RECENZJE

Shura
Forevher

2019, Secretly Canadian 7.0

Dość szybko u Alexandry Denton przebiega muzyczne dojrzewanie. Tam, gdzie trzyletni już Nothing's Real ledwie zdradzał potencjał, Forevher eksploduje popową kreatywnością, a fragmenty, w których Brytyjka korzystała ze sprawdzonych patentów trochę starszych koleżanek po fachu, zastąpione zostały zmyślnymi trawestacjami wielkich muzycznych instytucji. Jeśli więc po poprawnym debiucie daliście dziewczynie kredyt zaufania, artystka właśnie spłaca go z nawiązką.

Tegoroczny album jest właściwie listem miłosnym do dziewczyny Shury, momentami przesadnie przesłodzonym, ale zawsze autentycznym – manifestacja i celebracja tego uczucia to główna siła napędowa tego wydawnictwa. Pojawia się w obrazoburczych prztyczkach w religijne nosy, podanych choćby we "Flyin'", lekko 1975'sowym "BKLNLDN" czy ultraprzebojowym, funkującym "Religion (U Can Lay Your Hands On Me)" w tak pysznych popowych okolicznościach łagodzących, że chyba nawet Cejrowski nie miałby serca się obrażać. Obecna jest przy zmianie trybu smartfona w "princess leia" – beachboysowych rozważaniach o sprawach ostatecznych (fragment od "How can I be sure I'm still alive?" to przecież czysty Wilson). Nadaje kształtu "Control" – francuskiemu erotykowi z eleganckim, klasycznym refrenowym nabiciem, żeby w końcu nawiedzić epicki closer, który pod pseudonimem sieknął chyba sam Parker. Jej namiętność jest tu tak sugestywna, że niejeden cynik po trzydziestce i kilku złamanych sercach zakrzyknąłby pewnie za śląskim Niemenem – "dużo bym dał, by przeżyć to znów", a pewien polski prozaik powinien zastanowić się dlaczego oszukuje ludzi.

Afekt, jak możecie się domyślać, nie jest tu pozostawiony sam sobie – opakowany w soczyste popowe strzały spod ręki Joela Potta, stałego współpracownika Shury – zyskuje jeszcze na efektowności. Brytyjczyk, który notabene maczał palce przy tak nieciekawych projektach jak George Ezra czy London Grammar, dokumentuje relacje głównej bohaterki eklektycznym, czerpiącym z historii popu zestawem klawiszowych ballad, energicznych bengerów, basowych zawijasów i gitarowych pogłosów. Życzyłbym sobie więcej tak bezpretensjonalnych, uczuciowych pocztówek w tegorocznym mainstreamie.

Stanisław Kuczok    
23 września 2019
BIEŻĄCE
Fontaines D.C.Dogrel
Lana Del ReyNorman Fucking Rockwell!