RECENZJE

YahZarah
The Ballad Of Purple St. James

2010, FE Music 6.8

Sceniczność YahZary potencjalnie trwa od dawna, w zasadzie od kiedy zaczęto podkreślać jej udział w chórkach Eryki, co potoczyło się dalej pierwszymi wydawnictwami: Hear me i Blackstar. Tyle, że szybko później zza winkla powychodziły turkucie podjadki z gotowym protkołem. Wyrzuty w oko którejkolwiek, roszczącej upodobania do neo-soulu, który bezapelacyjnie, nieodwołalnie i na zawsze miał leżeć w gestii Badu. Dogorywający prestiż po wokalnym użyczaniu się w backgroundach Wielkiej Sieki i klaka dwóch albumów, skończyły się ostatecznie najpotrzebniejszym w świecie udziałem na Connected The Foreign Exchange. Wyprodukowana przez Nicolaya i Phonte'go, zabłysnęła na matowo wśród synkopowych rytmów openera czy, co ważniejsze, wysinglowała pod niebiosa cały album niezniszczalnym "Sincere". Później pojawiła się na Leave It All Behind w "If This Is Love" i genialnym "If She Breaks Your Heart" (wyprodukowanym przez Zo!). To przełamało zmowę milczenia. W tym samym, pracowitym roku (2008) wydała dziewięć piosenek pod banderą "sensual seduction", oddelegowanych do perłowego funku, które znalazły się na Prelude (EP 9-track). Ze szczególnym odznaczeniem od poprzednich solowych projektów. Tu już w ogóle nie ma linii do której coś wypada, opada klątwa niedoścignioności Wielkiej Eryki, a YahZarah dzięki kwitnącej swobodzie, popróbowała wszystkiego i za niektóre wyżyny jej multioktawy wystawiam rachunek, do odbioru. No i warty uwagi rozbieg (niekwestionowanej) zmysłowości: od żywej, z wtórującymi chórkami: "oooh honey, honey" w "Ooooh Baby You", poprzez pełzającą, z basem pochodzącym z wnętrza ziemii w "Where I Is" – po natężoną kumulację w "Four Alarm Fire".

W przypadku The Ballad Of Purple St. James można mówić jako o długo oczekiwanym albumie, nad którym prace YahZarah rozpoczęła kilka lat wstecz, zanim jeszcze było wiadomo, że zostanie wyprodukowany przez mistrzowskie duo z Foreign Exchange. Chęć produkcji piosenek dla kolaborantki zaistniała u zarania ich współpracy, ogółem płyta wynikła za sprawą niepowstrzymanego parcia obu stron. Oprawa koleżeńskich okoliczności i podskórnie obecna chemia spisku – czy jest coś, co może bardziej sprzyjać narodzinom Wenus. Phonte rozpatruje płytę w kategorii marzenia, które w końcu się spełnia, Nicolay uderza w utopijne podsumowanie, że z efektu pracy bardziej dumny być nie może. Sopranowe piewy poujmowane zostały w genialne brzmienie nówkowego, miękkiego r'n'b. YahZarah kontynuuje cudowną lekkość bytu – głosem robi, co się jej podoba: płacze, masuje, tłucze, rozdziera. Singlowe rozdanie "Why Dontcha Call Me No More" pozostaje najjaśniejszym punktem na płycie, ze względu na charakter, odbiegający od bardziej narkoleptycznej reszty. Żylastej perkusji, subtelnego rozkrzyczenia, z ornamentem chrypki wiecznie żywej, mogę słuchać z niegasnącą euforią neofitki. "Change Your Mind" toczy się ciepłym, syntetycznym funkiem jakby Solar Records z patentem subtelnego, nienatarczywego wokalnego rozełkania. I delikatna, na granicy rejestrów echolokacyjnych ballada "Shadow", spod złotej produkcji Zo!(!) Za sprawą fortepianu w stronę jazzu i orkiestralnych wstawek jest jak ołtarzyk dla najsłodszych i najczulej wykrojonych momentów Niny Simone. A "Come Back As A Flower" to tematyczno-stylistyczne, tyle że wyspokojone powiązanie z Minnie Riperton i "Les Fleurs". Zamierzone lub nie, ale wychodzi na kolejny ukłon w jej stronę, po coverze "Perfect Angel" z EP-ki Zo! – Just Visiting You. Intro, jak i sama rozogniona emocjonalność YahZary w "Starship", ewokują Prince'a. Są i występy bardziej melorecytacyjne z dopowiedziami Phonte'go w "Cry Over You" z metalicznymi przecinkami i buńczucznym basem, wpadające w kontrolowaną(!) manierę niedbałości. I tak stoję na rozstaju dróg, bo miałam przyznać, że płyta nudzi też miałkimi zapychaczami, i chyba "Love Come Save The Day" i świergoczący "All My Days" z Darienem Brockitgtonem, rzeczywiście nimi są. Ostatecznie stoję na warcie, wzbraniając się przed uszczknięciem któremukolwiek z numerów prawa godziwego bytu.

Magda Janicka    
5 maja 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie