RECENZJE

Santogold
Santogold

2008, Downtown 3.0

Witam

chodzi o recenzję Junior Senior Epki "Say Hello Wave Goodbye" na
Porcysie. Piszę w formie nakierunkowania. Rozumiem, że błedy całkiem
pospolicie się zdarzają. Oni są z Danii, a nie ze Szwecji.

Pozdrawiam
Wiktor

List od Wiktora powoli urasta do rangi prawdziwego "lost classic". Kiedyś mieliśmy nawet taki fajny specjalny dział dla takich cudeniek, teraz już nie mamy. Ale wiecie, jako, że nic w przyrodzie nie ginie to i list Wiktora musiał w końcu ujrzeć światło dzienne. Mam jednak pewien problem z tą korespondencją, a mianowicie wciąż głowię się nad tym cóż tajemniczy czytelnik chciał mi powiedzieć, no niby pragnął mnie ukierunkować, tylko nie wiem w którą stronę. Być może to była jakaś zorganizowana akcja (''Taka akcja, żebyś dał piątaka''), a może ten list predestynował do roli jakiegoś happeningu bądź po prostu miał za zadanie zwrócić uwagę opinii publicznej na problem nieumiejętności czytania ze zrozumieniem w Narodzie, doprawdy nie mam pojęcia. No dobra nie pastwmy się już nad Wiktorem, bo w końcu dzisiejszy tekst traktuje o przehajpie roku, o debiutanckiej płycie Santi White. Wbrew pozorom list Wiktora i krążek Santogold mają wiele cech wspólnych, oba ''dzieła'' kultury mają lipne podstawy, kompromitującą treść i ogólnie są bez sensu. Świat bez nich byłby lepszy, co prawda tylko trochę, ale byłby. Sam nie wiem po co wychodzą takie nudne płyty, chyba tylko po to abym mógł uzewnętrznić swoją frustrację, skoro tak, to i żółć musi się wylać. Indie-srindie, new wave, dub, Baltimore, M.I.A.-style (jakieś ale? Jeśli tak, to zalecam ogarnąć chociażby "Creatora") – chuj, a nie efektowny amalgamat. Co gorsze, nie ma nawet za co porządnie chwycić, bo wszystko jest tu obłe. Liczne gremia niby chwalą, ale my zamiast miąższu mamy piasek w dłoniach, pestki i zgniłą skórkę. Pozostaje tylko dokładnie umyć ręce, a w czasie toalety polecam wysłuchać najlepszego w zestawie ''Say Aha'', a także pixiespodobnego ''Lights Out'' ze żrącym basem, no i praktycznie po zabawie. Gdyby ktoś podważał zasadność powstania tej recenzji, to mogę mu odparować, że piszę ten tekst w formie nakierunkowania. Kierunek – jak najdalej od Santogold.

Wojciech Sawicki    
26 maja 2008
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie