RECENZJE

Radiohead
Knives Out (SP)

2001, Parlophone 6.0

Na drugi po "Pyramid Song" singiel z ostatniego dzieła Radiohead, czyli tegorocznego albumu Amnesiac, wybrano "Knives Out". Klasycyzująca ballada, jak twierdzi sam Yorke "pieśń o ludożercach", została wydana na małej płytce w dwóch wersjach. Pierwsza z nich dodatkowo zawiera dwa utwory: "Fog" (grany już od dawna przez zespół na koncertach jako "Alligators In New York Sewers"), oraz "Worrywort". Druga oferuje dwa inne dodatki: osławiony dzięki pamiętnikom O'Briena "Cuttooth", a także pełną wersję "Life In A Glasshouse". Tylko druga z tych płytek trafiła do naszych recenzenckich rąk, ale i tak jest to doskonały pretekst do tego, by raz jeszcze napisać o najlepszym zespole świata. Kawałek tytułowy: właściwie wszyscy wiedzą, o chodzi. Nawet ci mniej zorientowani, bo jako singiel, "Knives Out" jest prezentowany regularnie w tych środkach przekazu, które zajmują się prawdziwą muzyką. Zarzucano tej melodii, że panowie ściągnęli ją z samych siebie, a dokładnie ze zwrotki do "Paranoid Android", co jednak jest raczej złośliwością, niż konstruktywną krytyką. Poza tym tekst o kanibalizmie jest czymś odmiennym od rozprawy o zbliżającym się upadku Cesarstwa Rzymskiego (czytaj: Stanów Zjednoczonych), prawda? No i jeszcze teledysk; jak dla mnie – raczej nieudany.

"Cuttooth" – miał być mroczny, hipnotyczny bas i gęste brzmienie... W ogóle jeszcze rok temu kawałek ten miał trwać osiem i pół minuty. Skończyło się na totalnej zrzynce z pewnego legendarnego niemieckiego zespołu*, ale i tak jest kapitalnie. Głównie za sprawą głosu Yorke'a, który temu automatycznemu, motorycznemu beatowi nadał bardziej ludzki wymiar. Generalnie "Cuttooth" mógłby z powodzeniem znaleźć miejsce na Amnesiac, ale muzycy zadecydowali inaczej, więc... "Life In A Glass House (Full Length Version)". Tak jak "Idioteque" na Kid A, tak i ten kawałek na Amnesiac spełnił rolę hymnu alternatywnej gawiedzi, nie rozumiejącej co prawda Radiohead, ale obnoszącej się z muzyką grupy ze względu na panującą modę, czy snobizm (niepotrzebne skreślić). Wbrew pozorom, nie jest to jakiś diametralnie inny mix tego utworu. Różnice: brak znanej z Amnesiac introdukcji, oraz rozbudowany wstęp instrumentalny, z solem trąbki Humphreya Lyttletona. Później jest już tak, jak w oryginale. Tych, których ciekawią "Fog" i "Worrywort", odsyłam do specjalistów od "empetrójek", i takich tam gówien. Oni na pewno wskażą wam drogę do właściwych plików.


*Jeśli wiesz, o jaką grupę tu chodzi, napisz – wystarczy kliknąć na podpis powyżej. Będzie jakaś tam nagroda.

Borys Dejnarowicz    
6 października 2001
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie