RECENZJE

Team Ghost
You Never Did Anything Wrong to Me (EP)

2010, Sonic Cathedral 6.1

KM: Kilka lat temu wszyscy zastanawialiśmy się, jakie mogą być przyczyny rozpadu duetu Gonzalez-Fromageau, odpowiedzialnego za jedno z największych dzieł poprzedniej dekady – Dead Cities, Red Seas & Lost Ghosts. Późniejsza ewolucja brzmienia M83 sugerowała odpowiedź na to pytanie, ale dopiero wraz z debiutancką EP-ką nowego projektu Fromageau możemy z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że poszło nie tyle o jakąś zasadniczą odmienność wizji artystycznych, co raczej o klasyczną niezgodność charakterów. Obaj panowie wciąż operują podobnymi środkami, ale jeśli pierwszy z nich na Saturdays=Youth zdecydował się ostatecznie odejść od przytłaczającego dramatyzmu w kierunku czarującej subtelności i pogodnej nostalgii, inspirowanej eighteesowym synth-popem, to drugi z nich zaserwował właśnie wraz z Christophem Guérinem wydawnictwo nerwowe, ciemne i depresyjne, nawiązujące raczej do post-punku.

Jaki jest tego efekt? Muszę przyznać, że dawno nie doświadczyłem takiej labilności afektu podczas odsłuchu jednego mini-albumu. Nie sposób nie dać się porwać shoegaze'owemu "A Glorious Time" lub kojarzącemu się w pewnym momencie z Cure circa Disintegration "Echoes". Z drugiej strony – przesadny patos większości kawałków czy dramaturgia narracji, budowana na sztampowych zagrywkach cicho-głośno, wykrzywiały moją minę i odbierały chęć wsłuchiwania się w pełne szorstkich tekstur tło. Nierówna EP-ka. Dla tych, którym czegoś brakowało na ostatnim M83, choć Dead Cities to niestety też nie jest.

FK: Kilka lat temu przegapiłem Dead Cities i nigdy z uwagą do tego nie wróciłem. Za każdym razem, kiedy ukazuje się jakiś post-M83owy projekt, bądź coś przywołujące innym proste skojarzenie, obiecuję sobie sięgnąć, po czym wsadzam obietnicę w buty i słucham słabszych płyt z promocji. Jeśli najlepszy album Francuzów brzmi bardziej jak "A Glorious Time" czy "Only You Can Break My Heart", to nawet nie będę myślał tym razem o sięganiu po niego, bo mi więcej takich głośnych shoegaze'ów w tym tygodniu nie potrzeba. Jeśli natomiast brzmi bardziej jak oszczędny megaotwieracz "Lonely, Lonely, Lonely", czy umiarkowanie głośne "Echoes", to będę chodził kilka dni z silnym przekonaniem, że po Dead Cities jednak sięgnę i doznam. Natomiast na pewno wrócę sobie zaraz do Before The Dawn Heals Us, bo mi się "Sur Nous Les Étincelles Du Soleil" skojarzyło. A poza tym na winylu strona A (pierwsze trzy kawałki) to strona Nastassji Kinski, a strona B (drugie trzy kawałki) to strona Lou Reeda. Śmieszne.

RG: Hm, powinniśmy z Filipem rzadko dostawać razem recenzje, bo znowu zdarza się sytuacja, że ja mógłbym przekleić to co on napisał do swojej ćwiartki i podpisać swoim imieniem i nazwiskiem. Tylko u mnie to było tak, że się z Dead Cities pokłóciłem i na wieki obraziłem, a teraz, na potrzeby tej recenzji na nowo odkryłem tę płytkę i zaraz spadam jej z radością słuchać dalej. Duety generalnie nie powinny się rozpadać. Potem dostajemy takie sytuacje, że Senior wychodzi bez Juniora na scenę i już nie ma tej magii. Albo Nicolas Fromageau próbuje sił bez początkowego kumpla z M83 i dostajemy pół-shoegaze na pół-synthach przez co lądujemy w rejonach po-Dead Cities. Team Ghost w tym kontekście pełni rolę bardziej fajnego bonus CD, a tych dodatkowych płyt przecież rzadziej się słucha...

WS:

Krzysztof Michalak     Filip Kekusz     Ryszard Gawroński     Wojciech Sawicki    
2 czerwca 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie