RECENZJE

Wilderness
Wilderness

2005, Jagjaguwar 4.5

Eee. Z punktu widzenia badacza debiut Wilderness może być ciekawym krążkiem, wybijającym się oryginalnością spośród dorobku "zespołów-kalk", "odkryć brytyjskich magazynów", sratatata. Niestety obserwując album z pozycji szarego słuchacza, poszukującego zatracenia między zwalistymi ścianami post-rocka, sprawa wygląda zdecydowanie mniej interesująco. Budowane w sumie przez trzy lata gitarowe wianuszki, którymi starannie opleciono wszystkie dziesięć tracków Wilderness, cierpią na brak highlightów. Nie udało się zespołowi uciec od jednostajności – wyraźnie zagęszczone i ożywione Godspeedowe tło (będące nieustannie meritum płyty i również jej wyróżnikiem) nie tworzy jakoś psychodelii, a jednocześnie wręcz rozwleka i przyćmiewa całkiem udane kompozycje. Do tego głos wokalisty nie należy do najprzyjemniejszych – ma w sobie on coś z tego oferowanego przez British Sea Power, stęchle jednak zahacza również o manierę Vedderowską. W ogóle Borys ta płyta bardziej do brudnopisu się nadawała, sorewicz.

Jędrzej Michalak    
27 września 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie