RECENZJE

Super Furry Animals
Love Kraft

2005, Rough Trade 6.9

Witamy w milionerach!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Kto pójdzie dziś drogą gwiazd? I pozna zapach miliona? Czy znajdzie się ktoś wszechstronnie utalentowany, by użyć wyświechtanego zwrotu, o lotnym umyśle i lisim sprycie? Eee. I sięgnie po główną wygraną? Szansę są duże – dziś w szranki z własną niewiedzą stają SFA. Brawa!

JM: Pytanie za sto, na rozgrzewkę. Czy kraje mi się serce, gdy publicznie muszę ocenić wasz album na poniżej siódemki?

SFA: Zapewne tak.

JM: Owszem! Szybcy jesteście, zobaczmy jak pójdzie wam z drugim pytaniem, za dwieście. Czy Cian Ciaran miał na Love Kraft więcej roboty niż na Phantom Power?

SFA: Hmm w sumie nie bardzo.

JM: Tak jeeeest! Z łezką w oku można wspominać mieniące się miliardem barw czasy Guerilli. Już za chwilę będziecie mieli trzysta, jeśli tylko znacie odpowiedzieć na kolejne pytanie. Czy naoglądaliście się Odysei Kosmicznej? Sugeruje to doniosłość prześwietnego (i fanom znanego już od dawna) openera "Zoom!". Co prawda pod względem koncepcji SFA-epika niewiele tu nowego, ale jakby songwriting... No więc jak z tą Odyseją?

SFA: Yhym.

JM: Świetnie! Jak wymawia się "Gruff"?

SFA: "Griff".

JM: Macie zatem pięćset! Przed wami tysiąc teraz. Jak bardzo cool jest dojść do stylistyki na tyle udanej i na tyle własnej, że wystarczy kontynuowanie jej, by spowodować u indie-mas uczucie przyjemności?

SFA: Powiedzmy, że bardzo cool.

JM: Idziecie jak burza, doprawdy. Kolejne pytanie zatem. Czy to aby nie jest tak, że na stare lata ulokowaliście się w bardziej refleksyjnym graniu? Dla przykładu: harcujące "The Horn" i "Lazer Beam" nie wykraczają poza "solidne", tymczasem płaczliwe "Ohio Heat", jak i wyraźnie ewokujące popowo-poduszkowe ciepło Air "Walk You Home" swobodnie podchodzą pod "wymiatające". Również i enigmatyczne teksty, gdy przestają na moment być tak enigmatyczne, odkrywają co nieco: "There goes my life slipping away".

SFA: Coś w tym jest, ehh.

JM: Głowa do góry – tym bardziej, że oto i macie dwa tysiące! Napięcie rośnie. Czy wy zawsze musicie mieć fenomenalne closery?

SFA: Heh.

JM: Wooho! Dyszka jest wasza. Podwoicie wygraną być może już teraz! Panie Rhys, przyznaj się pan tylko, czy gdybyś przeniósł kompozycje z lepszej połowy swojego (świetnego) solowego albumu na Love Kraft, to czy wynik drużyny nie byłby aby wyższy, hmm?

SFA: Szczerze mówiąc to... byłby.

JM: No właśnie, no właśnie...Dobra odpowiedź! Choć z drugiej strony trudno przewidzieć, czy tamte prostsze przecież piosenki nadałyby się do zaprezentowania w waszym pop-barokowym stylu. Co do stylu, oto i pytanie za czterdzieści tysięcy. Czy wy się aby troszkę nie powtarzacie?

SFA: No... troszkę.

JM: Brawa! On the other hand – czy to jednak nie dobrze usłyszeć znów coś nowego od starych dobrych SFA?

SFA: Uhm, to bardzo, bardzo dobrze.

JM: Genialnie! Jesteście tak dobrzy, że przejdźmy od razu, bez ogródek i przerwy reklamowej, do pytania za milion. Jak się pisze słabe piosenki?

SFA: ...Yhm... To znaczy... [patrzą po sobie] Jakby... Nie wiemy.

JM: Heh...

Jędrzej Michalak    
4 listopada 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Indie
Car Seat HeadrestTwin Fantasy