RECENZJE

Saybia
The Second You Sleep

2002, Medley 5.5

Saybią poważnie zainteresowałem się po obejrzeniu koncertu zespołu na festiwalu w Haldern (patrz: relacja). Na scenie chłopaki emanują bardzo w naszych czasach (niestety) oryginalnym zaangażowaniem i nie-rutyniarskim podejściem do sprawy. Nabywając album Duńczyków miałem nadzieję, że studio nie skasowało z ich utworów emocji i że słuchając ich muzy nadal można sobie pomachać entuzjastycznie głową. Co ciekawe, pierwszy punkt zespół zrealizował aż za dobrze, drugi niestety kompletnie pomijając.

Zaczyna się zupełnie przeciętnie: "7 Demons" to typowy rockowo-popowy kawałek z chwytliwym refrenem i irytującą gitarą prowadzącą. Wokal, który na żywo tak mi się podobał, szybko zaczyna razić, wydaje się tak nadęty i... hmm przełzawiony? No chyba wiecie, co mam na myśli. Typowe trzynastolatki słysząc śpiewane w owy sposób "looooove" albo "heaaaart" robią w majty. Zastrzeżenia do wokalu odnoszą się niestety prawie do każdego fragmentu The Second You Sleep. Zwłaszcza w refrenach ociupinkę infantylny styl śpiewania Sorena Hussa w połączeniu z jeszcze bardziej infantylnymi tekstami ("They say that I'm a fool / For loving you deeply / Loving you secretly / But I crash in my mind / Whenever you are near") momentami psuje całą radochę słuchania tej płyty.

A radocha jest, głównie ze względu na melodie. Na dobrą sprawę każda z piosenek na płycie mogłaby by z powodzeniem podbić serca przeciętnego fana RMFu czy też Zetki. Oczywiście mi, zwolennikowi (bo fanowi to już nie...) Radiostacji i Trójki to nie wystarczy; zaspokajany jestem dopiero fajnymi gitarami (które pojawiają się rzadko, głównie w "Joy" i "Snake Tongued Beast") oraz zgrabnie uzupełniającymi całość klawiszami. Bo właściwie tylko one wyróżniają Saybię spośród grona innych kapel smęcących pod nosem smutnawe balladki (jak Starsailor czy Elbow). Świetnym na to dowodem jest według mnie najlepszy na płycie "In Spite Of". Oprócz atutu typowego dla całego albumu – świetnej melodii – Duńczycy wreszcie napisali naprawdę dobry tekst, wybierając dla niego odpowiedni rytm i ciekawe rozwinięcia gitarowe( jeszcze mi będzie ktoś kurna kiedyś narzekał, że czasem odejdę od nudnawych schematów metod opisywania muzyki). To oczywiście nie jedyny wyróżniający się fragment krążka, niech wspomnę jeszcze o tytułowym "The Second You Sleep" (choć ten tekst... ) oraz "The One For You".

Europejski debiut Saybii nie należy do najlepszych albumów tego roku (tego by tylko brakowało). Nie słucha się go z najmniejszym nawet dreszczykiem emocji, niedaleko wręcz do stwierdzenia, że schemat goni tu schemat.. Ale płytka ma jedną fajną zaletę: jest niewymagająca, przy czym zachowuje jako-tako-taki poziom. Spokojnie można przy niej odrabiać lekcje czy też grać z koleżankami z obozu w karty. Jeśli nie gonią was kolejki nieprzesłuchanych płyt, pewnie co jakiś czas będziecie zapuszczać sobie lekką i przyjemną Saybię.

Jędrzej Michalak    
3 października 2002
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie