RECENZJE

Stereolab
Fab Four Suture

2006, Too Pure 5.3

Na wysokości dziesiątego albumu Stereolab Tim poczuł się stary. Poszedł się odlać. Myjąc ręce sprawdził w lustrze własną twarz. Jak to możliwe, że moje oczy wciąż błyszczą tak młodo? Już nie to zdrowie co kiedyś, zarysy zmarszczek. Czy rzeczywiście ciągnę tę kapelę już od 16 lat? Dzieciaki rosną, dochowaliśmy się nowych pokoleń fanów. Pomyślał o Mary. W pewnym sensie robimy to również dla niej. Czy to wszystko ma sens? Moje piosenki nie są już tak dobre, jak kiedyś. Lætitia wyszła spotkać się z przyjaciółką, trzeba będzie do niej zadzwonić. Odpędzić złe myśli. W końcu zasłużenie jesteśmy największym avant-popowym zespołem świata. Kto pierwszy wymieszał vintage pop z lat 50-tych i 60-tych z muzyką lounge i krautrockową rytmiką, ja się pytam. Kto wprowadził modę na zaangażowane, niejasne teksty, stare keyboardy, syntezatory Moog, organy Vox i Farfisa. Kto założył własną wytwórnię płytową, krasnoludki?

Zaparzył kawę. Tak jak lubię, z tego małego czajniczka. Lætitia oddzwoniła, że przyszły pierwsze statystyki, Fab jakoś się sprzedaje, nawet pomimo słabych recenzji. Szczęśliwie można liczyć na wiernych fanów. Nie jakichś tam hipsterów, którzy czytają serwisy internetowe. Że niby tryumfalne otwarcie i zamknięcie płyty przywodzące na myśl kościelne chorały w "Kyberneticka Babicka" słabe? I te niedookreślone zarzuty, że niby firmowy dźwięk Stereolab, że niby w każdym kawałku jest jakiś świetny motyw, ale ogólne poczucie rozwodnienia. Pocałujcie mnie gdzieś, recenzenci tego świata. Choć niektórzy docenili groove mostka w "Interlock". Fakt, wyszło jak za starych dobrych czasów. To jednak wyjątki, dominuje zgryźliwość. Jeden pożal się Boże dziennikarzyna napisał nawet: "...jasny punkt albumu, 'Eye Of The Volcano', z powodzeniem mógłby się znaleźć na odrzutach z sesji do Dots And Loops". Ja Ci dam, ty pismaku jeden. Sam jesteś odrzutem z sesji romantycznej swoich rodziców, hehe. Chyba przestanę czytać gazety. Choć akurat zgadzam się z Twoim poglądem, że motyw organowy na tle plam puzonów i śpiewu Lætitii w "Plastic Mile" jest świetny. Chryste, dzieciaki ze szkoły miałem odebrać. Człowiek myśli o materiale na nową płytę, ale artysta też jest tylko człowiekiem.

Gdy przekręcał klucz w zamku, ponownie przeszedł go dreszcz. Studio zarezerwowane na po świętach, plany nowych nagrań, Tim, a ty nie czujesz się na siłach? Może to naprawdę nie ma sensu. Może lepiej odejść w glorii chwały i zająć się promowaniem labela, pisaniem wspomnień, pielęgnowaniem skalniaczka. To chyba ten listopad. Wtedy zawsze czuję się stary. Nie mogę poddać się tak łatwo. Jeszcze pokażę tym wszystkim, którzy już we mnie nie wierzą. Niedługo ruszamy w trasę.

Tomasz Gwara    
16 listopada 2006
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie