RECENZJE

Taylor Swift
Reputation

2017, Big Machine 5.6

Reputation w ciągu pierwszego tygodnia od wydania sprzedało się w nakładzie 1,2 miliona kopii. Czemu? Nie wiem, pewnie dlatego, że nie od początku był dostępny w legalnych serwisach streamingowych (dobra zagrywka) i ludzie z ciekawości, zupełnie w ciemno kupowali tego kota w worku, który okazał się mieć wściekliznę.

Od czasu, kiedy Taylor Swift zaczęła rozkręcać swoją karierę w muzyce pop, minęło już jakieś dwanaście lat – jest teraz dorosłą kobietą przed trzydziestką, blabla, dorastanie w blasku reflektorów bardzo na nią wpłynęło, blabla.

"There is an indentation in the shape of you."

"...Ready For It" brzmi trochę jak Ariana Grande w takim wydaniu, w jakim najmniej ją lubię, ale zmiksowana z Lorde, do tego dochodzi drop gdzieś w środku i myśl "o, Taylor odkryła trap". Nic dziwnego, skoro w kolejnym singlu – "End Game" – obok dawnego znajomego najpewniej zadurzonego w kształtach wokalistki – Eda Sheerana pojawia się czołowy traper tego roku – Future, mimo że kawałek nie jest dramatem, to jednak ja tu ciągle słyszę rzewne "Baby, baby, ooh". Ciarki zażenowania jednak ustępują przy "I Did Something Bad", może dlatego, że nie ma tam silenia się na cykacze i dziwne dropy, jest za to żywiołowość godna Madonny. No i lecimy z tą sinusoidą, bo "Don't Blame Me" to hybryda Lany Del Rady i Lady Gagi. Przy "So It Goes" albo "Getaway Car" serio nie mogę oprzeć się wrażeniu, że coś źle kliknęłam i to jednak Melodrama. Pozostałe utwory można by z powodzeniem wymiennie wprowadzić w porównania, które tu podałam.

Reputation jest naprawdę całkiem równe, ale co z tego, skoro ten poziom leży gdzieś poniżej poprzeczki. Ostatnio pod prysznicem zaczęłam nucić sobie jakiś kawałek. I długo zastanawiałam się, co to jest: coś starego pewnie, a może Tinashe jednak? Nie, to było "End Game". Okazało się, że po milionie odsłuchów Reputation rzeczywiście można któryś z tych wersów zapamiętać na dłużej. To nie jest zły album, ale w rocznym zestawieniu popowych wydawnictw ma duże szanse przegrać z SZĄ, o Keleli nawet nie wspominając.

Agata Kania    
14 grudnia 2017
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie