RECENZJE

These New Puritans
Inside The Rose

2019, BMG 7.8

Gotyk interpretowany popkulturowo jest strzelistą – czasem wyniosłą – introwersją ("These are my words / As I return / Let's go back to the underworld / Let's go back inside"); to również forma hauntologii: nawiedza, straszy, zmory przeszłości uświadamiają nam, jak cienka jest granica między strachem, podziwem, "pójściem przed siebie" a smutkiem. Inside The Rose to czarna płachta zarzucona na głowę słuchacza, wspaniale wyprodukowany wampiryczny, walkerowski soundtrack – ledwo przymykamy oczy, a już omamy hipnagogiczne wirują pod powiekami – to właśnie tam tło czarnego romantyzmu upstrzyła art popowa, secesyjna ornamentyka. Na szerszym planie najnowszy album These New Puritans siłą skojarzeń (tym razem studio Funkhaus) wpisuje się w berlińską, industrialną mitologię (a właściwie dokumentację zimnowojennej dystopii), wspólną dla takich artystów jak U2 (Achtung Baby), Depeche Mode (Some Great Reward, Black Celebration) czy – uwaga – David Bowie i Iggy Pop (The Idiot).

Syntezatorowa zimnofalowość jest tutaj dość ważna, ale Inside The Rose oferuje równie ciekawą liryczną "odę do niepamięci" ("We can give you anything (Anything, anything) / We can give you oblivion (Oblivion, oblivion)"); jednocześnie na każdym kroku przypominając i rozdrapując rany, przekazuje kolejne wspomnienia pustki, prywatnego schyłku. Tych "końcówek" (beckettowskie "przekazanie braku / pustki") jest wiele, tak jak wiele jest życiowych porażek, bo przecież dystopia to niekoniecznie ostateczny schyłek – to miejsce, a skoro przestrzeń, to czas, a skoro czas, to i proces – bezwzględne warunki ewoluującego cierpienia, przekazywanego z pokolenia na pokolenie. Przecież romantycy wpatrujący się w średniowieczne ruiny zamków (przysłuchajcie się neośredniowiecznemu marynarskiemu abordażowi "Into The Fire") celebrowali zaledwie jeden z wielu historycznych upadków, kolejną formę nieprzeżytej, tragicznej nostalgii; nie będąc do końca świadomi, projektowali myślenie o własnym końcu na slajdy z rycerskiej przeszłości, jednocześnie usilnie podtrzymując się przy życiu. Tak jak "to, co prywatne, jest polityczne", tak również jedna dystopia nie istnieje (nie zliczę, w ilu tych prywatnych trwamy) – ostatecznie historia jest powtarzalnym ciągiem upadków (zmieniają się tylko miejsca), choć wciąż wolimy patrzeć na drugą stronę monety – postęp, jedyny optymizm, na jaki pozwalają sobie miliony depresyjnych politycznych progresywistów ("You do a great impression / Of someone who is lost / Well I'm lost too / So let's get lost together"). Dlatego właśnie syntezatorowy początek "Anti-Gravity" mógłby wykorzystać James Ferraro (wiele razy o nim pomyślałem podczas odsłuchu tej płyty) w swoim posthistorycznym miksie epok, bo i tak nie ma znaczenia, gdzie wylądujemy, w końcu i tak doświadczymy generacyjnej porażki kulturowo-technologicznego wyparcia, bo nawet jeśli dojdzie do ulepszenia, jest to tylko dowód na to, że w sposób uniwersalny nie byliśmy wystarczająco dobrzy, ale – tu banał – być może właśnie bycie niewystarczająco dobrym jest naszym zadaniem ("And I'll never get up / Never give up"). "Beyond Black Suns" jest właśnie takim celowo niedoskonałym ćwiczeniem, które ostatecznie staje się spowolnionym popowym hitem Depeche Mode z lat 80. Tytułowe "Inside The Rose" kradnie ambientową pulsację (złamanego serca) Panthy Du Prince'a, wytwórni Kompakt i Wolfganga Voigta, neo-gotyckie "A-R-P" piosenkowo rozwija modularność Catheriny Barbieri, "Where The Trees Are On Fire" to z kolei skromny hołd dla Marka Hollisa, być może również i Bark Psychosis, choć post rock wcale nie jest pierwszym skojarzeniem, jakie przychodzi na myśl, kiedy słucha się tej minisymfonii.

Inside The Rose ma w sobie nieprzebrane pokłady narastającego, wpół optymistycznego, straceńczego schyłku ("Lost Angel" przypominające kontemplację w wydaniu Stars Of The Lid), czarnego romantyzmu, ewokuje klątwę, która mogłaby brzmieć: "i nie opuszczę cię, póki śmierć nas nie rozłączy" ("This is where your dreams come true / Your nightmares too"). To nic innego, jak gwarancja, przypomnienie końca, wymuszenie heroizmu nadchodzącej samotności i innych nieuniknionych tragedii. Ty sam, wypowiadając to przekleństwo, w myślach powtarzasz: "choć możesz mi wbić nóż w serce, choć możesz umrzeć, i tak nigdy cię nie opuszczę", wiedząc, że wpadniesz w spiralę cierpiętniczego uzależnienia, nawiedzenia przeszłością ("Only a shadow / But she looks like you"), a (co równocześnie dobre i złe) ostatecznie resztki udanych (lub nie) wspomnień i tak pomogą ci w braku fizycznego towarzystwa (choć "(...) nie dorówna już obcowaniu ciał / obcowanie dusz"). Jeśli jakimś cudem dotrwacie razem do końca, stopniowo obserwując wspólną demencję ("And I / Know You" – napięcie i pauza między wersami są bardzo ważne), umierając kawałek po kawałku, to wciąż nieme siedzenie na sąsiednich fotelach wynagrodzi wam stopniową utratę zmysłu żywej, gadatliwej obecności ("We could fall forever / Again into the black forever"), bo przecież póki do gry nie wkracza pełne zapomnienie, nieświadomość ("Oblivion"), obecność nie znika, tylko zmienia swoją formę i choć potrafi być wamipryczna, toksyczna, to czasem przecież podtrzymuje życie ("From your eyes / We will make ourselves again").

Jakub Bugdol    
3 czerwca 2019
BIEŻĄCE
AFK & BludworkLoyalty N Service (EP)
Burial"Claustro"