RECENZJE

Super Furry Animals
Rings Around The World

2001, Sony Music 7.8

Brakuje mi popu. Dobrego popu. Oczywiście, mam tu na myśli styl muzyczny, a nie kulturę komercyjną. Mówię o lekkim brzmieniu, radości grania, odrobinie szaleństwa i beztroski w muzyce. Właściwie mówię o muzyce rozrywkowej w pełnym tego słowa znaczeniu. Niby popu mamy dziś pod dostatkiem, ale tak naprawdę, to wszystko to jest nudne, mdłe, sztuczne i wymęczone. Dlatego tak pogardzane! Gdzie są grupy pokroju Electric Light Orchestra, które powalały na ziemię każdym kolejnym przebojem? Pop przełomu wieków kuleje! Albo i nie. Super Furry Animals są niezależnym zespołem popowym z Walii. Choć kolesie wywodzą się z alternatywy, to serwują czystą rozrywkę. I wychodzi im to świetnie. Po zeszłorocznym albumie Mwng, niecodziennym manifeście niezależności walijskiej kultury ubranym w smętne, melancholijne, akustyczne dźwięki, panowie wracają na Rings Around The World do zakręconych klimatów z wcześniejszych krążków. Pop w ich wykonaniu jest prawdziwą sztuką. Cały szereg chwytliwych, świeżych melodii poplątanych ze sobą w zwariowanym sosie aranżacyjnym. To się nazywa popowa płyta z prawdziwego zdarzenia.

Skoro dotknęliśmy tematu aranżacji. Na Rings Around The World jest wszystko, uwierzcie mi. Tak, jak wielobarwna jest okładka albumu, tak i sama jego zawartość zachwyca bogactwem dźwiękowych kolorów. Oprócz wykorzystywanego z inwencją, tradycyjnego rockowego instrumentarium, mamy tu zręcznie wplecione partie orkiestry, chóry, chórki. Klawiszowiec Cian Ciaran, zwany przez niektórych "elektronicznym czarodziejem", w kreatywny sposób dodaje do tej mieszanki odrobinę syntetycznych ziarenek. Efekt końcowy jest niesamowity: jest to być może najhojniej, oprócz Amnesiac Radiohead, zaaranżowana płyta tego roku. A same utwory są często kompozycjami wielokrotnie złożonymi, nie ograniczają się do jednego tematu, rzadko obowiązuje podział zwrotka-refren. Pojawiają się dygresje, wtrącenia, przerywniki. Ten album ani przez chwilę nie daje spokoju, z racji swojej ciągłej zmienności. Tu wszystko może się wydarzyć nagle, niespodziewanie, w najbardziej zaskakującym momencie. Nie możemy po minucie utworu powiedzieć, czy się nam podoba, czy nie, gdyż po chwili słyszymy już coś innego. Pod tym względem Rings Around The World bardzo przypomina mi Six, szalone dzieło grupy Mansun.

Czas na tytuły. "Alternate Route To Vulcan Street" nie zapowiada jeszcze rozrywkowego charakteru całości. Zaczyna się delikatnym pianinem, by rozpłynąć się w prześlicznych smykach, gitarach, klawiszach i czymś tam jeszcze (doprawdy, trudno to wszystko zliczyć). Głos Gruffa Rhysa, podobnie jak w kilku innych fragmentach płyty, jest lekko przetworzony. Piękne harmonie, cudna melodia... Ze snu wyrywa nagranie następne, "Sidewalk Serfer Girl". Tu koledzy najbardziej przybliżają się do wspomnianego Mansun, zwłaszcza w pełnym napięcia powtórzeniu zwrotki. Jest wspaniałe, płynne przejście do utworu tytułowego, który okazuje się być kapitalną popową piosenką. Szybkie "Receptacle For The Respectable" przywodzi na myśl najlepsze lata wymienionego na początku Electric Light Orchestra. Na pół rozcina mnie transowy "[A] Touch Sensitive", po którego usłyszeniu powinna poczuć wstyd większość hip-hopowych didżejów (choć nie DJ Feel-X, bo kilka lat temu przywołał on podobne klimaty w "Suczce" Kalibra). Refren "Shoot Doris Day" to po prostu majstersztyk. "Juxtapozed With U" jest szczerym hitem, od którego nie można uciec. No i "Presidential Suite" – ciepła liryka, w tle trąbka, dzwonki, wzruszające smyki... A jednak. Ktoś jeszcze umie tak grać.

I teraz się tak zastanawiam, jak to fajnie by było, gdyby cały współczesny pop był taki, jak Super Furry Animals. Gdyby na listach przebojów gościły ich natchnione, znakomicie skonstruowane, pełne optymizmu piosenki. Och, co to by był za świat. Włączasz MTV lub komercyjne radio: same hity, ale dobrze, bo wszystkie są warte prezentacji! Niestety, SFA na listach przebojów nie ma. To może ja z tym popem trochę przesadzam, co?

Borys Dejnarowicz    
2 kwietnia 2002
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: R.I.P.
Rekapitulacja 2018: Azja