RECENZJE

xx
xx

2009, Young Turks 6.2

BD: "Będąc krytykiem muzycznym" mam tu problem: jak oddzielić zawartość czysto muzyczną od atmosfery. Widzicie, płyta jest autentycznie dobra, ale wciągając jej depresyjne opary można bez trudu przewidzieć scenariusz: będzie (na mniejszą skalę) jak z Interpolem: teatralne gesty ze sceny, tabun zadumanych fanów z opuszczonymi głowami i stopniowa obniżka formy. Świat nie potrzebuje sfrustrowanych seksualnie smutasów z metropolii. Po zmroku Włosi robią to lepiej (get it?). Porada dnia: nie afiszuj się z inspiracjami komercyjno-popowymi (Missy, Aaliyah, Mariah Carey), jeśli ich w ogóle nie słychać, bo to tylko zostawia fana komercyjnego popu rozdrażnionym.

ŁK: Napisano na temat tego zespołu kilka głupot. Oni NIE brzmią jak Interpol. Piosenki xx są absolutnie szkieletowe, daleko od nich do pełnego, mięsistego grania z Turn On The Bright Lights. Czasami trudno nawet mówić o piosenkach, część płyty to czysto atmosferyczne miniatury. Druga sprawa – ten album to żadna rewelacja. To bardzo solidna i całkiem obiecująca płyta, która niestety blednie kiedy już się ja ogarnie umysłem. Mogę sobie za to wyobrazić, że zjednoczy młodzież bawiącą się na indie potańcówkach (spójrzcie prawdzie w oczy – chodzicie na ROCKOTEKI) i electro dzieciaki. Klimatyczny post-punk w stylu The Comsat Angels łączy się tu z iście minimalową wrażliwością. To rockowa płyta, której słucha się dla atmosfery i brzmienia, nie kompozycji.

ŁŁ: Słynne już "po co Ty tego słuchasz, przecież masz dziewczynę?" chyba zdeterminowało mój odbiór płyty kilka miesięcy temu, albowiem zasnąłem na trzecim tracku. Dziś słucham tego ze sporą frajdą, jak na proste pochody basu i suche trącanie strun (porównania z debiutem Interpol mniej uzasadnione; tamta płyta była za przeproszeniem soczysta, mimo szklistego soundu). Zostają piosenki, "Heart Skipped A Beat" czy "Shelter" daleko do mielizn Editors, a i "Crystalized", przy którym zasnąłem, też urocze. Na co patrząc z tej perspektywy myślę, czy za 2, 3 lata to nie będzie dla mnie jakaś lista dekady. Ale póki co, nadal, mam dziewczynę.

PM: Odstawiając jakość songwritingu chwilowo na bok, mało co jara mnie tym momencie równie mocno jak opustoszałe muzycznie przestrzenie, odlegle zmiksowane ścieżki, bas i gitara w dwóch różnych kątach sali gimnastycznej. Że minimalizm. Twee na hip-hopowym beacie to też dobry pomysł, nie ukrywam. W tym kontekście debiut xx widzi mi się trochę jako niespodziewany featuring The Blow (z okresu Poor Aim) na płycie Young Marble Giants, gdyby wszyscy byli Anglikami. Odstawiając jakość songwritingu chwilowo na bok rzecz jasna.

Łukasz Konatowicz     Łukasz Łachecki     Patryk Mrozek     Borys Dejnarowicz    
19 listopada 2009
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie