RECENZJE

Out Of Tune
Out Of Tune

2008, EMI Music Poland 0.7

"Odlot, normalny kurwa odlot, 360 stopni"

Od: dorota pendelschnapp
Temat: recenzja out of tune mateusza jedras

przeczytalam twoja „recenzje” (jeśli tak to można nazwac) zespolu out of tune i rece mi opadaja. od dawna nie widzialam takiego przejawu dyletanctwa muzycznego!! jak można pisac o jednym z najlepszych najbardziej chwalonych w radiu zepsolow cytuje „Co ciekawe, umiarkowanie krytyczne głosy pod adresem płyty znajdziecie wszędzie. Nie wszyscy jednak zauważają kopiowanie wzorców z płyt, które jeszcze nie powstały – Out Of Tune brzmi jak piąta płyta CKOD, pod warunkiem najebanego Wandachowicza.” o co ci chodzi czlowieku?? skad ty wiesz jaka będzie następna plytra ckod?? „plastikowy” to jedan z najlepszych polskich piosenek tego roku a nie jakieś tam muchy i nie zmieni tego zadna twoja frustracja1!! czy ty sluchales tej plyty chociaz raz w skupieniu? piszesz ze tekstowo niedomaga a slyszales jak celnie potrtetuja rzeczywistosc „w plastikowym kasku ogladamy film taksowkami w miasto albo byle czym” chociaz moglabym przytoczyc kazda inna linijke. wreszcie ktos gra jak radio 4 albo nawet lepiej a ty i ta twoja strona oczywisci e musicie wszystko zjechac. kim ty wogole jestes jakims DJ?? zaloze się ze nie wiesz kto to jest bergman albo almodovar i sluchasz tylko kylie i tego elvruma czy kogoś co nie umie porzadnie gitary nastroic

Mateusz Jędras odpowiada:

Witam,

"Nie mogę spać, nie mogę jeść, nie mogę dłużej tego znieść"

Droga Dorotko. Moje nazwisko się odmienia. Zespół Out Of Tune jest chujowy. Dobrze im życzę, na pewno nagrają kiedyś wspaniałą płytę i wszyscy będziemy się cieszyć z ich sukcesu na zachodnim rynku, jednak obecnie co najwyżej pozdrawiam was wszystkich, bo muszę iść słuchać Paktofoniki.

Pozdrawiam,
Mateusz


- Heeeeej!
- O, tu jesteś. Czekam jak głupia. Wiesz jak zimno?
- Sorry, tramwaj nie mógł ruszyć z przystonka.
- Tramwaj kurwa. Stoję tu i stoję jak ta...
- Oj już już. Przynajmniej ładnie wyglądasz.
- Serio tak myślisz?
- No. Ładny kaszkiecik.
- Wiesz, to nie było miłe. Jedziemy czy nie?
- Coś się stało? Jesteś pospinana jak po Dizzie Rascalu, ostatni raz cię taką widziałem właśnie tam.
- Eeee, takie tam.
- No powiedz.
- Było dużo błota.
- Na Rascalu.
- Tak.
- W środku nie chyba?
- Chcesz wiedzieć czy nie?!
- No już już, mów.
- Jędras z Porcys. Widziałam go wczoraj na Bankowej, chciałam go zepchnąć na ulicę, ale jest mega gruby i nie miałabym siły.
- Dorcia, jak mam to rozumieć?
- Napisałam mu E-MEILA, rozumiesz?! Na prośbę mojej siostry.
- Dobrze, nie krzycz... Zaraz. W celu jakim?
- Wygarnęłam mu dyletanctwo i że nie umie jednego zdania dobrze napisać. Że jego recenzja jest... uwłacza człowieczeństwu.
- Nooo, mam nadzieję, że ostro mu pojechałaś. To chyba dobrze?
- A wiesz co ten chuj zrobił? Opublikował to.
- Uspokój się Dorcia. W takim razie sam ma teraz przejebane. Chodziło o tą recenzję, tak?
- No.
- Outofsi są zajebiści i trzeba być debilem, żeby tego nie zauważyć. Ostro mu teraz pojechali na forum pewnie.
- Właśnie nie. Wszyscy się ze mnie robią sobie jaja. Taki jeden, pinczon, w ogóle podlinkował Andrzeja Budę pod moim postem! Sskrwysn. ... zaraz, gdzie ty się wybierasz niby? Co?
- Yyyy, słuchaj... nie pasujemy do siebie. Ja... ja byłem najebany troszkę, wiesz, siedziałem tak przed tym kompem, spodziewałem się, że rozmawiam z... Nieważne, pa Dorciu, to mój tramwaj tam jedzie! Pa! Papa!
- Sskrwysn.


