RECENZJE

Pustki
Do Mi No

2006, Polskie Radio 5.9

Pewnie za zasługą ówczesnych ośrodków hype’u – Machiny, Marcina Świetlickiego i Radiostacji – zespół Pustki zasłużył na miano "przereklamowanego" jeszcze na etapie koncertów w domach kultury. Od czasu debiutu zespół regularnie był zaliczany do kategorii "młodych, ciekawych, obiecujących", a w internetowych dyskusjach z serii "polska muzyka, której ci nie-wstyd", nazwa Pustek jest wymieniana obowiązkowo, niejako z urzędu.

Z okazji wydania pierwszego LP przeżywałem krótko okres fanowski, zaliczyłem kilka koncertów i jarałem się bezpretensjonalnością, spontanem i pseudo-improwizowanymi koncertowymi wykonaniami możdżerowskich "Pawilonów". Ale bonus świeżości, bezpretensjonalności w końcu się ulotnił. Tak silnych emocji, jak te sprzed 5 lat, nie wzbudził we mnie ten zespół z okazji wydanej trzy lata później trochę-eksperymentalnej 8 Ohm. Brakło podjarki i tym razem, co jest z mojej strony aktualnie bardzo niesprawiedliwe, bo przecież Do Mi No to pod względem kompozycyjnym i produkcyjnym najstaranniej dopracowane dzieło zespołu Radka Łukasiewicza (to w dużej mierze zresztą zasługa pracowitego gitarzysty). Rzeczywiście wyszły Pustkom fajne piosenki, które nawet nieźle poczynają sobie zarówno w cieplarni Trójkowej listy przebojów jak i nie tak przyjaznych festiwalowych warunkach (niespodziewana euforia fiszowo zorientowanej publiki na Openerze).

Ma swoje momenty Do Mi No. Genialny jest wykonany luzacko, od niechcenia refren "Słabości Chwilowej" (denerwuje natomiast zwrotka), rewelacyjnie rozegrany został "Telefon Do Przyjaciela" (przewidywałem, że będzie hit już jakiś czas temu, a Borys ustalił, że riff pożyczony został od Pale Saints), słodki, melancholijny "Tchu Mi Brak" (znów ujmuje melodia refrenu), zręcznie skomponowane "Tonie Wszystko" (lekkość zwrotki zwrotki, refrenu i mostka). Przyjemnie słuchać, jak przegryzają się wokale Basi Wrońskiej i Janka Piętki ("Słabość Chwilowa", "Tonie Wszystko", "Tchu Mi Brak"), jak Radek nie marnuje swoich partii gitar. Wyszedł z tego niebanalny gitarowy pop ściany wschodniej. Pustki – przy tendencji wzrostowej poziomu kompozycji i takiej formie tekstowej – mają szansę dopisać nową kartę w historii polskiej piosenki. Na 4-płytowej kompilacji z okazji 80-lecia Polskiego Radia jeszcze ich nie było, choć z młodych zespołów wydających w Polskim Radiu są chyba najlepszymi kandydatami na klasyków.

Równie ważną sprawą są na Dominie teksty. Album to małe, niegłupie studium sercowych ukłuć. Dominuje kardiologiczny hardkor – solipsyzm, zgorzknienie późnej młodości wynikające ze bliskości smugi cienia: "Nie jestem z wami / Jestem sam" ("Bałagan"); "Teraz dzwonię do siebie sam" ("Telefon Do Przyjaciela" – z niektórymi gorzkimi puentami dwudziestokilkulatka z Emergency & I się mi skojarzyło); "Ty mi rzucasz prosto w twarz / Celnie tak / Na schodach potykamy się o siebie / Ty w górę ja w dół" ("Ty W Górę Ja W Dół"); "To słabość chwilowa / To samo od nowa / Nie mogę wytrzymać / Znowu męczysz mnieeeee" ("Słabość Chwilowa"). A poza tym: "Z marzeń już dziś wyrastam" ("Duże Miasta"), "Nie mam nic / Do powiedzenia ci" ("Nic Do Powiedzenia"), czy nawet gówniarsko-licealne "Staraj się wyglądać dobrze / Staraj się starannie bardziej żyć / Staraj się najlepszym zawsze być" ("Staraj Się"). Dużo ciężkich uczuć tutaj z siebie Janek Piętka i inni autorzy tekstów wydobyli do pożarcia ludożerce (kategoria "autentyczności" /"szczerości" wydaje się istotna). Ale, jak już mówiłem, paradoksalnie bardziej ten zespół jarał mnie gdy recytowali prozę Brunona Schulza i kawerowali Miłość. Tylko kolejna tak dobra płyta może tę lekką obojętność zmienić.

Piotr Kowalczyk    
28 lipca 2006
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: R.I.P.
Rekapitulacja 2018: Azja