RECENZJE

Young Nudy / Pi'erre Bourne
Sli'merre

2019, Paradise East 7.2

Czy możemy już dziś wybrać muzycznego "bohatera roku" 2019? Raczej nie będzie to trudne, bo ciężko nawet wskazać poważnych konkurentów dla Pi'erre'a Bourne'a (może tylko Future jest w stanie nawiązać walkę). (Pomijam w wyliczance singlowe strzały, takie jak tło pod "Baby Choppa Heart" 21 Savage'a, czy "Million Dollar Mansion" dla Lil Keeda:) Nie tylko dostarczył bity do highlightów na OFICJALNYM debiucie Thuggera (dla porządku: "Surf" i "I'm Scared"), nie tylko sam rzucił w świat debiutancki LP na poziomie płyty roku (The Life Of Pi'erre 4 wyjaśnił red. Chełmecki), ale jeszcze w maju zrobił podkłady dla Young Nudy'ego, a przecież wciąż może pojawić się kolejny materiał od Playboia Cartiego i wtedy będzie już zupełnie pozamiatane. Na razie jednak wróćmy do Sli'mmere, czyli pełnoprawnego startu tego wspaniałego pop-trap maratonu.

Nie jest to może tak wysmakowany i "eksperymentalny" album, jak TLOP4 czy Die Lit, ale nie ma mowy o jakimś odpuszczaniu i trzaskaniu bitów na poczekaniu czy na kolanie. Pierwszy numer i już wiadomo, kto stoi za produkcją tego zapętlonego skrawka klawisza – styl Jenksa jest tak niesamowicie charakterystyczny (a wystarczy też spojrzeć na ilość ziomków, którzy próbują, z lepszym bądź gorszym skutkiem, skopiować jego MODUS), że naprawdę wystarczą trzy nutki, aby wiedzieć wszystko. To jeszcze nic: właściwie każda decyzja, jaką Pi'erre podejmuje, okazuje się trafiona. Czy bierze się za laidbackowy joincik z fletem i g-funkowym synthem, jak w "Mister", czy gdy kreuję aurę smutku w "Sunflower Seeds" albo gdy sięga po nietypowe, wyjęte jakby z czechosłowackich bajek melodyjki, jak w "Dispatch". Najbardziej Bourne'owskim trackiem będzie tu "Extendo" z partią smyczków i Uzi Vertem na ficie, choć sci-fi trap "Call Dat Bitch Homcide" też można uznać za wizytówkę tego zdolnego jak diabli ziomka.

Wypadałoby też wspomnieć o gospodarzu, czyli o Young Nudym. Mogę tylko napisać: udźwignął. Nie jest to jakiś wybitny MC, ale wczuł się w rolę, nie zepsuł sprawy, a z takim asystentem jak Pi'erre to w zupełności wystarczy. No ale właśnie: młody Pi'erre się wozi i się będzie wiózł – to jest pewne. Ciekawe tylko, kim będzie w następnej dekadzie? Nowym Kanye Westem? Nowym Pharrellem? Nowym Toro, tylko że (t)rapowym? A może po prostu Pi'errem Bourne'em? Kimkolwiek by nie był, ma wszelkie zadatki na to, aby w najbliższym czasie rządzić jeszcze bardziej.

Tomasz Skowyra    
30 sierpnia 2019
BIEŻĄCE
Friendly FiresInflorescent
DrakeCare Package