"Witam. Pokój sześćdziesiąt cztery, tutaj ten pan weźmie pańskie bagaże" – chłodny, nowofalowy pracownik recepcji stara się zarządzać procedurą przyjmowania każdego gościa do hotelu tak, jak gdyby miał by to być jego ostatni w nim dzień. "Naprawdę, nie trzeba, panie, yyy, Ignacy. Panie Ignacy, ja mam tylko malutką walizeczkę i z pewnością sam sobie poradzę", usiadłem więc na schodach w oczekiwaniu na klucz. A ta z którą umówiłem się w szafie, jakże bym chciał pamiętać jej twarz, i tak nie przyjdzie wcześniej niż o 19. Jechałem dwanaście godzin autobusami po mieście, przesiadając się w najbardziej uwłaczających turyście strefach przesiadek. I nawet schody są twarde. To jest granit który powinien był ulec zabiegowi wyszlifowania w chuj wszystkich nierówności, które teraz wżynają się w moje uda i teczkę z kserówkami. Ale oto podchodzi Ignacy, dostojny all-man-woman, zawsze w gotowości: "Przepraszam za to nieporozumienie" - "ależ nie było żadnego nieporozumienia", chciałem mu przerwać, mógłby to jednak potraktować jako brak taktu i wykopać mnie na zbity lód, jakiego, co ciekawe, z lobby nie widać ani trochę. Okna w lobby zawsze projektują fantazmat absolutnie komfortowych warunków pogodowych na zewnątrz hotelu. "Chodźmy już, mam spotkanie, Panie Ignacy" – emfaza zmoczyła mu buty, co wyraził głębokim ukłonem, i, naturalnie, pośpiechem.

Leżałem tak kilka minut, w tym miękkim i obszernym łóżku z materacem z Ikei, kiedy nastał dzwonek. "Proszę wejść, otwarte". Drzwi zaskrzypiały, zza jednego z ostatnich skrzypów wychynęła Paulina. "Łiiiiiiiiii!" Dawno się nie widzieliśmy, to prawda, ale pewną przesadą było robienie mi "łiiiiii". "Cześć, miło cię widzieć. Zamówię jakieś drinki". "Duper! Przebiorę się na szybko". Ja zrobiłem drinki, ona zdjęła kurtkę i spodnie, zrobiliśmy swoje, abnegacko z lekka. I runęliśmy na łóżko, oboje wyczerpani poszukiwaniem skromnego hoteliku nie tak aż znowu daleko od centrum miasta. "Tęskniłam. Przyniosłam kilka płyt, możemy posłuchać, czekaj" - tak właśnie czekałem. Pięć długich minut, podczas których ona – widziałem jej majtki, kiedy się nachylała nad odtwarzaczem – szukała jakiejś "świetnej polskiej płyty". Który to już raz. "Dobra, kładź się. Gotowe!" Tak, jestem w chuj uległy, więc uległem i tu. Położyłem się, Paulina rzuciła swój organizm zaraz obok. Przytuliła mnie i pocałowała, tak jak potrafią tylko całować dziewczyny, które skończyły co najmniej jeden semestr na kulturoznawstwie. Coś wisiało jednak w powietrzu. "Co to jest, kurwa, Paulinko?" "No jak to! Nowe Out Of Tune! Zajebiści, nie?" Nie wiem czy byli czy nie, ale toporność mid-90s-owego bitu i ciężkie, polskie wokale w guście wszystkich zespołów grających na modłę wszystkich zespołów grających gitarami i smutkiem w latach osiemdziesiątych... Za dużo. Poza tym mam jakiś dzień na napisanie recki tego czegoś, a w domu będę dopiero jutro. "Wieeeesz co Paulinko, muszę do łazienki na chwilę". "Ok". Utwór tymczasem rozwijał się w najlepsze, co skończyło się na tym, że wychodząc przez okno w toalecie, słyszałem młody, polski zespół o chujowych, nieporadnych, ikonicznych i zbędnych w tym kontekście wstawkach elektroniki grający profesjonalnego, młodzieżowego rocka ze zmanierowanym wokalem. A była taka ładna. Ładne nogi zwłaszcza.


- Halo?
- Cześć Dorciu, to ja. Przepraszam że tak cię zostawiłem nad tym przystankiem. Nie wiedziałem jak zareagujesz. To ja jestem Pinczon.
- Eech, wszystko mi jedno. Wiesz dlaczego siostra chciała żebym napisała tego mejla do Jędrasa?
- Dlaczego? Bo zjebał OOT, bo się nie zna a pierdoli?
- Która godzina? Ścisz to, hałasuje nie do wytrzymania.
- Fajne. He.
- Też. Ponadto olał ją jakiś tydzień temu, zostawił samą w hotelu, z rachunkami do spłacenia i niewyżytym all-man-woman recepcjonistą. Mało nie zadzwoniła na policję. Ale wiadomo, że oczywiście to ja posłużyłam jej za narzędzie, i teraz ja mam przejebane na forum.
- Nie wprowadzili jeszcze tej rejestracji nicków, spoko.

Mateusz Jędras    
1 listopada 2008
BIEŻĄCE
ObjektCocoon Crush
1975A Brief Inquiry Into Online Relationships