RECENZJE

Squarepusher
Do You Know Squarepusher?

2002, Warp 6.2

Cześć. Nazywam się Krzysiek i chciałem wam przybliżyć płytę mojego kolegi.

Płyta nazywa się Do You Know Squarepusher? i zaczyna się tytułowo. A utwór tytułowy to jeden z najlepszych tracków, jakie poznałem w ciągu ostatnich lat swojego życia. Wielowymiarowy i wielozadaniowy, z prącą tanecznością splątaną z asynchronicznymi momentami, nijak dającymi się przełożyć na język ciała. Z genialnym opanowaniem elektronicznego warsztatu. Abstrakcyjny rozpierdol i regularna melodyjność splątane są ze sobą w jedną jednorodność. Potrzaskane wirtualne skrecze, powykręcane jak sylwetka Romana Giertycha, albo taniec Michaela Klaksona w kilkukrotnym przyspieszeniu. Rosnące napięcie, noizowa płynność, swoboda w przemieszczaniu się ze zwęglonych breakbeatów do rejonów dla ucha przyjemniejszych, stopy, fucki, zjazdy i przegięcia, jakich świat nie widział, a zresztą, czy trzeba tłumaczyć geniusz tego kolesia? Wobec spreparowanego tutaj tekstu jestem asymptotą przy każdym słuchaniu zmierzającą do poznania treści podawanych słów, ale których nigdy nie mogę ostatecznie wyłuskać (czy on coś tam gada o Agassim?). Słucham go i słucham, a za każdym razem mój podziw zdaje się nie słabnąć. WymięęęęęęęĘĘĘĘkam przy tym kacie!

W kolejnym "F-Train" Squarepusher również nie popisał się "przejrzystością" werbalnych komunikatów. Niezidentyfikowany socjotechniczno-geometryczny tekst (jest chyba coś między innymi o Metallice i marihuanie), odmówiony przez autora niczym referat na sympozjum fizyki kwantowej, a w tle quazi-hip-hopowy dzwonowy podkładzik i tradycyjne już mózgowe operacje na dźwięku i wydźwięku. Bardzo lubię ten numerek.

Wymagania najszybszego kawałka w dziejach skwaryzmu spełnia "Anstromm-Feck 4". Trzyipół minutowy symultaniczny najazd kwadratów i trójkątków, po którym już tylko okład z piersi pielęgniarki Zuzanny (z teledysku do "Come On My Selector", w którym to siostra Zuzanna nie występuje) może przynieść ukojenie. Na milisekundowe, tnące jak brzytwa breaki, Tomek naniza swoje basowo bzyczące koraliki, jak mistrz Polski w krojeniu pomidorów na plasterki. "So what, you think your hard do ya? Ya think yr fucking hard do ya? Squarepusher's gonna come and take your fucking face off" z początku kawałka wystarczy za komentarz. Tomek to szczery kolega.

"Mutilation Colony", który brzmi jak kolejno: pogrzebowa melodia z Ereaserheada, neurotyczne konwulsje schizofrenicznego umysłu, soundtrack do wizyty głowy (hmm, kogo by tu wytypować...mam!) Romana Giertycha na relanium. Soniczny rajd po kresach jestestwa i niesuboordynowana inwencja w iście Residentsowsko-Joy Divisionowo-Xenakisowym moodzie, nie do przetrawienia dla czytelników "Newsweeka" (ostatnio moim ulubionym programem jest oczywiście "Debiul"). A właśnie propos Joy Divisiona, Skwar zdecydował się na całkiem poważne potraktowanie ich przebojowego numeru. "Love Will Tear Us Apart" z wokalem samego Tomka zamyka płytę. Choć sam w sobie nie jest potraktowany w sposób wyjątkowy, to umiejscowienie go po wyczerpującej, klaustrofobicznej wycieczce skutkuje chaustem ożywczego powietrza. Osobno jest to numer, który niespecjalnie wyszedł Tomowi (i jestem przekonany, że wykonał to z premedytacją, bo wirtuozerskie jego popisy nie tylko na basie, ale i perkusji, to my znamy). Dość tych popisów, zagrajmy coś normalnego. No i poszło.

Płyta ta jest wielce konsekwentna w swojej niekonsekwencji. Każdy utwór to zupełnie inna muzyczna działeczka, tak jakby: a) Squarepusher chciał aby każdy utwór był z zupełnie innej działeczki; b) w trakcie pisania recenzji jest czasem taka chwila, że człowiek sie zacina. To jest właśnie ta chwila.

...No jest jeszcze druga płyta. Powiem szczerze, że jest bardzo słaba. Zapis kolaudacji Go Plastic (jednej z moich najlepszych płyt roku 2001) wypada płasko i niepotrzebnie. Ciepło wyrażać się o nim mogą pewnie tylko ci, którzy doświadczali Squarepushera live. Bootlegowa jakość i zerowa wartość poznawcza i edukacyjna.

BTW dowiedziałem się też ostatnio, że Squarepusher znaczy pantoflarz. Did you know Squarepusher? Me neither.

Krzysztof Zakrocki    
5 marca 2003
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: R.I.P.
Rekapitulacja 2018: Azja