RECENZJE

Subtle
ExitingARM

2008, Lex 4.2

Adam Drucker lubi dużo mówić. O swoim wnętrzu, roślinkach niszczonych przez rozwój cywilizacji i różnych ciekawszych sprawach. Facet udzielił się na dziesiątkach albumów i wciąż nie brakuje mu tematów, które chciałby poruszyć. W przypadku ExitingARM jego gadulstwo osiągnęło tak niespodziewany poziom, że płyta w ostatecznym rozrachunku jest tylko częścią multimedialnego projektu obliczonego na dwadzieścia tysięcy słów, czyli zapewne ze dwa razy więcej niż ja znam – nawet biernie. Na albumie jest z tej puli raczej niewiele, bo słowa pozostają w ramach właściwych dla muzyki popularnej. Reszta znajduje się na tej stronie, atakującej nas grubą kreską i śmiesznym głosem Doseone'a. Po kilku próbach zagłębienia się w strumień świadomości zaniechałem starań i zatrzymałem się przy płycie. Na krótko, bo wśród wszystkich trzech albumów Subtle ten jest najnudniejszy. W warstwie lirycznej najbliższej powierzchni Drucker skupia się na socjologii, tworzeniu społecznych podziałów i wyszukiwaniu kułaków. Normalka. Szczęśliwie nie wykracza poza ramy zwyczajnej piosenki i mieści się najczęściej w klasycznych zwrotko-refrenowych podziałach, rezygnując z sążnistych apokryficznych monologów obecnych na przykład na duecie z Boom Bipem. Z kolei w kwestii stricte muzycznej jest gorzej niż chociażby z Boom Bipem. Subtle nigdy nie mieli żadnego elementu charakterystycznego, więc gubili nieco ścieżki próbując odnaleźć własną tożsamość. Wydaje się, że odnaleźli. To znaczy – im się wydaje. Doseone'owi za podkładkę służą rozmaite odmiany rocka. Niekiedy z inklinacjami w kierunku shoegaze'u, niekiedy zdecydowanie garażowego. Oczywiście z drobnymi wyjątkami. Po drodze przypadkowo wykwitają rozmaite ambientowe niemal plamy czy wkręca się dużo elektroniki do podkładów, czy jakieś chore nabicia, ale sześcioosobowy skład odwołał się do klasyków w o wiele szerszym zakresie niż dotychczas. Wychodzi, że ExitingARM to najrówniejsza, najbardziej spójna płyta Subtle. Jest jednocześnie najsympatyczniejszą, taką do zanucenia sobie (a i chórków jest dużo). Tylko przy tym wszystkim pozostaje też najnudniejszą.

Filip Kekusz    
13 czerwca 2008
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: R.I.P.
Rekapitulacja 2018: Azja