RECENZJE
Prince

Prince
Art Official Age

2014, Warner 6.7

W sytuacji, w której premierze albumów mniej lub bardziej znanych gwiazd muzyki rozrywkowej koniecznie muszą towarzyszyć najróżniejsze przyciągające kliknięcia newsy, trudno jest czasem skupić się na samej muzyce. O decyzji Taylor Swift dotyczącej wycofania jej nagrań ze Spotify rozprawiano chyba tak długo jak o jej najnowszej płycie. Również Ariel Pink, ogłoszony niedawno najbardziej znienawidzonym człowiekiem indie rocka (do czego to doszło…), częściej pytany jest w wywiadach o najróżniejsze wywołane ostatnimi czasy skandale niż o treść muzyczną fascynującego pom pom. Jeszcze trudniej ma z pewnością 56-latek z ponad 30-albumową dyskografią. Mam na myśli oczywiście Prince’a. Zawartość jego dwóch najnowszych wydawnictw paradoksalnie rozmywa się w zalewie informacji związanych z jego zakończoną niedawno kuriozalną przygodą z Facebookiem i Twitterem, która miała pewnie pomóc w promocji, przybliżając postać Księcia tym, którzy nie pamiętają czasów, gdy tworzył swoje arcydzieła. Budowaniu napięcia nie sprzyjało też to, że nie jest to powrót po latach w stylu zeszłorocznego The Next Day Bowiego, toteż każdy mniej więcej wie, czego można się spodziewać i trudno wywołać emocje zapowiedzią kolejnych kompozycji Nelsona.

Nie będę ukrywać, że sam w tę pułapkę wpadłem i ociągałem się przez pewien czas z przesłuchaniem Art Official Age oraz Plectrumelectrum. Niesłusznie, bo szczególnie pierwszym z tych krążków Prince udowadnia, że ciągle spokojnie może rywalizować ze swymi licznymi współczesnymi epigonami. Twórca Purple Rain, choć ma zaledwie 158 centymetrów wzrostu, był podobno w młodości całkiem niezłym koszykarzem, więc prawdopodobnie kojarzy słowa trenera Houston Rockets Rudy’ego Tomjanovicha skierowane do niedowiarków w 1995 roku po obronieniu przez jego drużynę mistrzostwa ligi pomimo rozczarowującej pierwszej fazy sezonu: "Don't ever underestimate the heart of a champion!". Tak jest właśnie z Prince'em – gdy tylko ktoś ośmieli się zwątpić w to, że jest on w stanie czymś jeszcze nas zachwycić, on udowadnia, że nadal stać go na napisanie świetnych kawałków. Najlepszymi z nich na Art Official Age są znany już od kilkunastu miesięcy singlowy "Breakfast Can Wait" i bezpośrednio go na płycie poprzedzający "U Know". Pierwszy z nich to elegancka ballada z pokaźną zawartością pierwiastka instant classic prezentująca styl, który powinien wydać się znajomy każdemu osłuchanemu z katalogiem Prince’a. Drugi z kolei brzmi trochę nowocześniej, a gdy Książę wchodzi ze swoją nawijką po półminutowym intro, to brzmi nie jak powszechnie wielbiony weteran, lecz jak arogancki dzieciak, który zawładnięcie światem ma jeszcze przed sobą.

Nie jestem w stanie w pełni przekonać się do openera – gdzieś pomiędzy nieznośnymi air hornami i niezbyt pasującymi rapowymi wstawkami kryje się porządny kawałek, ale całość wypada trochę zbyt irytująco, szczególnie w porównaniu z następującymi po niej bardziej dopracowanymi kompozycjami. O highlightach już pisałem, ale udanych momentów jest więcej, a coś dla siebie znajdą zarówno miłośnicy wolniejszych zmysłowych ballad ("This Could Be Us", "What It Feels Like"), jak i ci oczekujący opartego na mocniejszym groovie funkowego grania ("The Gold Standard"). W zamykającym Art Official Age "Affirmation III" powtórzone zostają motywy ze znajdującego się na dziesiątej pozycji tracklisty "Way Back Home", ale dzięki zmodyfikowanej instrumentacji brzmią one zdecydowanie ładniej i składają się na niezwykle nastrojowe i całkiem urzekające zakończenie.

Jeśli chodzi o drugi z albumów, czyli nagrany z triem 3rdeyegirl Plectrumelectrum, to jest niestety zdecydowanie gorzej. Za dużo tu toporności i trudno nie odnieść wrażenia, że Prince mógł poprzestać na jednym krążku, unikając tym samym wydawania dość przeciętnego materiału. Da się z niego wyłowić kilka całkiem przyjemnych fragmentów, do których należy m.in. "WHITECAPS", ale mnie Książę z roku 2014 będzie kojarzył się przede wszystkim z Art Official Age i będą to wrażenia jak najbardziej pozytywne.

Piotr Ejsmont    
28 listopada 2014
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: R.I.P.
Rekapitulacja 2018: Azja