RECENZJE

Radio Dept.
Clinging To A Scheme

2010, Labrador 6.1

JM: Za dużo, za dużo muzyki się dzieje. To problem mój ale i też The Radio Dept. – jeszcze z pięć czy siedem lat temu wgryzałbym się w ich pojedyncze kawałki, brzmienia, dawałbym im szansę o różnych porach dnia etc. Reguła siedmiu przesłuchań, ktoś to w ogóle jeszcze pamięta? Gdyby teraz podchodzić z takim ortodoksyjnym szacunkiem do muzyki, to najpewniej nie poznałbym dotąd Causers, nurzając się wciąż w szóstkowych i piątkowych krążkach sprzed trzech lat. No nic, czasy się zmieniły, i skoro niniejsza płyta po kilku podejściach ugryzła jedynie ze dwa razy, a drasnęła ze trzy – należy chlasnąć ją po twarzy, wymienić inspiracje / skojarzenia i życzyć autorom wszystkiego najlepszego. A zatem: wczesne Magnetic Fields, Scritti Politti, Russian Futurists (oo, akurat w tym kierunku to mało kto poszedł), shoegaze. No, to powodzenia.

ŁK:...a momentami popowy hood / disco inferno... ot, kolejna płyta Radio Dept., trzymających się swojego marzycielskiego schematu. Trzydzieści cztery minuty ładnych, delikatnych piosenek "na deszczowe dni", a nawet na deszczowe dni. Te fajne kawałki bardzo zlewają się w jedno, ale wyróżniają się "A Token Of Gratitude" i "Four Months In The Shade", które sugerują, że pod powierzchnią czai się coś mroczniejszego i groźniejszego.

RP: Dla mnie typowy razowiec. Oczywiście, że może grać, jeśli akurat gra, ale trudno się wtedy nie zająć czymś innym, nawijającym się pod rękę, a kategoria podzielności uwagi ma zero pretensji do sumienia. Trochę słonecznika w postaci "Never Follow Suit" czy "Domestic Scene", które mogłyby nabrać kogoś na tę płytę, gdyby słuchał niechcący. Reszta niech istnieje. W ogóle nie powiedziałem o co chodzi: trochę wyspiarskie, mimo, że ze Szwecji, nieskomplikowane pop-rockowe piosenki z trochę spogłosowanym wokalem naśladującym naśladowców Jesus And Mary Chain; tu i ówdzie lekko zamglone, zaszumione instrumentalnie, jakby ścianę gitar chciano chorobliwie nieśmiało zrobić z wiklinowego kosza na warzywa z rynku. Ile można tego słuchać w naszym klimacie; myślę, że najwyższy czas zacząć bez ogródek nazywać taki pomysł na zespół miałkim. Można, że czasy się zmieniły, dlaczego nie, ale skoro niczego stąd nie wyciągamy istotnego dla siebie, to po co pochylać się dłużej?

RG: Rok 2010 to chyba czas magicznych przemian, bo tak jak Nathan Williams dokonał ogromnego skoku w jakości, tak Radio Dept dokonało maluczkiego i z Clinging to a Scheme przebiło się przez granicę 6.0. Oba projekty zaliczyły swoje najlepsze krążki w karierze, tylko że Szwedzi w żaden sposób nie budzą emocji. Przesłuchanie tego krążka było jednym z najtrudniejszych zadań jakie zlecił mi Porcys: zasypiałem, odpływałem, odlatywałem i nie wracałem. W końcu się zebrałem, skupiłem, wsłuchałem i się nie dałem, ale nadal Clinging To A Scheme to muzyka poprzednich czterech czasowników. Z ładniejszymi momentami jak singlowe "Heaven's on Fire", "Never Follow Suit" czy "A Token Of Gratitude", ale wciąż pozostającymi na tyłach świadomości.

Jędrzej Michalak     Radek Pulkowski     Łukasz Konatowicz     Ryszard Gawroński    
27 lipca 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie