RECENZJE

Rjd2
The Third Hand

2007, XL 3.0

Długo pisałem tę recenzję. Ciężko jest się w ogóle zmusić do drugiego kontaktu z The Third Hand, tym bardziej mając na półce Deadringera. Pierwszy kontakt z płytą to lekka euforia związana z faktem, że Panu nagrał nową płytę i będzie można pobrykać, która przemienia się nadspodziewanie szybko w rozkminkę w jaką część ciała leci właściwie Rj.

Podczas kontaktu z drugim utworem już wykwity na czole rosną, nieśmiało wszak, bo to może zabawa formą czy jakieś kwestie meta, sam nie wiem. Rjd2 śpiewa (ŚPIEWA) bowiem o bolączkach indie-pokolenia (używki, wiek, czapki z głów za głębię) na tle instrumentarium zbliżonego do pop-rockowego. Jednak nie, to nie przypadek. Ponad połowa utworów wypełniona jest po brzegi wokalem Ramble Jona. Wokalem raczej cienkim i sprawiającym wrażenie silnie wyedytowanego po nagraniu. Czy przepoczwarzenie w niedoszłego laureata Grammy stanowiło ucieczkę do przodu nie dowiem się już raczej, bo Rj niknie w oczach od pierwszych sekund "You Never Had It". Na wysokości rozdygotanego, próbującego bujać "Beyond" znika zupełnie, a w closerze to już wysyp żywych trupów.

Trochę znajomego klimatu zachowuje takie instrumentalne "Get It", głównie za sprawą motywującego rytmu. "Murs Beat" przywołuje na myśl Endtroducing. "Legends" z organowym kosmosem jeszcze troszkę miecie, ale w sumie to na siłę wymyślam. Całości da się słuchać wprawdzie, co więcej chciałoby się coś więcej wycisnąć (i gdyby przypętał się po drodze jakiś Godrich, to pewnie by się i dało, jednak Rj walczy solo), ale wszystkie utwory opierają się na tych samych chill-outowych wysokich dźwiękach. Wybaczylibyśmy rezygnację z etosu instrumental-hiphopersa, gdyby w zamian zaoferował coś więcej niż swoją chudą postać. Słabej płyty wybaczać jednak nie ma po co.

Bo czasami bywa tak, że ludzie za bardzo chcą być identyfikowani z grupą i objawiają twarz swoją, głos swój, dzielą się przemyśleniami, a potem i tak dostają zjeba za odwagę.

Filip Kekusz    
14 maja 2007
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie