RECENZJE

Renton
Niech Wszystko Staje Się Lepsze

2011, O Rety! Music 6.0

RG: "Hey Girl" to tak naprawdę mit i zbiorowa iluzja, a całego Take-Off nie potrafię zapamiętać tak, jak reklamy sieci komórkowej, w której pojawił się największy hit Rentona. Kogo zajmują jakieś losowe, stargetowane obrazki czy jeszcze bardziej zanurzone w opcji random gitarowe zespoły śpiewające po angielsku? Wtedy ze trzy kapele miały okładkę w jednej barwie, tytuł z nazwą napisany caps lockiem i boldem oraz kawałek muzyka na okładce. Teraz wszyscy trochę bardziej śpiewają po polsku, a Renton powraca i ruchem kameleona wystrzega się anglicyzmów. Na szczęście goście zaczęli też w tym wszystkim unikać średniactwa, bo ja pisząc ten tekst z pięć razy przesłuchałem "Klincz", a to dopiero drugi utwór. Dalej są jeszcze "Czary" czy "Krótki Postój"! No jaha, że "nie mamy tutaj kontaktu z płytą marzeń" (obowiązkowy cytat z Wojtka w tekście!), a ja się trochę czuję, jakbym słuchał oldskulowo Hot Hot Heat. Tylko że przy tym wszystkim zupełnie nie ma co ironizować, bo Niech Wszystko Staje Się Lepsze jest bardzo dobre!

WS: Ta premiera chyba stoi w gardle nadwiślańskim hipsterom. Niech Wszystko Staje Się Lepsze? No way, oni chcą, żeby wszystko nadal płonęło. Ja natomiast nad chodzenie po rozżarzonym podłożu przedkładam słuchanie niezobowiązujących, dobrze wyprofilowanych utworów. Nic tylko włączyć silnik i wygodnie się rozsiąść. Może i nowy Renton nie dowiezie nas od razu autostradą do nieba, ale na brytyjskie suburbia będące za pan brat ze Smiths (w tym przypadku potraktowanych podtlenkiem azotu), Madness czy Blur to i owszem. Nie ma więc powodu, by się boczyć na tę gitarowo zabarwioną podróż za jeden uśmiech. Ja, mimo wszystko, radośnie pakuję się do auta.

KM: Jest coś niebezpiecznego w kultywowaniu estetyki indie rockowej na polskim poletku. Kilka zespołów z tego kręgu na wejściu obłożono środowiskową anatemą (Kumka Olik, Out Of Tune), z paroma "nadziejami" zupełnie nie wiadomo, co się dzieje (Rotofobia, anyone?), a ci, którym udało się przebić do szerokiego audytorium i zyskać estymę recenzentów, podryfowali w trochę innym kierunku (taki jeden zespół) albo podbijają imprezy juwenaliowe, budząc politowanie u tych, którzy "pamiętają, jak to było 10 lat temu" (też wiecie, o jakie kapele chodzi).

Renton wśród tej wesołej menażerii zajął jednak pozycję szczególną, choć w gruncie rzeczy nieco poślednią. Singiel z Offensywy zrobił hałas w mediach i zaskarbił warszawiakom sympatię słuchaczy, ale już debiutancki album spotkał się z ambiwalentnym odbiorem. Kawałek I'm Not Sure prawie reprezentował Polskę na Eurowizji, ale prawie robi wielką różnicę. Panowie jak w mordę strzelił zrobili zbyt dużo, aby dołączyć do grona przegranych na starcie, a jednocześnie zbyt mało, by razem z tuzami móc przegrywać z własną popularnością. Spokojnie stanęli więc w drugim rzędzie.

Być może właśnie to pozwoliło im nagrać w 2011 roku bardzo sympatyczny, świadomy album. Nie czują presji z żadnej strony, więc nie próbują być rodzimymi Futureheads albo nowym Franzem Ferdinandem, zresztą kogo by to zainteresowało? Zamiast tego puszczają oko do zajawkowiczów, nagrywając po polsku. Poruszają się jednak w obrębie swojej estetyki i odpuszczają rewolucje stylistyczne, dzięki czemu są obecnie jednymi z nielicznych poważnych obrońców indie rodem z dekady zerowej w naszym kraju. Tak, zespół z drugiego szeregu dziś wyprzedza artystycznie całą plejadę gwiazd bluzek w paski. Nie tylko Wojtek może być uradowany, historia też zdaje się cicho chichotać.

KFB: Tomek Waśko trochę wykrakał w swojej recenzji Take-Off, bo Renton niczym Frankowski u Smudy wypadł nieco z głównego obiegu. Nikt chłopakom wprawdzie nie proponował trenowania młodych indie-kapelek, ale kto wie, jeszcze parę takich płyt i wszystko przed nimi. Niech Wszystko Staje Się Lepsze to kolejny dowód na to, że na naszym krajowym podwórku dzieją się ostatnio rzeczy ciekawe. Nowy album Rentona wspiera tę tezę nieco z zaskoczenia – nie jest to płyta, na którą czekało pół Polski, ba, nawet indie-fani trochę chyba zdążyli o tej grupie zapomnieć, ale tym milsza jest przez to sama niespodzianka. Trudno tu wskazać jakąkolwiek usterkę, brakuje może singlowych petard, ale ogólna solidność nie jest czymś, na co jestem w stanie się w tej chwili obrażać.

Krzysztof Michalak     Kacper Bartosiak     Ryszard Gawroński     Wojciech Sawicki    
31 października 2011
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie