RECENZJE

Sally Shapiro
Somewhere Else

2013, Paper Bag 7.2

Agebjörn i Shapiro zostali najpierw na własne życzenie zaklęci w szklanej kuli. Ich debiut to album klasyczny, ale nie jako znak czasu. Należałoby raczej udać się do muzeum idei i odkurzyć pojęcie spójności formy i treści, ponieważ formuła Disco Romance pozostaje unikatowa i dość hermetyczna – debiut gra sam dla siebie, poza czasem, jest jednak obłożony klątwą niedopowiedzenia przez brak działalności koncertowej duetu. Nie ma tu oczywiście mowy o wybitności. Rzeczy klasyczne nie muszą być wybitne, żeby mogły migotać jako samoistne sfery na granicy konkretnego tu i teraz, i wartości uniwersalnych. Tak więc muzyka doczekała się całych wydawnictw z remiksami, ale już nie następców. Wyjątkowy w obranych środkach, Disco Romance pozostawił swoim twórcom dwie możliwości: próbę doszlifowania perły, co prowadziłoby do regresu na kolejnych albumach, lub próbę przełamania formuły, przejścia do baroku, pogłębienia tonów.

Na My Guilty Pleasure podjęto słuszną decyzję. Kawałki "poszerzone" satysfakcjonują bardziej od, stanowiących trzon albumu, kontynuatorów stylu poprzednika, nie tak świeżo już rewitalizujących italo disco, a może po prostu słabszych. Słychać nu-disco, Junior Boys, jest ukłon w stronę Ace of Base, Sally zdaje się eksponować inne emocje. To wystarczyło do uratowania albumu przed całkowitym przyćmieniem. Somewhere Else dalej świadomie rozcieńcza ekstrakt, ale jest to również zwyczajnie lepszy zestaw piosenek – i przecząc tytułom pierwszego i ostatniego tracka, właśnie zestaw, a nie album. Do produkcji zaproszono gości i sama struktura kawałków nie jest tak monolityczna, jak większość tych na Disco Romance. Dodano instrumenty, ewidentnie powiększony został zasięg inspiracji. W zasadzie każdy numer zasługuje na osobne traktowanie, bo prowadzi w inne popowe rejony. Wszystkie jednak posiadają charakterystyczny, wspólny genotyp. Nie licząc intro, brzmiącego jak ambientowa wariacja na temat startupu PlayStation, pierwszy jest knife'owski "I Dream With An Angel Tonight", który przy pierwszym kontakcie jest w stanie mocno zarazić refrenem. Wyróżnia się delikatnie popowy "What Can I do", zwiewny grą fletu i jednoosobowymi chórkami, urzeka klimatyczny "Sundown" i znajdująca się tam przepiękna fraza "Unitl the day I found you in it" z akordem skradzionym z któregoś fragmentu Melody A.M. Uwagę zwraca też minorowy "If It Doesn't Rain", tchnący zapowietrzonymi Pet Shop Boys.

Bez oglądania się wstecz, para swobodnie sięga do różnych szuflad to skandynawskiego, to szerzej europejskiego popu, i wychodzi jej to na dobre. Jedynie końcówka, wyłączając zaskoczenie w postaci brzmiącego niczym fuzja New Order i Phoenix "Don't Be Afraid", może prowokować do powrotu do Disco Romance, ale kawałki te zahaczają głębiej o deep house, a "Lives Together" odznacza się całkiem radiowym refrenem. Zresztą nie ma chyba wątpliwości do tego, że Somewhere Else jest pełen świetnych refrenów. Jestem nawet skłonny stwierdzić, że czyni to zebrane tu piosenki lepszymi od tych z debiutu, chociaż album traktowany jako całość nie trzyma się tak dobrze, co znów nie jest dużym powodem do narzekań. Jest tu jakby singlowo. "All My Life" zaskakuje nagłym uderzeniem i nienadążającą za rytmem melodyjką – nie było nam chyba wcześniej dane usłyszeć tak podkreślonego basu i Sally śpiewającej tak otwarcie, na ile pozwala jej na to delikatny głos. Pod czwartym indeksem natomiast highlight. Porywające, przewrotne, w wyrazie i tytule, disco z cudownie przedrzeźniającym "Na na na na na na na", które potwierdza słowa autorki, jakoby początki współpracy duetu opierać się miały na wygłupie.

W ogóle takie patrzenie na całą twórczość Sally Shapiro zdaje się być uzasadnione. Jeśli byłoby inaczej, możliwe, że obserwowalibyśmy zespół kurczowo trzymający się przeszłości – najgorszy scenariusz, który stał się podstawą do groteskowego wykolejenia wielu – zamiast rozluźnienia i eksperymentów. Biorę więc za dobrą monetę fakt, że Sally i Johan w istocie nagrywali swoje pierwsze piosenki z krzyżykiem za plecami.

Krzysztof Pytel    
8 marca 2013
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Indie
Car Seat HeadrestTwin Fantasy