RECENZJE

Sufjan Stevens
All Delighted People (EP)

2010, Asthmatic Kitty 6.9

JM: Nowy rodzaj napięcia pojawił się w muzyce Sufjana Stevensa – obok melancholii połączonej z afirmacją świata mamy teraz także teatralny krzyk. Coś w rodzaju "Pagan Poetry" (patrz opener tudzież refren "Arniki"). Przemiana idzie zatem w odwrotnym kierunku, niż zazwyczaj, ale też nie jest rewolucyjna, wielbiciele "starego, dobrego Sufjana" także i jego tu odnajdą – check track drugi, przypominający "John Wayne Gacy, Jr". Nie da się też nie odnieść do gigantomanii, która wciąż miesza folkowcom w głowach – najpierw Joanna morduje słuchacza dwugodzinnym looongplayem, a teraz Sufjan nie jest gorszy i co prawda (znienacka!) strzela do nas tylko EP-ką, ale "za to" – trwającą aż godzinę. Z obu wydawnictw to All Delighted People jest odważniejsze: narracja jak i krztuszące się instrumenty momentami przypominają (tworzą?) prog-folk, nieuchronnie ewokując potwora o imieniu Blueberry Boat. I to mi się akurat średnio podoba – natomiast z gęstym i zarazem wyciszonym brzmieniem na pewno jest temu panu do twarzy. A że oczywiście bywa nudnawo...Tak, ale mierzmy siły na zamiary, drugiego Michigan chyba nikt się nie spodziewał.

PM: Elliott Smith powiedział kiedyś w wywiadzie, że nie wszystko to, co akustyczne to od razu folk (albo coś w tym guście); na zasadzie przeniesienia można by przy okazji All Delighted People rzec, że nie wszystko to, co Sufjan to Sufjan. Prog-folk tak, pewnie, ale także prog-pop i prog-wszystko osadzone w folkowym/rootsowym instrumentarium, naznaczone folkową wrażliwością Stevensa w większym stopniu niż folkowym sznytem piosenko-pisarskim. Zdaje sobie sprawę, że ostatnio każdej muzyce wytykam eklektyzm na polu songwriterskim, ale cóż, takie czasy, taka tendencja. Z mojego punktu widzenia jest ona jednak zdecydowanie na plus i jakże zaskakuje/cieszy/chillwave, że Sufjan Stevens (!) jest w stanie w tej nowej dekadzie wyskoczyć z czymś nie tylko dobrym, ale także świeżym i interesującym.

RG: Pierwszy kontakt z All Delighted People przywodzi na myśl spotkanie po latach z bardzo dawno niewidzianym znajomym. Na początku, dla ponownego załapania siebie i toku rozmowy, szuka się wspólnych dawnym punktów i wspomnień. "Pamiętasz, w naszej podstawówce wszyscy mówili, że tam straszą duchy?" zdaje się zaczepiać Sufjan całymi niektórymi sposobami prowadzenia melodii, doborem instrumentarium, chórkami i swoim delikatnym głosem. Potem człowiek dowiaduje się o zmianach, nowych hobby i fascynacjach: Stevens obniżył poziom baroku w stosunku do tego jaki był na Illinois i uderza w bardziej skomplikowane i wydłużone utwory. Pomimo legendarnych złych zaskoczeń podczas takich okazji, teraz jest miło, ciepło i odkrywamy żeśmy po latach się tak mocno nie zesłabili. Po takich spotkaniach zwykle krąży chęć utrzymania kontaktu, obiecywanie samemu sobie "teraz jest Facebook, gg i w ogóle" – mam nadzieję, że Sufjanowi się uda i coś jeszcze niedługo nagra.

KM: All Delighted People wydaje się być sprawdzianem umiejętności songwriterskich Sufjana przed jego pełnoprawnym powrotem do formuły piosenkowej. Wiadomo, koleś ma na koncie jedne z najpiękniejszych albumów ubiegłej dekady, ale w przeciągu ostatnich pięciu lat poszukiwał nowych przestrzeni artystycznego wyrazu, wydał świąteczny album, grał u The National. Milczał. Comeback po takim czasie to ryzykowna opcja, więc lepiej wydać cichaczem "EP-kę" z możliwie największą ilością patentów kompozycyjnych i zobaczyć, co się sprawdza, obadać reakcję słuchaczy i recenzentów. Gdyby nie wyszło, zawsze można powiedzieć, że to tylko jakieś odrzuty i myśleć nad nową strategią, a jeśli wszystko będzie grało – wybrać najlepsze pomysły i pracować nad LP.

Jak wynika z wypowiedzi kolegów powyżej, ten test wypadł pomyślnie. Rozbudowana instrumentacja i kontrasty dynamiczne utworu tytułowego, "stary" Sufjan z "Enchanting Ghost", delikatna zwiewność fortepianu w "The Owl And The Tanager", rozjechany blues closera – to wszystko bardzo daje radę i bez wstydu mogłoby być mocnym elementem albumu listowego. Nasz ulubieniec sprzed lat jest w bardzo dobrej formie – nadal potrafi oczarować swoją wyobraźnią i pomysłami. Teraz musi tylko dokonać ich selekcji, żeby zbliżający się (miejmy nadzieję) album nie był "tylko" zestawem różnorodnych piosenek, a czymś spójnym muzycznie.

Krzysztof Michalak     Jędrzej Michalak     Patryk Mrozek     Ryszard Gawroński    
24 sierpnia 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie