RECENZJE

Ścianka
...Only Your Bus Doesn't Stop Here (EP)

2001, Sissy 5.7

Ścianka jest zjawiskiem wyjątkowym, o czym już na łamach Porcys.com nieraz pisałem. Tegorocznym albumem formacji, Dni Wiatru, możemy się pochwalić w świecie. Nareszcie doczekaliśmy się grupy, która swe rozległe inspiracje przekształciła w unikatowe, nieporównywalne z niczym innym brzmienie i gdy wymawiamy słowo "oryginalny" w kontekście Ścianki, nie ma obawy o jego puste, wytarte znaczenie. EP-ka ...Only Your Bus Doesn't Stop Here to właściwie trzyutworowa wariacja na temat cudnej ballady "The Iris Sleeps Under The Snow", pochodzącej ze wspomnianej płyty (tytuł całości to ostatni wers tekstu). Tak więc coś w rodzaju maxi-singla, gdzie dwie alternatywne do oryginału wersje pieśni wykonane tu zostały przez specjalnie zaproszonych gości. Z jednej strony zespół Myslovitz, a z drugiej Nosowska i Smolik. Zapowiada się apetycznie i tak rzeczywiście jest.

Oryginał: najpiękniejsza poezja nie wystarcza, by opisać ten nieziemski klimat, jakby łączący w sobie cechy tradycyjnej liryki i ambientu. "Lipstick tatoos don't hurt much enough". Głos Maćka Cieślaka ma w sobie tyle głębi, tyle niewysłowionej mądrości. Jacek Lachowicz ubarwia anielską melodię nastrojowymi wstawkami ksylofonu. Również na żywo "Iris" wypada wspaniale. Zwłaszcza, gdy się stoi dwa metry od Cieślaka i jego akustycznej gitary... Wersja Nosowskiej i Smolika: najbardziej elektroniczna z tych trzech. Melodia w sumie została zachowana, aczkolwiek nałożono nań prostą, zapętloną próbkę, która przenosi całą piosenkę w inny wymiar, bliższy raczej klimatom z Sushi Nosowskiej lub solowego Smolika. Z drugiej strony jest to prawie szkolny trip-hop, z wolnym, gęstym rytmem, bardziej usypiającym niż pobudzającym. Pani Katarzyna śpiewa jak zwykle wybornie, i nie chodzi mi wcale o walory warsztatowe, ale rzadką umiejętność budowania napięcia. Fragmenty taśmy odtwarzanej od tyłu, kosmiczne efekty dźwiękowe... Cool.

Natomiast wersja panów z Mysłowic: psychodeliczna, rozmyta, senna. Zmodyfikowane harmonie, nieznacznie przyspieszone tempo. Artur Rojek właściwie bardziej szepcze, niż śpiewa. To całkiem eksperymentalna rzecz, jak na ten zespół. Na przykład pod względem aranżacji – zamiast zwykłych gitar mamy cicho pulsujący bas, organy w tle, a w roli głównej pianino elektryczne! Momentami ociera się to o jazzową harmonikę, co daje efekt niezwykły. Później jest bardziej tradycyjnie, ale czar wcale nie pryska i jest obecny do samego końca. Oby poszli w tym kierunku na następnej płycie, wyjdzie im to na dobre. Konkluzja? Nasi najlepsi trzymają się razem. Chodzą razem na piwo, razem nagrywają, wymieniają się pomysłami, doświadczeniami. Myslovitz jest wspierany przez Smolika, Smolik produkuje Nosowską, Nosowska śpiewa u Waglewskiego, ale też dla Ścianki, jedna czwarta Ścianki gra w Kobietach, jedna druga Kobiet gra w Czanie, lider Czanu to taki wysoki koleś... Kurcze, co tu się w ogóle dzieje?

Borys Dejnarowicz    
6 października 2001
BIEŻĄCE
Różni WykonawcyAir Texture Vol. VI
ObjektCocoon Crush