RECENZJE

SZA
Ctrl

2017, Top Dawg Entertainment / RCA 6.7

Podobno to, że Solána Imani Rowe zajęła się muzyką było przypadkiem. Po rzuceniu szkoły dziewczyna wzięła się na poważnie za nagrywanie piosenek stawiając na coraz bardziej modne alt r&b. Ale "coś poszło nie tak", ponieważ nie udało jej się zyskać takiego rozgłosu jakim cieszą się chociażby Solange czy Frank Ocean. Podejrzewam, że zaważyły tu kwestie image'u i kontekstu (a właściwie jego braku) wokół młodej wokalistki, stąd SZA musiała zostać w cieniu bardziej medialnych graczy. Ale w jakiś sposób zwróciła na siebie uwagę i została zapamiętana pewnej grupie odbiorców − pojawiła się w BLOGOSFERZE w 2012 roku z EP-ką See.SZA.Run i dzięki temu zyskała popularność, przynajmniej w tym zawężonym kręgu. I chyba właśnie dlatego Solána się nie poddała i robiła swoje. Z każdym kolejnym krokiem, mixtapem czy EP-ką cierpliwie pracowała na bilet do złotej krainy mainstreamu, a pomagali jej w tym szefowie Top Dawg Entertainment, których poznała na początku swojej kariery. I dziś wszystko wskazuje na to, że wreszcie jej się udało.

Paradoksalnie uderzenie z oficjalnym debiutanckim albumem właśnie w tym momencie wyszło obdarzonej pięknym głosem Solánie na dobre − to być może najlepszy moment i czas na przełamanie. Głośne albumy Beyoncé, Franka Oceana, Kendricka, Rihanny, Solange czy Chance The Rappera ułatwiły kolejnym wykonawcom skupionym wokół "nowego r&b" wkręcenie się do świata showbiznesu i sporego hajsu. Kiedy słucham Ctrl, to dostrzegam wszystkie te pierwiastki obecne w muzyce "nowej fali" r&b czy neo-soulu. To wręcz zastanawiające, że "Supermodel", otwierający longplaya, emocjonalny song z akompaniamentem gitary (co ciekawe, współprodukowany przez Pharella) niemal natychmiast przywołuje kruchą atmosferę Blonde Oceana (zresztą kolejny "Love Galore" z Travisem Scottem również, tym razem jednak z bardziej trapowymi obostrzeniami, a "Anything" emanuje ciepłem Channel Orange). Styl wychillowanego "Doves In The Wind" z Lamarem przypomina nie tylko kawałki udzielającego się gościnne K-Dota, ale można w tym usłyszeć leniwy vibe Isaiaha Rashada (jego obecność w "Pretty Little Birds" nie jest zaskoczeniem). Z kolei "Drew Barrymore" uznaję za próbę bezpośredniego wkroczenia do wielkiej popowej gry, choć akurat ten track zamiast przynosić przyjemność, dostarcza natrętny, nachalny refren leżący gdzieś między bardziej balladowymi numerami z Lemonade i tanią retro-ekstrawagancją Lany Del Rey.

Ale poza tym jednym fragmentem kupuję cały Ctrl. SZA i jej piosenki może nie są zbyt oryginalne, można jej też zarzucić, że motyw młodej, szczerej i wyzwolonej kobiety został w ostatnim czasie dość mocno wyeksplowatowany i raczej nie udało jej się dodać niczego nowego w temacie, zwłaszcza gdy spojrzy się na całą sytuację z dalszej perspektywy. Gdy jednak słucham po kolei piosenek z tracklisty, jakoś zupełnie nie przeszkadza mi to, że album jest "zaledwie" sprytnym zlepkiem modnych tendencji i akualnych treści. Przesądza o tym jedna rzecz − jakość samych kawałków. Zaczynający się jak nieśmiałe piosenki Au Revoir Simone "Prom" rozkwita w odrealnionej radości refrenu, klawiszowy "The Weekend" snuje się jak kolorowe, widziane w półmorku wczesne produkcje Chloe Martini z EP-ki Reborn, a oszczędny, uszyty z samplowych skrawków jam "Go Gina" hipnotyzuje lekko drżącym, klawiszowym motywem. Choć jeśli chodzi o klawisze, to "Normal Girl" jest jeszcze barwniejszy i jaskrawszy, w dodatku w powietrzu unosi się marzycielsko-bajkowa słodycz zmieszana z psychodelikami. I tak jest do końca: każdy kolejny numer to odpowiednio złożona fuzja precyzyjnie spreparowanego, sączącego się backgroundu i emocjonalnego performance'u Solány, przy której obce jest uczucie znużenia. Przynajmniej ja czuję się zrelaksowany słuchając głosu SZY w otoczeniu świetnie dobranej paczki błogich, płynących z funkowym wiatrem bitów. W dodatku większość refrenów przyswoiłem w natrulany sposób, więc chyba naprawdę te piosenki na mnie działają. A więc warto było czekać tych ładnych parę lat na tak powabną i serdeczną płytę.

Tomasz Skowyra    
22 czerwca 2017
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: R.I.P.
Rekapitulacja 2018: Azja