RECENZJE

Young Marco
Selectors 002

2017, Dekmantel 7.2

Kompilacja DJ-ska Young Marco, to prawdopodobnie najbardziej rozczulająca tego typu składanka ostatnich lat. Serce rośnie i dusza się raduje, albowiem wybrane przez Holendra utwory są w stanie zarazić pozytywną energią nawet największego ponuraka. Twórcy, których utwory znajdują się na tym krążku, traktują swoją artystyczną działalność przede wszystkim jako dobrą zabawę. Ich radosne podejście skutecznie przekłuwa napompowany do granic możliwości IDM-owy balon.

Jednak ciężko nazwać "Televisiewereld" czy "Whirr" parkietowymi wymiataczami z prawdziwego zdarzenia. Outsiderski sznyt songwritingu np. Gerrita Hoekemy i Ghostwriters, stanowi przeciwieństwo gładkości popowych produkcji. Czarodzieje syntezatora promowani przez to wydawnictwo są mimo wszystko postaciami z marginesu. Ich dorobek prześlizguje się gdzieś w przypisach do monografii mistrzów samplera. Karygodne niedocenienie wynika z niemodnej, anty-cool estetyki. Nieporadne rytmy, koślawe melodie i siermiężne groove'y zapełniają prawie godzinę materiału brzmiącego jak garażowe próby fanów Kraftwerk. Druga część cyklu Selectors to swoiste kompendium wiedzy na temat pasjonatów bawiących się sekwencerami MIDI w zaciszu prywatnych strychów i piwnic.

Paradoksalnie wspomniana amatorszczyzna jest jedną z największych zalet antologii wysmażonej przez Marco Sterka. Chałupnicze brzmienie nęci nostalgicznym urokiem, którego nie znajdziemy nigdzie indziej. Kwintesencjonalnym wyciskaczem łez wzruszenia jest chociażby "Mariopaint" będący odą do Nintendo, przygotowaną z rozmachem beethovenowskich symfonii. Okazuje się, że nawet za pomocą nieco prymitywnych środków, można ukazać światu pasję do tworzenia muzyki. Young Marco oddaje hołd zapomnianym talentom i ustawia ich dokonania w takiej kolejności, że mamy wrażenia obcowania z ekscentrycznym "best of".

W Selectors 002 urzeka również bezpretensjonalność. Brak tu nadęcia oraz konceptualnego patosu współczesnej elektroniki. Idea "inteligentnej" muzyki tanecznej idzie do kosza i zostaje zastąpiona przez figlarne mrugnięcia okiem. Tupiąc nogą do "Diskomix" zapominamy o mechanicznym rodowodzie klubowej stylistyki i dajemy się ponieść ciepłemu pulsowi.

Young Marco jawi się jako piekielnie zdolny zaklinacz winyli potrafiący ulepić coś pięknego z wyjątkowo kanciastych komponentów. Jego umiejętności spajają poszczególne utwory w uwodzącą różnorodnością mozaikę. Oczywiście przaśność całego materiału bywa nieco komiczna, ale co z tego? Shut up and just fucking enjoy!

Łukasz Krajnik    
22 marca 2017
BIEŻĄCE
Friendly FiresInflorescent
DrakeCare Package