RECENZJE

TV On The Radio
Nine Types Of Light

2011, Interscope 5.0

Pierwsze wyjście z mroku nie przyniosło oświecenia. Dziewięć Rodzajów Światła pokrywa bardzo wąskie spektrum twórczości TV On The Radio. Inna sprawa, że w takich barwach zespół się nam jeszcze nie prezentował. Ich piąta płyta jest najspokojniejszą, najbardziej pogodną i w pewnym sensie popową. Być może wpływ miało przeniesienie się do słonecznego Los Angeles, choć raczej upatrywałbym tych zmian w ostatnich doświadczeniach członków zespołu: Dave Sitek – człowiek-orkiestra – rozbłyska na komercyjnym firmamencie (Scarlett Johansson, Foals), Adebimpe pojawia się na płycie Massive Attack, a Kyp Malone wydaje funkującą solówkę. W takich warunkach trudno byłoby nagrać ponury, neurotyczny album. No i fajnie, wiosna w pełni nie ma się co smucić.

Problem Nine Types Of Light wynika z braku przebojowości. Jeśli już zespół zrezygnował z wisielczego klimatu, odrzucił hip-hopową motorykę i gitarowe harce, to powinien dać nam w zamian coś, co zostanie w nas na dłużej. Pomysłem Tv On The Radio są bardzo gęste, bogato zaaranżowane, pokomplikowane kompozycje. Większość z nich niesie świadomość możliwości zaistnienia hooka, ale ostatecznie obiera inną drogę, pozostawiając niedosyt. Tak jest w "Repetition", które zalicza świetny zwrot w stronę punkowej nawałnicy, by rozmienić go na drobne. Z dużej chmury mały deszcz i tak co chwilę. Jedynym momentem, kiedy grupie udaje się pogodzić wszystkie swoje pomysły jest fantastyczne "Will Do". Zgrzyt gitary trzyma na wodzy śpiewającego w niebezpiecznym uniesieniu Adebimpe. Romantyczna ballada w niezwykle przejmującym wydaniu. W pozostałych przypadkach toczy się walka intelektualnego bogactwa ze szczerą prostotą. Zwycięża erudycja, jednak jest to triumf pyrrusowy.

TV On The Radio nie po raz pierwszy manifestuje swoją erudycję. Dotychczas zespół nie był jednak tak dosłowny. Nie trzeba się bardzo wsłuchiwać, by odsłoniły się kolejne misternie rozłożone plany. Art-rockowy pierwiastek wymaga trochę cierpliwości, ale gdy już się skupimy możemy liczyć na trochę zachwytów w skali mikro. W makro nie za bardzo, bo misterne Nine Types Of Light rozłazi się w szwach swojej niefunkcjonalności: po zaspokojeniu intelektualnych oczekiwań, płyta traci na wartości. Zagadka rozwiązana i cześć pieśni. Gdyby Tv On The Radio grali w ten sposób na etapie Desperate Youth, Blood Thirsty BabesReturn to Cookie Mountain pewnie w ogóle byśmy o nich nie usłyszeli. Fajnie więc, że zanim postanowili zostać King Crimson nagrali parę hitów i dali nam trochę radochy.

Jan Błaszczak    
18 kwietnia 2011
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie