RECENZJE

Professor Murder
Rides The Subway (EP)

2006, Kanine 6.6

Rozpoczynające pierwszy kawałek głębokie bębnienie to najprawdziwszy "Don't Stop" Tussle, a wkraczający w chwili następnej szelmowski zaśpiew utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że mamy do czynienia z amerykańskim wydaniem wariackiego soundu Campag Velocet. "Champion" to jeden z najoryginalniejszych utworów jakie usłyszałem w tym roku: porażająca mieszanka nowojorskiego dance-punku (instrumentalna dzicz Out Hud), brytyjskich brzmień modern-niezal i dubowych nawiązań.

Następne kawałki niewiele mu zresztą ustępują; udaje się Professor Murder utrzymać eklektyczny klimat i wysoki poziom na przestrzeni całej EP-ki, poszerzając tylko wachlarz inspiracji i stylistycznych udziwnień z biegiem nagrania. Ogólnie, krystalizuje się tu specyficzny styl kapeli; marzeniem Brooklyńczyków jest chyba dokonanie zagęszczonej syntezy jak największej liczby dance, art i post-punkowych prądów, ze szczególnym uwzględnieniem współczesnych brzmień brytyjskich i nowojorskich. Tak jak duch Out Hud, !!! i Londyńczyków z Campag Velocet utrzymuję się od minuty pierwszej do ostatniej, tak bardzo często mamy okazje wychwytywać wpływy innych kapel rzeczonego poletka stylów, począwszy od klasyków gatunku (Pere Ubu i Gang Of Four, choć raczej późny niż wcześniejszy), po świeże odkrycia i młode rewelacje; cały przerywnik "Pedigree" to Plastic Constellations, a organki w "The Mountain" nieodparcie kojarzą mi się z Clinic.

I bardzo mi się to wszystko podoba, bo w odniesieniu do naprawdę satysfakcjonującego songwritingu całości, trudno zespół oskarżyć o bezmyślne epigoństwo czy brak natchnienia; powiedziałbym raczej, że fajnej muzyki muszą kolesie słuchać.

Patryk Mrozek    
26 października 2006
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie