RECENZJE

Sonic Youth
Rather Ripped

2006, Geffen 7.1

Nieee ja pierdole, tak się nie da. Gdzie są związki zawodowe, gdzie jest Stowarzyszenie Polskich Reckopisarzy?! To jest prowokacja! Spisek zgniłych środowisk artystycznych Nowego Jorku! No na Boga ile można nagrywać świetnych płyt? Jedyne co można im zarzucić to, to że są tak Sonic Youth'owe że aż się rzygać chce. Na dodatek to nie jest nawet porządny zarzut, za który można postawić przed sądem koleżeńskim i skazać na kulturalną banicję. Co ja biedny mam wam napisać? Czy ktoś w ogóle ma zamiar to czytać? Może wam członków zespołu wymienić, bo wiecie była zmiana w szeregach, O'Rourke jest out. Niesamowite. Istna rewolucja. Nie, wiem, czekajcie, przelecę się po dyskografii. Poprzednia płyta nazywała się Sonic Nurse była bardziej hałaśliwa ale też miała wpadające w ucho motywy. O, właśnie, uwaga teraz będzie prawdziwa bomba, nowy album jest jednym z bardziej popowych. Zwracam waszą uwagę na zwrot "jednym z" bo czy ktoś nie zdawał sobie sprawy, że jak SY mają ochotę to zakładają kalosze, biorą wędki i idą sobie zarzucić hooka? Najbliżej mu do wyluzowanego Murray Street. Coś tam bym jeszcze powymieniał, zawsze to parę zdań do przodu, ale nie chce mi się ruszać dupy z miejsca, żeby pogrzebać w płytach.

T.R.A.G.E.D.I.A. Zapuszczasz płytę i co? Bezczelnie dobry kawałek. Następny. Również. Brzmi jak jakiś inny z repertuaru Soniców? Być może, ale co, mam przekopywać co najmniej tuzin ich krążków żeby to sprawdzić? Po drodze okaże się jeszcze, że któregoś nie mam albo stary jest porysowany i fajnie by było kupić dwu płytową reedycję. Ha, mamy cię frajerze! Płacisz, a my za twoją kasę nagramy sobie ultra-niskonakładowy zestaw awangardowych noise'ów których nie masz szans dostać na tym swoim zadupiu! Sami widzicie, jak tu się wyluzować przy tym skądinąd przednim zestawie rockowych wyciorów. Thurston zapodaje swoje linijki w swojej nieśmiertelnej manierze Jamesa Deana porozciąganych tiszertów i dziurawych trampków. Założę się, że wymyślając akordy niesamowitych, na poły drone'owych, ballad "Do You Believe In Rapture?" albo "Or" równocześnie pomagał Coco pisać pracę domową z angielskiego i wycierał kurz z regału, po prostu oni nie mogą inaczej. W kuchni przerobionej na studio z wzmacniaczami ukrytymi w lodówce Kim (pani Gordon? W ogóle jak się ma do nich zwracać?) piekąc smakowitą szarlotkę dołożyła swój wkład do materiału. "Mamo, mamo! Dlaczego trzymasz głowę w piekarniku?! ". "Ciszej córciu, nagrywam wokale do 'James Run Free', zobaczysz będzie zajebisty kawałek". Ranaldo czyścił swoje gitary, przeleciał szmatką po strunach, mamy zadziorne partie gitar "Sleepin Around" czy nie mniej chwytliwego "What A Waste". Na koniec wpadł Steve Shelley dograł perfekcyjnie trafiające w temat bębny, rzecz jasna za pierwszym podejściem, bo coś fajnego leciało wieczorem w telewizji. I już mamy broszurkę w krótkich przystępnych zdaniach tłumaczącą, dlaczego chcesz jechać na wakacje z Sonic Youth, a nie z jakąś fajną młodszą dupą.

Czy oni nie mogą dać sobie spokój? Jak to będzie wyglądać, stare pierdziele na liście najlepszych płyt roku? I to jeszcze w kategorii rock'n'shock! A mogli by się godnie zestarzeć, kupić sobie działkę pod Warszawą jak moi rodzice, zasadzić rzodkiew i cebulkę, porobić sobie field recordingsy, urządzić grilla. A tak, nagrali płytę od deski do deski wypchaną równym, klasowym materiałem i jest problem. Raz, że po raz n-ty trzeba pisać, że Sonic Youth brzmi jak Sonic Youth, dwa na zdjęciach nie wychodzą już tak fajnie jak kiedyś, więc trzeba męczyć się z Photoshopem, trzy onieśmielają młodzież, gasząc zarzewie międzypokoleniowego buntu, przez co słuchamy czego słuchamy. Wreszcie, jak ja będę wyglądał przed kolegami z redakcji? Już to sobie wyobrażam.

(Słoneczny poranek, 67 piętro wieżowca Porcys)
– Yo, słyszeliście nowe Sonic Youth, zajebiste!
– Ekh, Ekhm, suupeerr …
– Ekstraaaa, jak już stoisz to pogłośnij Junior Boysów, co?
– Yoo źźąą ściągniesz buszka?

Paweł Nowotarski    
25 września 2006
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie