RECENZJE

Syd
Fin

2017, Columbia 6.8

Swoją pierwszą solową płytą Syd odcina się od młodzieńczego okresu prób i błędów. Znana z projektu Internet wokalistka oraz producentka powoli wychodzi z cienia neo-soulowego pastiszu i próbuje redefiniować własną artystyczną osobowość. Jesteśmy więc świadkami kolejnego etapu fascynującej kariery zapoczątkowanej przez harce w Odd Future. Ta niegdyś epizodyczna postać z rapowego kolektywu obecnie elektryzuje słuchaczy znacznie mocniej, niż większość ostatnich dokonań Tylera i spółki. Fin to akt konturowania zawartych na poprzednich albumach szkiców manifestujących twórczą indywidualność.

Od razu da się zauważyć, że tej kobiecie znudziła się zabawa w niegrzecznego dzieciaka. Nieliczne utwory nawiązujące do szczeniackiej witalności innych pozycji z dyskografii 25-latki są zdominowane przez kilkadziesiąt minut przemyślanych kompozycji. O dojrzałości wokalistki świadczy też jej podejście do flirtowania z eklektyzmem. Syd lubi eksperymentować, ale robi to z godną podziwu rozwagą. Odpowiednio wyważone proporcje smaku trapowych ballad i sentymentu do r&b sprzed ponad dekady naprawdę potrafią zaczarować. Oczywiście ten profesorski pragmatyzm czasem wywołuje tęsknotę za temperamentnymi brzmieniami sprzed kilku lat, ale podziwianie kreatywnego progresu pociesza lepiej niż paczka chusteczek i czekoladowe lody.

Syd w końcu nabrała pewności siebie godnej aktorki pierwszego planu. Głos, który dotychczas funkcjonował jako kolejny instrument neo-soulowej orkiestry, stał się przekaźnikiem autentycznych emocji. Sydney Bennett opowiada o damsko-damskich relacjach z charyzmą scenicznego wyjadacza. Artystka udoskonaliła też warsztat wokalny, dzięki czemu każdy z tych dwunastu utworów jest dziełem osoby świadomej swoich zalet i nie bojącej się ich wykorzystać. Co prawda od tej całej metodyczności jeszcze daleka droga do perfekcji, ale już za same próby osiągnięcia ideału należą się pochwały.

Fin jest więc płytą będącą zapisem przemian, jakie stopniowo zachodzą w umyśle kreatywnej jednostki. To zbiór utworów reprezentujących pragnienie samorozwoju za wszelką cenę. Nie narzekajmy więc na brak nastoletniego wigoru, bowiem Syd to nie Molloy i dokładnie wie dokąd zmierza.

Łukasz Krajnik    
15 lutego 2017
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie