RECENZJE

Pharrell
In My Mind

2006, Star Trak 3.0

Przed wydaniem In My Mind tak myślało sobie dwóch typów (i prawdopodobnie tak samo sobie myślą do dziś): Fan – miszcz producencki Pharrell Williams natrzaskał już tyle hiciorów, że napisanie kolejnych to dla niego bułeczka z masłem; Sceptyk – nawet jeśli nie przereklamowana, to na pewno wypalona gwiazdeczka showbizu w pojedynkę polegnie z kretesem. Solowy debiut niedawnego gościa gdyńskiego Open'era więcej argumentów przyniósł stronie trzymających się tezy drugiej. Krążek jest obrazem wprawnie zatuszowanej niemocy songwriterskiej, do której oczywiście autor się nie przyznaje. Problem z kawałkami typu "Best Friend" czy "Our Father" polega na tym, że są one nijakie, jałowe, wtórne. Nie są beznadziejne, da się tego słuchać, tylko nie ma po co. Szkoda też, że Pharrell tak rzadko śpiewa swoim firmowym, nieziemsko plastycznym falsetem, bo wypełniające album beztreściowe paplanie mógłby przecież z podobnym skutkiem zapodawać pierwszy lepszy ciemnoskóry rapista, bo choć głos ten sam, to już flow byłego Neptunesa do zabójczych nie należy. Na osłodę, dla odmiany od standardowego przynudzania w rytmie R&B, mamy zgrabny "Angel" plus mniej szablonowe "Can I Have It Like That" oraz "Keep It Playa". Ale generalnie płyta mizerna, licha.

Jacek Kinowski    
10 października 2006
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: R.I.P.
Rekapitulacja 2018: Azja