RECENZJE
White Lung

White Lung
Deep Fantasy

2014, Deranged 6.7

Powiedziałem, że jest taka kapela, co gra trochę jak Hole, a moja kumpela pośmiała się dłuższą chwilę. Mam jeszcze gdzieś mixtape, kasetę 90tkę z czarnego plastiku, którą mi kiedyś pożyczyła. Z jednej strony Pretty On The Inside, z drugiej Live Through This. Nigdy nie oddałem. Miała rację: "Violet" można by spokojnie zapętlić przez całą taśmę, no a brutalizmu "Teenage Whore" to taki głupek jak ja po prostu nigdy nie zrozumie. Żeby przejść od pierwszego do drugiego z tych numerów bez przewijania, trzeba było przesłuchać całą stronę do końca. Reszta piosenek również nie męczyła. No, ale pośmialiśmy się, bo jedna sprawa to to, co było wtedy, a całkiem inna, że przecież, co właściwie miałoby dziś znaczyć – grać jak Hole? Bo czy Pussy Riot to riot grrrl naszych czasów? – Daj spokój – powiedziała – Courtney już zupełnie odjebało. Ona teraz myśli, że znalazła w morzu ten malezyjski samolot. - Nie wierzyłem, ale poszukałem i najwyraźniej.

Courtney na tropie



Chociaż Courtney Love wie, gdzie może znajdować się Malaysia Airlines 370, to najwyraźniej nie ma pojęcia o istnieniu Mish Way – wokalistki kanadyjskiego White Lung. Pytana w rozmowie z Pitchfork czy kojarzy, że gdzieś w Kanadzie gra band, dla którego wciąż jest wielką inspiracją, Love odpowiada skonsternowanym: "Really?", po czym jak na dobrą ciocię przystało, udziela kilku rad początkującym muzykom: "I think commercial success is really important. It means there are more people listening, and you're affecting the zeitgeist more. If only a hundred people know you exist, it's harder to get your message across". Ach ten zeitgeist.

Nie wiem czy Myszka (która ma mamę z Polski i naprawdę urocze imię) czytała wskazówki Courtney, ale w czerwcowej recenzji Ultraviolence Lany Del Rey dla The Talkhouse użyła tego słowa dwukrotnie. Dokładniej: "embodiment of the celebrity zeitgeist", wyrażenie, jakim dość negatywnie ilustruje te zjawiska wokół Lany, które wydają jej się pokłosiem komercyjnego sukcesu. Myślę, że Way obrała całkiem zgrabną metodę odczytania Ultraviolence, czyli: zostaw zeitgeist i skoncentruj się na muzyce. Można podobnie z Deep Fantasy. Po chuj szlagwort, to nie jest przecież tak skomplikowane.

Jest tak, że White Lung grają prosto i zajadle, a Way na wokalu najczęściej zwyczajnie rządzi. Właściwie Hole w całym pojawia się jakoś wyraźniej w "Snake Jaw", który niesie w refrenie reminiscencje wczesnych dziewięćdziesiątych. Ale przecież sięganie daleko w kierunku L7, co się zdarza, jest trochę niepotrzebne, skoro instrumentalnie kanadyjskiej załodze bliżej raczej do post-punkowych zjawisk z Olimpii i Seattle, może wczesnego Sleater-Kinney, czasem do Good Health PGMG, ale takiej wersji z dominującą rolą hardcore-punkowych szybkości. Piosenki podporządkowane są przede wszystkim Way. Nawet jeśli początki sugerują podobieństwo do innych tegorocznych "grrrl" faworytów – Perfect Pussy, to każdy refren dość szybko je rozwiewa.

Widzicie, to jest muzyka zaangażowana. W sposób głośny feminizująca i bez przebierania w dość agresywnych środkach lirycznych wypowiedzi. Nie czuję się na siłach merytorycznie odnieść do rzucanych haseł ani zarysować ich politycznego tła. Nawet nie chce mi się próbować, zwłaszcza, że żyjemy w kraju, gdzie tak wiele rzeczy zbywa się półuśmieszkiem o politycznej poprawności, jazdą po pseudohumanistycznej demokracji, a słowa "feminizm" i "nawiedzony" – to chyba jakiś utarty zwrot. Spoko, zawsze można zasłaniać się poczuciem racjonalizmu, a gdzieś w głębi z dumą hodować uprzedzenie i swój zdrowy chłopski rozum. Ujmę rzecz zupełnie inaczej: White Lung grają po prostu zbyt dobrze, żeby mamrotać coś o braku luzu. Nie ma poza tym w ich muzyce przesadnego poczucia misji, a jedyny zeitgeist, jaki Way uchwyciła na Deep Fantasy naprawdę świetnie to epoka jej własnych lat dwudziestych. Punk to wybór młodości i ona sama wydaje się dobrze o tym wiedzieć: "We’re still green, but we’ll get older. You can’t scream forever. Punk is, in its essence, a young expression. I can’t wait until we all get old and hate each other" – odpowiada szczerze w jednym z wywiadów, chyba trafiając w sedno. Ja w każdym razie wcale na to nie czekam, bo parafrazując Courtney Love, a nawet stawiając ją za przykład – I'm no expert, ale czy przypadkiem nie jest tak, że:

Wawrzyn na tropie

Wawrzyn Kowalski    
26 sierpnia 2014
BIEŻĄCE
Hockeysmith"Lonely Loving Me"
10 najlepszych płyt 2018