RECENZJE

Young Thug
The Best Of Young Thug Leaks 2019

2020, leaked 7.6

Choć niektórym fala milenijnych wspomnień zapewne odświeżyła czasy Napstera, "Ultra Szmaty", walki z piratami i popularności mp3, naiwnością byłoby dziś postrzeganie osobliwej i tętniącej życiem kultury leaków (uświetnionej w ubiegłym roku m.in. przypadkiem odzyskanego albumu Jai Paula) jedynie jako emanacji walki między siłami artystyczno-wytwórnianego światła i złodziejskiej ciemności. Proceder jest dużo bardziej złożony; leaki stają się dziś m.in. przedmiotem wymiany w insiderskich kręgach, traktujących nieopublikowane piosenki jak dobro luksusowe, ale także polem działań dla kuratorów i archiwistów, którzy z luźnych utworów starają się zrekonstruować zagubione klasyki, takie jak "ApeShit" duetu Future/Mike Will Made It, "Whole Lotta Red" Cartiego czy wiadomo czyje "Metro Thuggin". Pozostaje też aspekt promocyjny – wielu raperów pewnie chętnie poświęci pieniądze na parę litrów paliwa do prywatnego samolotu na rzecz spontanicznie tworzonej wokół leaków, lojalnej społeczności.

Niektórzy zresztą dość bezinteresownie udzielają dyspensy na przecieki, m.in. w imię walki z krwiożerczymi labelami, branżowymi magnatami pokroju Lyora Cohena i przekraczającą możliwości ziemskich wydawców produktywnością. Bohater naszego dzisiejszego spotkania otwarcie przyznaje, że cieszy się z przecieków, które ratują jego stare utwory od zapomnienia. Wystarczy zresztą zajrzeć do któregoś z setek krótkich filmów w mediach społecznościowych, w których unoszący się ponad zwykłymi śmiertelnikami Young Thug celebruje nagranie kolejnego hita. Spójrzmy prawdzie w oczy – biorąc pod uwagę pojemność ludzkiej pamięci i traktując na serio wszelkie informacje o niekonwencjonalnej metodzie kompozytorskiej mistrza, Thugger prawdopodobnie nie pamięta o 99% piosenek, które napisał.

Witajcie więc w chaotycznej krainie snippetów, demówek i innych piosenek-sierot, świecie tym dziwniejszym, że choć spiracone utwory wydają się tu świecić odbitym blaskiem "regularnych" płyt, w których zwykliśmy się z przyzwyczajenia dopatrywać kanonu, to ważniejszym punktem odniesienia wydaje się być trylogia Slime Season, pełnoprawna część składowa Pierwszego Folio Young Thuga. Slime Season to SMILE, proces i jego ukoronowanie: to właśnie tam znajdziemy prawdziwe trapowe laboratorium, korzenie Gunny, Cartiego, Yung Bansa, Lil Keeda i niemal dowolnego interesującego rapera z Atlanty, najbardziej wpływowego miasta rapu. To właśnie tu, w środku beefu z Lil Waynem, ukazywały stare kawałki z Lil Waynem, sąsiadujące z odrzutami z projektu z Migos oraz najpiękniejsze bity London on Dd Tracka, Wheezy'ego, Metro Boomina i Goose'a uzupełniane o wywrotową, lekceważącą tradycyjne struktury zwrotek i refrenów nawijkę. Jak pokazuje wybór Harleya Geffnera z Passion of The Weiss, leaki mogą nam zaoferować całkiem podobne emocje.

W selekcji Geffnera znajdziemy podkłady przygotowane przez najlepszych producentów w swoim prime time, utwory właściwie gotowe do podbijania list przebojów, z mainstreamowymi gośćmi pokroju Ushera, Davido, Jeremiha czy YoungBoya NBA; podwodne, ambientowe mini-opery , które błyszczałyby na świetnych mixtape'ach Gunny ("Roxy (Critics)"), chwytające za serce syntezatory Londona brzmiące jak z okresu "Tha Tour Pt.1" ("Ho Tendencies") i calypso Wheezy’ego z okresu "Jeffery" ("I Got Mine"), kawałki tak naciśnieniowane, że Thug transmutuje w gawrona ("Blue Jean Bandit"), klasyczną nutę do nocnej furki ("Can’t You Tell", "OMG") i słonecznej celebry ("Far Away", "My Lady"), odpryski EDM-u i country. Od początku do końca nie ma tu utworu, który nie zaciekawiałby na dłużej, większość z powodzeniem odnalazłaby się na albumach, a przecież youtube’owe archiwa są przepastne, przestawne i funkcjonalne. Czy potrafiłbyś wybrać z nich dla siebie lepszy zestaw niż Geffner? Pewnie tak, i to w tym wszystkim (prawie) najfajniejsze.

Łukasz Łachecki    
12 lutego 2020
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2019: R.I.P.
10 najlepszych płyt 2019