RECENZJE

Samps
Samps (EP)

2010, Mexican Summer 7.1

AG: Słuchanie Samps z komputera nie bardzo mi wychodzi, bo przypominam sobie o wszystkich płytach, niegdyś na śmierć i życie, które od roku nie zaznały odtwarzacza. Piętnaście minut z tą EP-ką nie kończy się nigdy. OCB Kwadrans. Kaseta Pan Kleks w Kosmosie, moja ostatnia wielka fascynacja sprzed nastania Kalibra, zawierała instrumental którego wyczekiwałam na najprawdziwszym bezdechu. Moment, w którym "Thys" wyłania się z "YellowJacket", a potem "Hyperbolic" z "Thys", i właściwie co najmniej trzy przejścia spośród pięciu obecnych, depczą po piętach tamtemu pierwszemu doświadczeniu krwi odpływającej z głowy, kiedy cały świat razem z tobą zbierał się w sobie do straceńczego baunsu. Niepojęte, jak doszczętnie The Samps trafiają w moje inklinacje z okresu nauczania początkowego. Nie zrozummy się źle – trafiają równie należycie w obecne, ale wizja uberbachora katującego Samps (EP) podpyca ego i samopoczucie, jeśli bachorem jesteś ty.

BD: Jak sama nazwa wskazuje, były już (?) członek Haunted Graffiti grzebie w próbkach. O kończącej całość, wyśmienitej żonglerce "Peppergood" już gryzmoliliśmy. "Wizards Sleeve" trąci Arielem z czasów gdy PFM nim gardził. "YellowJacket" wpierw ewokuje Madliba gdyby z jazzu przesiadł się na disco, by następnie ewokować Riddicka gdyby z funku przestawił się na disco. Ponadto, plądrofonia Johna Oswalda często przychodzi mi na myśl gdy delektuję się tym szalonym, acz wyluzowanym wachlarzem barwnych, połyskliwych łakoci. "Hyperbolic" zdradza skłonności jawnie eksperymentalne, teksturowe, anty-popowe. I chciałbym zakrzyknąć, że narodziny nowego genre, ale już hamuję. Bo, koniec końców, (uwaga pojadę Zagrobcem) "to jest zwyczajnie kolejna (eklektyczna i kipiąca obcymi adaptacjami, przypisek mój) inkarnacja jakże uwielbianego przez ciebie Borysie French Touchu". No racja, racja. Tym niemniej pyszna. I kiedy element FT odłączy się od rakiety niczym to, co się od niej odłącza na pewnym etapie od startu, to zostanie sama rakieta. Oby.

RP: Etykieta "kumpel Ariela" musi być dla artysty denerwująca, skoro już nawet dla mnie, który teraz artystę ubieram w słowa – jest. Nie od rzeczy wydaje się jednak teoria, że opisywana EP-ka między innymi zbiera doświadczenia po muzyce, którą ostatnio się cieszymy, bo nietrudno usłyszeć tu zarówno pokłosie brzmienia Haunted Graffiti, zdecentralizowanego Dâm-Funka, który przechodzi z bujania w taniec nie do tańczenia ("YellowJacket"), jak i np. przyśpieszony i poparty pulsacją bas z Suburban Tours ("FXNC"). Jednocześnie jednak materiał rzeczywiście pokazuje, że The Samps odbija się borysową rakietą w odmienną, własną stronę i mnie również bardzo się to podoba. Dodać należy, że rzecz trwa jedyne piętnaście minut. Od siebie mogę zagwarantować, że mimo iż uważam się za fana wszelkiej miniatury, nota za EP-kę poleciałaby tą samą rakietą co najmniej gdzieś hen ponad mocne siedem, gdyby taka forma została utrzymana gdzieś przez, powiedzmy, trochę ponad pół godziny. A da się oczekiwać nawet więcej. Aha, zdaje się, że nie dodałem najważniejszego: sample!

RG: Dotarliśmy do momentu, w którym na liście końcowo-rocznej mogą bić się kumple z podwórka. Z jednej Ariel się wygładza, uspokaja i zaniża poziomu swojego naturalnego szaleju, a z drugiej Cole M. Greif-Neill (w nazwisku i imieniu widzę pewne problemy marketingowe) uderza w czysty oldskul w podejściu i wystrzeliwuje EP-kę-bigos, gdzie wszystko zaczyna się od okrzyku, który mógł wydać Les Claypool, a kończy na taneczności disco-disco w nawiedzonym graffiti. I serio, ja się czuję tutaj jak na jakiejś rakiecie w dalekim kosmosie: "FXNC" wręcz zmusza stymuluje jakieś dziwaczne artystowskie gesty, aż się chce rzucać tekstami w stylu "do takiej muzyki Pollock mógł malować swoje action-paintingi". A są jeszcze przecież "YellowJacket", "Thys", "Hyperbolic" – wszystkie z poknoconymi bitami, leciutką dozą bełkotu i ulubionego uczucia rozmycia. Uwielbiam, uwielbiam, a "Peppergood" na koniec to już w ogóle omajgad.

Aleksandra Graczyk     Radek Pulkowski     Ryszard Gawroński     Borys Dejnarowicz    
9 czerwca 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie