RECENZJE
TOPS

TOPS
Picture You Staring

2014, Arbutus 6.4

Chciałoby się sprzedać suchara, że TOPS ogrzewają się w świetle jądra nie ciemności, ale jasności Maca DeMarco, którego gwiazda na mapie astralnej niezalu świeci teraz najjaśniej. Ten ponadprzeciętnie świrnięty Kanadyjczyk ukazał to jądro jasności, testimonium virile, w klipie do otwierającego Picture You Staring “Way To Be Loved”. By kontemplować to nietypowe zjawisko, można zrobić stopklatkę na 1:49. Mac DeMarco to postać koncertowo pożądana chyba teraz wszędzie. Gdy rozmawiam ze znajomymi czy chodzę na jakieś tam małe koncerciki, to zewsząd dobiega mnie temat tego typa: pojawia się on na koszulkach, staje się powoli nową ikoną, serio. Wspomniany wybryk poruszył Internet bardziej niż temat nowego materiału TOPS, ale teraz, myślę, pora na przejście do istoty rzeczy i docenienie wartości Picture You Staring.

Pierwszy album, Tender Opposites, zbierał już propsy, aczkolwiek nie wybił się na salony, w przeciwieństwie do ich koleżanki, Grimes, której Visions z tego samego roku wyekspediowało ją z kanapy w ich montrealskiej melinie na stadiony świata. Taki Sean Nicholas Savage, grający z nimi jeszcze wcześniej pod postacią Silly Kissers, również doczekał się większego hajpu, szczególnie u nas nad Wisłą. Do zestawu dorzućmy Majical Clouds, Doldrums, Braids, Blue Hawaii i otrzymamy z grubsza obraz montrealskiej sceny wyrosłej na glebie użyźnionej poczynaniami artystycznego kolektywu Lab Synthèse. Dziś spadkobiercą tej inicjatywy jest label Arbutus Records, prowadzony przez jednego z animatorów Lab Synthèse i lidera Blue Hawaii, Alexa Cowana. Fajnie się to wszystko kręci, a siłę towarzyskiej więzi powyższych portretują mimochodem również niskobudżetowe klipy w duchu DIY.

Siłą lokalnych powiązań artystycznych, które tworzą tzw. sceny, są personalne fluktuacje, wzajemne nakręcanie się pomysłami i wsparcie. Podobno nie było łatwo w Lab Synthèse po sukcesie Grimes, gdyż pewne status quo zostało niniejszym zachwiane. Początkowe frustracje przeszły potem szczęśliwie w pobudzenie ambicji, czego owoce zebraliśmy na ubiegłorocznej udanej płycie Doldrums i teraz na jeszcze bardziej przebojowym sofomorze TOPS. Picture You Staring wydaje się spójna, wypełniona podobnymi w klimacie, jednak subtelnie zróżnicowanymi w patentach, piosenkami. Pole inspiracji ociera się gdzieś o końcówkę lat 70-tych, ale obejmuje głównie ejtisy.

Słyszymy trochę policyjnych riffów. David Carriere jest – prawie jak nasz Jan Bo – wiernym kontynuatorem stylu Andy’ego Summersa. Na tej płaszczyźnie bliskie więc sercu Polaka będą “Circle In The Dark” czy “Superstition Future”, choć głosem urocza Jane Penny nie przypomina Panasa. Z kolei do balladowego riffu ze “Sleeptalker” jak księżyc w oknie zaśmiałby się i zapłakał Grzegorz Markowski. To jednak nic przy tym, co dzieje się w “Outside”. Przed oczami stają Tom Cruise i Kelly McGillis… Podobieństwo do “Take My Breath Away” Berlin z hitu kinowego “Top Gun” może nie ociera się jeszcze o plagiat, ale jednak bezwstydnie się narzuca. Fajnie czasem podryfować na filmowe akweny, a TOPS mają predyspozycje do pociągnięcia tego tematu tak onirycznie jak Julee Cruise na Floating Into The Night w 1989 r. Nie tym razem jednak, bo na Picture You Staring przeważa inna dynamika. Podoba się ekonomicznie operująca sekcja rytmiczna (Madeline Glowicki na basie i Riley Fleck na perce). Niby nie ma tu jakichś progresywnych pomysłów kompozycyjnych, ale zmyślne, subtelne zmiany tempa i selektywne brzmienie instrumentów dostarczają małych przyjemności. Cały nastrój – może poza zamykającym zestaw “Destination” – zbudowany jest na przycinającej gitarce i melodiach klawiszowych. Ta posępność, ten splin, ten chłód wieczorów, zawsze wyczuwalne gdzieś za rogiem, przepędzone zostają w “Change Of Heart”. To jest stuprocentowo wakacyjny przebój dla nostalgików, zresztą już w lipcu wypuszczony jako singiel. Mocno zażera następstwo motywów: ten śpiewany prechorus (Wasting a chance you’re chasing, why you’re so afraid to face it? itd.) i właściwie robiący za refren klawisz, który żłobi melodię w warstwie sfuzzowanej gitary, chwilowe zawieszenie synthowym mostkiem po drugiej zwrotce i znów wystrzał prowadzący do refrenu – tak to się powinno robić.

Bardzo polubiłem TOPS, a pisząc ten tekst, przywiązałem się do nich nawet jeszcze bardziej. Choć z pewnością znajdą się osoby, które wyżej postawią ich debiutancki Tender Opposites, nie widzę dla nich obiektywnych powodów do rozczarowania kolejnym krokiem, jaki TOPS postawili na Picture You Staring. Teraz będzie mówiło się o nich głośniej, więcej i może nie rozpadną się jak Silly Kissers, choć pewnie nie sięgną po branżowe nagrody jak Grimes. Tak czy owak gdzieś pomiędzy Makiem Demarco a Seanem Nicholasem Savage’em wybił się kolejny kanadyjski lo-fi wynalazek dla sympatyków formuły piosenkowej.

Michał Hantke    
26 września 2014
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie