedzie:
Columbia (USA).

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Trudno mi obiektywnie orzec czy koleś faktycznie będzie DUŻY, dość czytelne jest jednak, że jest DOBRY. Poza tym jego koncert jest trochę takim koncertem-niespodzianką – nie mam pojęcia i nie chcę się dowiadywać inaczej niż poprzez własną obecność czy Chaz zagra Polsce Causers, czy zapowie nowy album, czy zaprezentuje te swoje kawałki post-GBV (czy jakkolwiek je zwać), czy zapewni taneczny set z rzeczami typu "Deep Routes". Poza tym na 100% będzie przyjemnie i bezpretensjonalnie.

3 esencjonalne kawałki:
Żeby dać wyraz wszechstronności Chaza: "Thanks Vision", "Left Alone At Night", "Ektelon"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Jakiś czas przed ogłoszeniem Bundicka na Offie w pewnych kręgach kołatała się plotka o tym, że poprzedzi on koncert Caribou, który, zdaje się, zamiast w Warszawie odbył się finalnie w Gdańsku. Nic takiego się jednak nie stało, a za występ Toro mógłbym serio uczciwie zapłacić, choć od początku miałem czucie, że nie będę musiał, bo zobaczymy się na Offie właśnie. Kilka trafnych czuć związanych z tym festiwalem w ogóle w tym roku miałem, nie da się ukryć. A za rok Gang Gang Dance, twierdzi z flanki moje wewnętrzne medium.

Znaczenie:
Czytelnikom Porcys chyba nie trzeba tłumaczyć jakie znaczenie miało pojawienie się Toro dla serwisu, prawda? A z innej, uniwersalnej strony: koleś udowodnił, że masowa produkcja świetnych piosenek, czerpiących z różnych stylistyk nie jest zarezerwowana tylko dla Ariela Pinka, utwierdził w przekonaniu wszystkie projekty około-chillwave'owe, samemu skutecznie i daleko uciekając od tej łatki, przypomniał, że można szczerze i bezinteresownie kochać muzykę pop wraz z jej różnorodnością. Wpływ lub brak wpływu na „historię muzyki” dopiero się natomiast wyklaruje.

–Radek Pulkowski




Trans Am

Skąd przyjadą:
Maryland (USA).

Dlaczego warto przejść się pod scenę na której grają?
Żeby przekonać się, co właściwie będzie się na niej działo. Trans Am mogli tylko się śmiać, kiedy w połowie lat 90. przypisano ich do fali post-rocka. Ich muzyka zawsze była daleka od akademickości tego gatunku. Nie przejmując się ograniczeniami i rzadko będąc serio zespół grał już jamy na kawałkach Boston i Foreigner, krautrock, hardcore, hadrock, electro-pop czy ambient. Bo mogli.

3 esencjonalne kawałki:
"I Want It All", ""Television Eyes", "Armed Response".

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
35 PLN

Znaczenie:
Trans Am nigdy nie byli bardzo ważnym i wpływowym zespołem, raczej luzacką kapelą stanowiącą fajny kontrast dla poważnych kolegów z wytwórni Thrill Jockey. Jednak błędem byłoby traktowanie zespołu jako kabaretu – ich elektroniczno-rockowe fuzje potrafią brzmieć wciąż bardzo świeżo.

–Łukasz Konatowicz




Very Best

Skąd przyjedzie:
Lilongwe (Malawi) / Londyn (Wielka Brytania)

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
Choćby dlatego, że ukradli piosenkę Architecture in Helsinki – po "Kamphopo" praktycznie nie chciało mi się wracać do "Heart It Races". Ich mixtape z 2008 roku zachwyca swoją bezpretensjonalną, afrykańską, beztroską wakacyjnością i w przeciwieństwie do samplowanych tam Vampire Weekend, nawet jeśli ich pełnoprawny album nie jest perfekcyjny, nie jest też banalny, ani infantylny. Z Katowic pewnie wyjedziemy lekko bardziej niezdrowi, ale na ich koncercie nawet tamtejszy smog pewnie będzie pachnieć jak nieskażone, rozgrzane powietrze Afryki.

3 esencjonalne kawałki:
"Kamphopo", "Warm Heart Of Africa", "Yalira"

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
40 PLN

Znaczenie:
Macie prawdziwego świetnego afrykańskiego wokalistę i świetne beaty Radioclita – raz brzmi to jak Girl Talk na spokojnie i wtedy pojawia się myśl "kultura mash-upów", innym razem jak "to o to chodzi w tym całym world music!". Malawijczyk, Francuz i Szwed łączą siły, żeby epatować słoneczną energią wyciskaną z etnicznej mieszanki. Globalizacja bez wiochy i afrykańska fascynacja krytyków bez głupoty i fałszu.

–Kamil Babacz




Voo Voo gra Sno-powiązałkę

Skąd przyjedzie:
Z Ursenowa chyba.

Dlaczego warto przejść się pod scenę?
To ciekawe przeżycie, zobaczyć zespół, który odgrywa swój concept album sprzed 23 lat, piosenka po piosence. Sno-powiązałka jest spójną narracją z pogranicza jawy i snu, a koncert na Offie bedzie szansą, by doświadczyć niesamowitej aury tego albumu na żywo.

3 esencjonalne kawałki:
"Zasnuty", "Kto Się Obudzi", "Ja Żyję" .

Kwota, jaką moglibyśmy zapłacić, gdyby przyjechał grać w naszym mieście:
Obudziłbym się o 5 rano.

Znaczenie:
Voo Voo chyba nie trzeba przedstawiać, ich dokonania z wczesnego okresu działalności różnią się jednak od tych obecnych. Sno-powiązałka była pierwszą płytą zespołu nagraną w składzie Wojciech Waglewski, Jan Pospieszalski, Mateusz Pospieszalski i Andrzej Ryszka. Stanowiła odejście od ostrego brzmienia debiutu w kierunku onirycznej, nieco surrealistycznej opowieści, w której łagodność przeplata się z transem. Od razu zdobyła uznanie krytyki i do dziś jest powszechnie uważana za jeden z najważniejszych polskich albumów lat osiemdziesiątych.

–Krzysztof Michalak

Redakcja Porcys    
BIEŻĄCE
Roger WatersIs This The Life We Really Want?
Porter RicksAnguilla Electrica