RECENZJE

U2
How To Dismantle An Atomic Bomb

2004, Island 1.2

Na swojej nowej płycie U2 prochu nie wymyślają, ale czy każdy musi odkrywać Amerykę? Irlandzki kwartet już w przeszłości udowadniał, że po prostu robi swoje z dobrym skutkiem. W dobie wszechobecnej popowej papki znakomita dawka podniosłego rocka How To Dismantle An Atomic Bomb przywraca wiarę w siłę czystego gitarowego grania. Na tej płycie zespół zarówno z powodzeniem nawiązuje do muzycznej tradycji, jak i w udany sposób odnosi się do współczesnych trendów, udowadniając, że nie zamyka się na młodszą publiczność. To ponadto bardzo zgrabne połączenie charakterystycznego stylu U2 z nowoczesną produkcją. Oj, niezwykli to artyści, potrafiący każdym kolejnym dziełem urzec słuchacza. Z zestawu jedenastu piosenek na równym poziomie, trudno wyróżnić coś konkretnego – może żywiołowy singiel "Vertigo", który muzycy serwują nam na sam początek albumu, albo szczyptę melancholii w postaci "Miracle Drug"?

Będzie musiało upłynąć jeszcze trochę czasu, zanim zdołam ocenić ten repertuar z pewnego dystansu. Nie rozczaruje on dotychczasowych zwolenników grupy, a kto wie, nie wykluczone, że przyciągnie nawet paru nowych fanów. Na pewno każde kolejne przesłuchanie How To Dismantle An Atomic Bomb działa na korzyść tego materiału. Ci, którzy ze względu na uprzedzenia nie posłuchali, mogą teraz pluć sobie w brodę. Naturalnie, jedno U2 wiosny nie czyni – czekamy na następne krążki innych wielkich: smutnych panów z R.E.M. i czołowych reprezentantów el-muzyki, czyli formację Depeche Mode.

Michał Zagroba    
22 marca 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie