RECENZJE

Toro Y Moi
Anything In Return

2013, Carpark 7.7

Anything In Return to płyta drastycznie inna od Underneath The Pine i zmianę temperamentu sygnalizują już pierwsze takty otwierającego album "Harm In Change". "Don't let me hold you down / We could be there now / And I'd rather drive it through the night"; ruch, nerwowość, noc, niezdecydowanie – to pojęcia konstytuujące konstelację eksplorowanych na Anything In Return środków wyrazu. O ile Causers Of This sprawdzało piosenkową operatywność syntetycznej, wypolerowanej magmy przetopionej z rekwizytów używanych w popie sprzed prawie trzech dekad, a sofomor dokonywał procedury – wydawałoby się, że niosącej ryzyko rozcieńczenia – analogowej reprodukcji całego jej języka na delikatną matrycę blue-eyed soulu i bubblegum funku, to trzeci krążek Chaza Bundicka podejmuje się wyzwania cyfrowego remasteringu "szkicowego" charakteru utworów z poprzednika. I to z zachowaniem całej "procesualności" takiego przejścia, z wyeksponowaniem wszystkich brudów, szumów, zgrzytów, funkcjonalnych nieregularności.

Pomimo takiego kierunku ewolucji, piosenki Bundicka jeszcze nigdy nie były tak przewrotnie organiczne jak właśnie na Anything In Return; organiczne w całym swoim bezwstydzie zabawy cyfrowym chaosem, dzięki nadaniu materialności nakładającym się tkankom pikseli, na które da się rozłożyć ten album. Już "Harm In Change" rozpuszcza się w szumie, a dalsze subtelne nawiązania do ciepłej, pastelowej wrażliwości Underneath The Pine (klawisze i poszatkowane, niekompatybilne same ze sobą chórki w "Say That", linia wokalna w "Studies" usiłująca imitować chłopięce marzycielstwo "New Beat") nie wystarczają do tego, by z tego świetnego, pięćdziesięciodwuminutowego zestawu piosenek wydobyć jakieś emocje, nawet zapośredniczone konwencją.

Twórczość Toro Y Moi zawsze była twórczością cholerycznej sublimacji; dzięki temu tak łatwo pisząc o niej posługiwać się logiką "stylistycznej wolty". W przypadku Anything In Return nie chodzi o konsekwencję trzeciego albumu, zazwyczaj najbardziej "eksperymentalnego" z całego dorobku artystów porządkujących swoją muzykę według takiego klucza, ale o próbę bezwzględnej digitalizacji emocji w muzyce. Lena Jonkisz z rozbrajającą błyskotliwością zauważyła, że Chazowi nie da się przypisać powinowactwa z konserwatywną figurą "singer-songwriter" i lepiej postrzegać go w kategoriach enigmatycznego grafika, z czysto analityczną precyzją budującego swoje zamki z pikseli. Podobnie jak Causers Of This, Anything In Return to monumentalna dźwiękowa instalacja; nie-do-końca-muzyka która lepiej nadaje się do nie-do-końca-lektury krakowskiej poezji cybernetycznej niż spacerów po parku.

Jakub Wencel    
12 lutego 2013
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie