RECENZJE

Pustki
8 Ohm

2004, Polskie Radio 3.0

Po kilku latach od surowego, korzennego rocka debiutanckiego Studia Pustki (często nietrafnie reklamowanego w wiecznie przychylnej prasie jako prekursora strokesowej fali garażowego revivalu) warszawska ekipa zmienia oblicze, powracając w liczniejszym składzie i z poszerzonymi horyzontami stylistycznymi. Pod wymyślonym na potrzeby dziennikarzy terminem "muzyka ściany wschodniej" nie kryje się nic szczególnego, ledwie swobodna mieszanka kilku różnawych klimatów. Mamy tu naszą swojską wersję gitarowego avant-popu, delikatnie przybarwionego saksofonem, pianinkiem, wibrafonem i skrzypcami, a także irytujące składanie hołdu solowemu Janerce – raczej temu charakterystycznemu i oryginalnemu, niż nowofalowemu. Odnajdziemy parę lirycznych pejzażyków w konwencji "Pawilonów" ze Studia oraz sporo prościutkich youthowych niby-plecionek, jak w odwołujących się do Murray Street nerwowych obiegach gitarki "3:2". I wyjątki – abstrakcyjne "Dziesiątki Razy" brzmi jakby otwarta na nowe trendy gotycka kapela przygotowała kawałek na Przegląd Piosenki Biesiadnej, natomiast w mistycyzującym "Kosmos Skończył Się" Basia Wrońska naśladuje Fraser z Treasure, co jednak, obawiam się, nie działa specjalnie na jej korzyść.

Mimo tych wszystkich starań trudno na 8 Ohm nie pozostać obojętnym. Jeszcze jeśli okroić płytkę do w miarę zgrabnego popu mogłaby ta muzyczka sympatycznie pełnić funkcję użytkową, gdyby nie to że "sympatyczne" to chyba ostatnie określenie adekwatne do zjawiska pod tytułem Pustki: ich czerstwe melodie (ej, może posłuchajcie melodii wokalu "Do Rana Masz Czas" i wyjaśnijcie mi wtfjh; albo posępna ludyczność "Elektronów" – ja rozumiem, że Ballady I Romanse czy coś, ale Księżyc robił to lepiej dziesięć lat temu), timbre Janka Piętki i podróbkę Janerki w wykonaniu Radka Łukasiewicza zaliczam do najskuteczniejszych spierdalaczy dobrego humoru. Instrumentalna "post-rockishowa" wprawka "Lokomotiv" to najlepszy tu track. Problem leży też w tym, że Pustki nie są bandem wyluzowanym, produkującym z samoświadomością niezobowiązujące granie relaksacyjne, lecz zespołem "z ambicjami", jednocześnie bez pasji – tworzącym na pół gwizdka, "zadowalającym się półmotywami", prezentującym jakby same pączki kompozycji i nie potrafiącym w najmniejszym stopniu zaangażować. Wolę już kanciapowy spontan debiutu, niż takie niepotrzebne coś, a raczej takie nic, bzdecik. Formacje w rodzaju Comy, trafiając mocno do pewnej grupy osób przynajmniej pełnią jakąś rolę, idą na maksa w tym co robią (ostatnio widziałem koncert Comy, gdzie frontman bardzo przeżywał i w pewnym momencie zaczął udawać rusałkę), takie płytki jak 8 Ohm powstają chyba tylko po to, żeby było o czym pisać w rubryce muzycznej "Gazety Wyborczej". Puste Pustki.

Michał Zagroba    
14 marca 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie