RECENZJE

Schoolboy Q
CrasH Talk

2019, Interscope / Top Dawg 6.2

Quincy trzy lata czekał z wydaniem nowego albumu, więc całkiem sporo jak na obecne standardy w rapie. Przyznam jednak, że nie czekałem w napięciu na zapowiedź kolejnego albumu gościa. Trochę się to zmieniło za sprawą dwóch singlowych zwiastunów: mroczny "Numb Numb Juice" wpisywał się w obecny krajobraz trapu, a jednocześnie pozwalał Q na zachowanie własnego stylu, natomiast "CHopstix" z Travisem trochę podzielił fanów (co dla mnie było dość niezrozumiałe), a mi pozwalał przypuszczać, że CrasH Talk będzie moim ulubionym longplayem w całkiem równym dorobku Schoolboya. Tradycyjnie już w piąteczek przyszedł czas na weryfikację nadziei.

No i niestety nie dostałem tego, na co czekałem. Eklektyczny zestaw, w którym mieszają się trap, osadzony duchem w obecnej dekadzie, z nieco już przebrzmiałą rapową perspektywą, nie okazał się przepisem na sukces. Tak jakby Quincy chciał wszystkim pokazać, że ogarnia i nadąża za przodującymi i rozdającymi karty graczami, a jednocześnie nie chce zupełnie odcinać się od swoich zajawek i przyzwyczajeń. Efekt? Dość bezpieczny, niezbyt wciągający miszmasz z kilkoma mocnymi punktami w programie. Do nich mogę zaliczyć przywoływane single, ale też odświeżający (tutaj oklaski należą się zwłaszcza dla Ty Dolla $ign) trap'n'funk "Lies", śmigający po cieniutkiej synthowej niteczce "Black Folk" czy osadzony na groźnym basie "Die Wit Em".

Z kolei mój entuzjazm gaśnie przy dziejącym się na Dzikim Zachodzie (czyżby inspiracja Kids See Ghosts?) "Tales", barowej trap-balladce "Drunk" (chyba trochę za dużo tu Kendricka) czy postcloudrapowym "CrusH" (to jakiś stary numer A$AP Rocky'ego, tak?). Przy tym, co obecnie wyrabiają Future (nawet jeśli niby wciąż nagrywa ten sam album), Kanye (nawet jeśli ma tylu samo zwolenników, co przeciwników), Drake (nawet jeśli jego płyty są w opór długie), Migosi (nawet jeśli powoli zjadają swój własny ogon), Travis (nawet jeśli nie wszystko mi u niego gra) czy Playboi (nawet jeśli najlepsze dopiero przed nim), trudno chwalić Schoolboya i powiedzieć: "no, ziom, dałeś radę, o to właśnie chodzi". Ale że jest całkiem niezłym nawijaczem (choć może niekoniecznie moja drużyna w tym punkcie) i mimo wszystko udaje mu się trafiać w różnych przypadkach, to nie mogę go ostatecznie skreślić. Bo może następnym razem da sobie spokój z mieleniem starych patentów i zagra znacznie odważniej.

Tomasz Skowyra    
10 czerwca 2019
BIEŻĄCE
Young MarcoBahasa
DucktailsWatercolors