RECENZJE

Subtle
A New White

2004, Lex 6.1

Nawet jeśli minęła wam już trochę zajawka progresywnym hip-hopem, Subtle robi wszystko, żeby ponownie w poszukujących duszach obudzić głód eksperymentu. Ja wiem, że A New White nie wychodzi nawet półtora kroku poza anticonowe patenty i na dobrą sprawę płytka nie zaskoczy, ani nie zawiedzie tych oczekujących po prostu kolejnego side-projectu cLOUDDEAD. Ale hej, nie zapominajmy jak szeroka paleta środków wchodzi tu w rachubę, jak bogaty i złożony język wyrazu. Nie ma szans, żeby po zaledwie kilku latach tak eklektyczna stylistyka została zajechana i zgniła śmiercią naturalną – co najwyżej zrobiło się trochę duszno i ktoś z zewnątrz powinien otworzyć okno. Współtworzący Subtle Doseone i Jel należeli do tych, którzy w latach 90-tych stali w pierwszym szeregu Anticonu; teraz dają do zrozumienia, że jeszcze nie składają broni, jeszcze nie zapomnieli o ideałach sierpnia. Sześcioosobowy team na 150 sposobów kreuje swój poetycki, abstrakcyjny ambient hip-hopowy świat. Z sampli wokalnych, poskładanych urywków wszystkiego co w głowie zakołacze, na zrębach melodycznych powstaje gęsta mozaika przesterów gitarowych, keyboardów, skrzypiec, organków, dzwonków, loopów perkusyjnych, trąbek i czego tam nie ma. Kolesie potrafią składać z sonicznych labiryntów piosenki, o charakterystycznym dla macierzystego kolektywu neurotycznym zabarwieniu rzecz jasna, lecz dryfujące nawet w kierunku estetyki ciepłego elektronicznego popu w guście "Reality Check" Schneidera TM (niektórzy zwą to niefortunnie emotroniką). Tej lekkości A New White brakuje na przykład Aesopowi, co zaowocowało ostatnio niestrawnym koncept-wybrykiem w postaci Bazooka Tooth, a odziedziczył ją w genach chociażby Capitol K, znakomicie wyważając proporcje na Island Row. Podobnie jak kolega Robinson, Subtle ładnie odnajduje balans pomiędzy psychozą i przyswajalnością.

Michał Zagroba    
1 kwietnia 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie