RECENZJE

Tussle
Kling Klang

2004, Troubleman Unlimited 6.2

W środowiskowym slangu zwartej grupy znajomych często swoje pięć minut przeżywają nagle spopularyzowane, hermetyczne sformułowania, zwroty. My tutaj obserwujemy u siebie podobne zjawisko z całkiem regularną powtarzalnością. Mnóstwo wyrażeń szczytowało w przeszłości, by pozostawić po sobie ledwie kojarzony ślad, dziś przechowywany tylko przez najbardziej pamiętliwych. Z kolei inne językowe elementy, którymi ochoczo inkrustowaliśmy potoczną mowę, przeniknęły do podręcznego zestawu codziennych powiedzonek i wręcz ciężko się teraz od nich uwolnić. Jak będzie tym razem nie mam pojęcia, ale wiem, iż właśnie doznajemy apogeum kariery pewnego słówka, nadużywanego z rozkosznym uporem i zaraźliwą manierą. Słówkiem tym jest "jakby", wymawiane szybko i z nonszalanckim przedłużeniem ostatniej sylaby. Teoretycznie, dodatek ów nie spełnia żadnej roli dla treści komunikatu, lecz w praktyce potrafi perfekcyjnie podkreślić absurd komentowanej sytuacji. Bo "jakby" oznacza, że jakby.. na moment narrator traci zdolność precyzyjnej werbalizacji swojej tezy, by prędko powrócić do wątku i bez zawahania kontynuować porzucony chwilowo trop. Drobiazg lingwistyczny, pozwala na demonstrację dystansu, luzu, skonfundowania i poczucia abstrakcji odnośnie sprawy, zarazem.

Widzicie, jakby.. Tussle niewątpliwie mają "styl". W dobie medialnej dominacji konfekcjonowanych alt-świeżynek, z których każda brzmi tak samo, a prasa i MTV2 uparcie próbują, dla celów stricte marketingowych, rozróżniać ich inspiracje i w efekcie podpinać pod różne nurty, od dance-punku, przez new-prog, po 80s-revival, Tussle tkwią jako coś oryginalnego na serio, bez ściemy. Ten styl definiował "Don't Stop", tytułowy kawałek pochodzącej z końca 2003 EP-ki, pierwszego wydawnictwa formacji. Miarowy puls bębnów w podziale 2/4 i godny nagrody Złotego Groove'u, hipnotyzujący haczyk basowy, hojnie wypełnione polirytmicznym dzwonieniem perkusyjnych przeszkadzajek, nadawały pozornie banalnemu kolażowi odrębny, niepowtarzalny szlif. Umieszczone na tle podjazdowych wędrówek basu drżące trącenia przepuszczonych przez mega-delay strun znienacka dostarczały napięcia, jakiego na papierze wcale nie powinno tam być. To nie brzmiało ani jak DFA, ani jak klasyczny dub, czy też może zagubiony standard eksperymentalnego disco. Fakt faktem, Tussle przyłapali samych siebie na olśniewającym odkryciu soundu, który mogli zarezerwować, a także formatu repetycyjnego instrumentalnego jamu na bazie narkotycznie uzależniającego w kółko wzorku.

Przystępując do pracy nad albumem długogrającym, czwórka najwyraźniej założyła, że jakby.. eksploatacja do cna powyższej metody ułatwi im osiągnięcie celu, jakim zapewne było zrealizowanie potencjału zdradzonego błyskotliwością "Don't Stop". Koncepcja raczej słuszna, z tym wyjątkiem, że jakby.. kolesie postanowili powielić strukturę wielkiego numeru na całej rozciągłości materiału. Tak, dobrze słyszeliście. Kling Klang to rama "Don't Stop" razy jedenaście. I osobiście nie miałbym nic przeciwko, gdyby nie to, że jakby.. Hm. Jakby.. Hm. Ujmę to w ten sposób: nuciliście kiedyś linię basu "Don't Stop"? A wiecie dlaczego? Ponieważ była mistrzowska. Magia sprowadza się do składników, diabeł tkwi w szczegółach, czyli jakby.. w piosenkach po prostu. Rozszerzając horyzonty, Tussle umieją, wychodząc od rzeczonego szkieletu, zajść do krainy afro-beatu post-Kuti, psychodelicznego noise'u, a nawet krautrocka, lecz znowu, jakby.. pomimo tych ambitnych zabiegów efekt razi monotonią, jeśli basik nie wymiata jak należy. W tej kategorii najlepiej pomyka "refren" "Eye Contact", z tym, że jakby.. utwór figurował już na wspominanej EP-ce. Więc, jakby.. doznaję że Tussle trudno z kimś pomylić, aczkolwiek przyznajmy uczciwie: do tej pory są jakby.. bandem jednego (istotnie zajebistego) tune'a. Ale tak jak z nadużywanymi w wypowiedzi słowami, operowanie osamotnionym patentem muzycznym, choćby najbardziej crazysexycool, w miarę percepcji jakby.. irytuje.

Borys Dejnarowicz    
8 kwietnia 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie