RECENZJE

Washed Out
Within And Without

2011, Sub Pop 6.4

Z perspektywy czasu "Feel It All Around" wydaje mi się być esencjonalnym chillwave'owym nagraniem, z którym będziemy w przyszłości utożsamiać nagły wybuch tej polaryzującej kategorii na przełomie lat zerowych i nastych (szukajcie wzmianki w "Pitchfork 1000", jeśli tego typu zestawienie kiedykolwiek ujrzy światło dnia). "Deadbeat Summer" Neon Indian był bardziej sugestią plaży niż jej ilustracją, Memory Tapes nie odcisnęli paradoksalnie na scenie faktycznego piętna, a Toro Y Moi wykraczał poza jakiekolwiek łatki już za czasów kasetowych demówek. Długogrający debiut Ernesta Greena a.k.a. Washed Out może świadczyć więc o zbliżającym się schyłku popularności chillu, bowiem z wszystkich dróg, jakie sugerowały poprzednie wydawnictwa Greena, Within And Without obiera ścieżkę prawdopodobnie najbardziej oddaloną od otwierającego (bardzo rozczarowującą nawiasem mówiąc) Portlandię kawałka.

Na pierwszy rzut ucha wszystko wygląda jednak po staremu: pod względem samego prowadzenia piosenek album nie różni się za bardzo od reszty hypnagonicowej kohorty, bazując na rudymentarnej perkusji i vintage'owych klawiszach. "Eyes Be Closed" rozpoczyna całość pełną echa salwą przenikliwych synthów oraz stanowczym hip-hopowym bitem, po czym do gry – w ścisłej zgodności z kompozycyjnym modelem "Feel It All Around" – wkraczają brzęczące arpeggia gitary i plażowo-plemienne motywy bębnów. Również bardzo porządny "Amor Fati" przywołuje słoneczne klimaty swoją Ace of Base'ową motoryką i wpadającym w ucho gitarowym riffem.

Uwagę zwraca tym niemniej produkcja – sterylna i wypolerowana, podkreślająca dystans między poszczególnymi instrumentami. W odróżnieniu od piosenek na Life Of Leisure, którego kasetowy szum determinował mgiełkę analogowego ciepła otaczającego każdy poszczególny fragment, tegoroczne kawałki jawią się zimne i wykalkulowane, vide pełne alienującej pustki utwory Junior Boys. Skrajnym przykładem powyższego jest tu singiel nagrany z pomocą Caroline Polachek – "You And I" pobrzmiewa momentami niczym The Knife udające Alana Palomo.

Tym samym Within And Without przypomina o drugiej, ciekawszej EP-ce Washed Out z dwa tysiące dziewiątego, High Times. Minimalne, wielokrotnie powtarzane tematy zanurzone w pokładach gęstego przydźwięku były dla mnie soundtrackiem prędzej do samotnych przejażdżek po mieście w nocy aniżeli radosnej plażowej ekstazy. Within And Without, tak jak "Belong" czy "Phone Call" nawiązuje właśnie do ciemnej strony chillwave'u: eksplorującej popową klaustrofobię estetyki zapoczątkowanej przez "Life In LA" Ariela Pinka. W połączeniu z ascetyczną, wyszlifowaną produkcją umiejscawiają te piosenki muzykę Ernesta Greena w okolicach wysublimowanego goth-popu spod znaku "evil Duran Duran". Nie powiem, że nie podoba mi się taki obrót sytuacji.

Patryk Mrozek    
23 lipca 2011
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie