RECENZJE

Różni Wykonawcy
Kill Bill, Vol. 1

2003, Maverick 5.4

Za górami, za lasami... skórzana, wygodna kozetka u psychoanalityka. Dr Sigmund Nowak drapiący się po brodzie. Wygląda na to, że mamy trudny do zaklasyfikowania przypadek. Ten pacjent mówi, że do podjęcia nagłej decyzji o wizycie lekarskiej skłoniły go traumatyczne przejścia: zakrztuszenie się dżemem przy śniadaniu na widok kolejnej nu-metalowej kapelki w telewizji. Czyżby kompulsywne natręctwo recenzenckie? Niech to tylko opowiem kolegom na zjeździe. Wydaje się, że trzeba będzie wprowadzić delikwenta w stan głębokiej hipnozy i przyjrzeć się jego niespójnemu tokowi myślenia, by rozpocząć terapię. Niee, jednak bez elektrodek. Zapuścimy mu płytkę z szafy, ostatnio taką syn u mnie zostawił, chyba z jakiegoś filmu. Trzeba zanotować bełkotanie pacjenta po każdej piosence, tak, tak. "Dobrze, kiedy klasnę, obudzi się Pan!". Chwila, notesik! Zaczyna się już. Może w punktach?

Dalej doktorowi Nowakowi nie chciało się już notować tytułów piosenek, bo okładka płyty, strącona przypadkiem z biurka, wpadła pod kozetkę. Poprzestał więc na numerkach kolejnych utworów i szybkim spisywaniu bełkotu pacjenta.

  1. "Bernstein i RZA coś próbują. Muzyka do filmu kung-fu? Niezbyt przekonywające, choć zdarzają się momenty, piątkowe dajmy na to".
  2. "Wzruszający japoński popik, fujarki jak u Indian peruwiańskich spod Domów Centrum, choć później rozwija się fajowo. Szóstkowe sprawy".
  3. "Kolejna zrzynka z Morricone, cholera, znowu te fujarki. Piątkowe sprawy".
  4. "Tekst z filmu, za to ten ze śmiesznych".
  5. "Jakieś tam dźwięki przez szesnaście sekund. Dobrze, ale dlaczego".
  6. "Minuta wyjęta z Neu! Po co? W sumie lekka profanacja, bez komentarza. Dalej nieskoordynowane cztery krótkie tracki z dziwnymi odgłosami, niewyjaśnione posunięcie".

Płyta się skończyła, ale pacjent majaczył dalej.

"Co by z tym zrobic... Wywalamy 5, 11, 15, 16, 17… Niby przeważają piątkowe sprawy, mniej więcej równowaga słabszych kawałków i szóstkowych, ze dwa dobre numery... Ja wiem... W sumie jak na soundtrack to niezgorsze, ale w kategoriach poziomu światowego... I gdzie tu jakaś koncepcja całości… Piątkowe sprawy zdecydowanie... Choć z drugiej strony...".

W końcu Dr Nowak, któremu ręka już zdrętwiała od notowania, zdenerwował się i klasnął. Przepisał pacjentowi lekkie środki uspokajające, pożegnał go naprędce i obiecał sobie przeanalizować zapiski do następnej wizyty. W końcu żona dzwoniła godzinę temu, że na obiad będą klopsiki, toteż spieszno mu już było do domu.

Tomasz Gwara    
5 kwietnia 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Indie
Car Seat HeadrestTwin Fantasy