RECENZJE

Why?
Alopecia

2008, Anticon 5.9

Pewnie już to mówiłem, ale s/t cLOUDDEAD był jedną z trzech najlepszych płyt z ostatnich dziesięciu lat jakie udało mi się poznać. Oczywiście niesamowitość tego dzieła wynika, jak to często się zdarza, z przypadkowych okoliczności. Gdyby im te samplery lepiej działały, gdyby mieli więcej pieniędzy na produkcję i gdyby nastawiali się na longplay a nie na krótkie impresje, to wyszłoby im coś, co brzmi jak drugi i ostatni cLOUDDEAD i nikogo by nie obchodzili. Ale jasne, to wszystko stało się siedem lat temu, a każda z trzech połówek projektu to autonomiczna jednostka, posiadająca odrębną wrażliwość, inspiracje i wrażliwość, więc nie należy od nich wymagać, że wciąż będą odwoływać się do dawno zapomnianej historii...

Pierdolenie. Ani Doseone, ani Odd Nosdam, ani Why? nigdy nie wzięli udziału w równie spektakularnym, wizjonerskim i wciągającym projekcie. Doseone działa teraz z Jelem w Subtle i tam poszukują nowych środków wyrazu z rozmaitym skutkiem, Madson nie sprzedał się nikomu i wciąż walczy samodzielnie, a Why? – postać wydawałoby się dawniej, że posiadająca najmniej zachęcający sposób na siebie – trzecim albumem raczej ugruntuje pozycję najbardziej chodliwego anticonowego towaru.

Po stylistycznie roztrzęsionym Oaklandazulasylum i dopracowanym warsztatowo Elephant Eyelash Why? prezentuje album najbardziej równy, najbardziej przyswajalny i najsłabszy tym samym. Poszukujący cLOUDDEADowych naleciałości mogą od razu położyć lachę na to i postarać się o reedycję In The Shadow Of The Living Room Reaching Quiet, bo chyba w lutym wyszła. O właśnie – bo tam był taki utwór co się nazywał "The Vowels". Kabaret oparty na podobnym urządzeniu do trąbienia co Jozin z Bażin, z trochę weselnymi zaśpiewami, oczywiście odpowiednio przybrudzony i zakłócony dodatkowo w drugiej połowie. Jest to definicyjne gówno, ale i tak rządzi. Omawiany dzisiaj album otwiera "The Vowels Pt. 2", chyba nazwany tak na złość, bo jest kompletną antytezą. Uporządkowany wedle popowego schematu, zawiera garść gorzkich socjologicznych spostrzeżeń zamiast debilnej historyjki i hook w refrenie, że o rany-julek-ale-dobry-album-będzie. Zresztą openery były zawsze ich mocną stroną. Tak, jest sens używać liczby mnogiej, bo po pierwsze słówko Why? zostało rozciągnięte na cały skład już kilka lat temu, a co za tym idzie – Alopecia jest końcowym stadium wykreślania z indie-hip-hopu ostatnich dwóch członów. Why? to jest zespół rockowy teraz, wyposażony w charyzmatycznego wokalistę, jego brata i jeszcze dwóch muzyków.

Sam Jonathan Wolf rezygnuje również z modulacji głosu, więc cokolwiek by nie śpiewał to tak jakby ktoś umarł. Czasem mam wrażenie, że wszystko to robi na zasadzie "skoro przylazłem, to już zaśpiewam". Nie ma tutaj takich mocnych, energetyzujących fragmentów jak "Crushed Bones" chociażby. Z drugiej strony – w chwilach, w których próbuje jednak opowiedzieć naiwne historyjki o beatlesowskiej miłości nie nadają się do powtórnego obcowania. I to nawet nie chodzi o liryki, tylko o to, że do Wolfa pasuje inny typ humoru.

I oto dochodzimy do liryków właśnie – jedynej rzeczy, która została tak mocną jak była. Pośród setek wypowiedzianych słów, które – przy odrobinie dobrej woli – można uznać za natchnione, trafia się kilka tak sugestywnych i smutnych obrazków, że naprawdę mam ochotę podkreślić oczy farbą i pociąć się z lekka ("Good Friday", "Hollows"). A poza tym mnóstwo pojedynczych wersów, które ot tak wpadają w ucho z racji na świeżość (zdanie po zdaniu "A Sky For Shoeing Horses Under").

Alopecia to żadna wybitna płyta. Momentami nuży, dodatkowo jest płasko wyprodukowana. Zachwyty nad nią kwalifikuję jako "przypadkowe" i "odruchowe". Jednak mimo braku światła w tej muzie nie czuję, żebym czas zmarnował. Rozczarowania też nie ma. Naturalna kolej rzeczy.

Filip Kekusz    
24 marca 2008
BIEŻĄCE
American FootballAmerican Football (LP3)
Mac DeMarco"All Of Our Yesterdays"