RECENZJE

Shugo Tokumaru
Night Piece

2004, Music Related 7.3

Już sam tytuł wydanego nakładem drobnej nowojorskiej oficyny Music Related debiutanckiego krążka tokijskiego songwritera Shugo Tokumaru, skromnego przedstawiciela japońskiej sceny alternatywnej, mówi słuchaczowi całkiem sporo, trafnie oddając ogólny nastrój i sugerując odpowiednią porę przesłuchania. Osobiście nie wyobrażam sobie kontaktu z Night Piece w świetle dnia. Nie żeby to była jakaś fundamentalna zasada, jedynie moja osobista opinia, rada powiedzmy. Dlaczego. Otóż Nocne Dzieło Tokumaru przypomina, niech to nawet zabrzmi grafomańsko, swego rodzaju podróż do wnętrza duszy 24-letniego Japończyka. I bynajmniej nie jest to wnętrze pierwszego lepszego rozpaczającego za (kolejną) utraconą miłością, smęcącego przy tym płytkie melodyjki emo-wrażliwca. Shugo stać na bardzo pomysłowe i momentami odważne poszukiwania. Oprócz subtelnie refleksyjnych ballad i skocznie folkowych kawałków znajdziemy tu również, najczęściej w postaci mostka / przerywnika, zaskakująco kreatywne, często improwizowane wstawki instrumentalne i sporą ilość różnego rodzaju brzmieniowych urozmaiceń, które wykorzystywane z dużym wyczuciem, a także umiarem nie powodują efektu przesycenia. Mnie przy pierwszym przesłuchaniu (sylwester 2004, heh) wydawało się, że słyszę tylko Tokumaru i jego akustyczną gitarkę. Dopiero z biegiem czasu i kolejnymi nocnymi doznaniami z przyjemnością odkrywałem coraz to nowe, wygenerowane komputerowo smaczki.

Jak dowiedziałem się z pierwszej ręki (od autora), słowa na Night Piece odgrywają rolę raczej drugorzędną. To głęboko osobista muzyka stanowi dla Tokijczyka główny środek wyrazu, a głos funkcjonuje bardziej na zasadzie kolejnego instrumentu. Większości odbiorców z Polski, japonistów wyłączając, to rozróżnienie nie dotyczy, bowiem wszystkie teksty śpiewane są w ojczystym języku Tokumaru. Wokal Shugo – jego czuła, niewinna barwa nasuwa skojarzenia z pewnym panem S., jak również z drugim panem E. Niektórzy wykonawcy po prostu posiadają w głosie tę wyjątkową wrażliwość, potrafią wzbudzić zaufanie. Specyficzny klimat osobistego wyznania, delikatna forma ekspresji oraz folkowa stylistyka z odczuwalnym wpływem kultury azjatyckiej pozwala nazwać Tokumaru "japońskim Sufjanem". Ciekawe w którą stronę pójdzie na kolejnej płycie – może elektronika? Zobaczymy.


PS: Jako ciekawostkę podam, że mieliśmy z Shugo okazję trochę pomailować, jakiś czas temu wymieniliśmy się z nawet płytami (trochę to trwało, koleś doznał przy Dniach Wiatru Ścianki – lol).

Paweł Greczyn    
15 marca 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie