RECENZJE

O'Spada
Pay Off

2010, Despotz 6.1

Kto żądał kolejnych singli na miarę "Time", ten posłucha i będzie jedynie umiarkowanie rozczarowany. Kto podchodził do sprawy na modłę stoicką, ten przyjmie ze spokojem i wróci kilka razy. Tych raczej będzie więcej. Ale sięgnąć warto. Julii jest naprawdę ładna i od czasu "Pay Off" wiadomo, że chodzi jej w dużej mierze o pieniądze i sławę. A nam chodzi o to, żeby Julia była uśmiechnięta, nieprawdaż?

Tym bardziej, że O'Spada naprawdę starają się zaspokoić nasze potrzeby bezpretensjonalnych słodkich singli i, z czasem lepszym, z czasem gorszym skutkiem, grają przedłużenie "Time". Oczywiście, okazjonalnie dodają coś z sąsiednich półek. Ot "Hide & Seek", gdzie perkusja zacina grzeczne d'n'b. Albo niemal wściekły wokal Julii (i dzwoneczki) w "Rainbow", który kojarzy mi się z czarnoskórymi gwiazdami disco sprzed trzech dekad. I rzecz jasna "W.I.T.H." – okrutny żart ze słuchacza i poroniony pomysł kompozytora, który nasłuchał się "Go West" na popsutej taśmie. W ostatecznym rozrachunku żaden z tych smaków i smaczków i tak nie wpływa na brzmienie i styl, nad którymi O'Spada konsekwentnie pracowali od pierwszych singli.

Drobny problem zespołu, a już zwłaszcza tego, co robi melodie i refreny, leży wręcz w nadstaraniach. "Time" było w swojej skomplikowaności (in your face!) skonstruowane solidnie, w przypadku takiego "Let Go" melodie próbują być tak bardzo ojej, że mam wrażenie, że się posypią. Niekiedy O'Spada niebezpiecznie zbliżają się na milimetry do tej granicy. Adrenalina skacze i to nie jest dobre, jeśli próbuje się jednocześnie zasnąć, czy się odprężyć, bo do tego O'Spada służą.

Aneks: To żeby nie było łyso, to jeszcze krótki przewodnik po albumie, przygotowany przypadkowo (albo i nie) przez jednego z redakcyjnych kolegów: "with jest okropne / podoba mi sie poczatek, trzy pierwsze / rainbow / tez / pay off,enemy srednio za to / ale ten strikes i time kurde".

No, racja.

Filip Kekusz    
22 września 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: R.I.P.
Rekapitulacja 2018: Azja