RECENZJE

Onra
Long Distance

2010, All City 6.9

MHJ: Dociera niezdrowo rześka bryza krajów tutti frutti, w zapomnieniu zawilgotniałych mikroklimatów o szczelnych oknach, gdzie tak pociesznie uchowuje się pleśń. Nie wśliźnie się pluskwa, ani kefirowa flora bakteryjna. Ciągoty Onry układają się dość klarownie i prawie wszystkie można odesłać do ożywczego funku lat 80tych oraz kiełkującego r'n'b kolejnej dekady. Choć co, gdyby nie J Dilla. W każdym razie, za sprawą "Long Distance", pozwoliłam sobie na powrót do nieco wypartych ulubieńców: Chaki Khan, Kurtisa Blow'a, Cameo i faworyty Shannon w "Let The Music Play" – jak oni tu pobrzmiewają! Dało mi to radość, jak nic od dawna, już to na wstępie cieszy i zapewnia tymczasowy komfort życia. A przecież sama płyta. Napracowana bardzo, z rzadką fiksacją ponad dwudziestu tracków. Do każdego numeru, bez zażenowania, chce się balansować z koszem egzotycznych wiktuałów na głowie. Obok featuringowanych, intensywnych, piosenkowych malwersacji, są też zdolne "instrumentale". Bez łuta nudy – zapyzialstwo pod dywanem. Pociągająca świeżość, odmierzana siarką solidnych policzków za gapowatość.

AG: Samplerskie inspiracje Dalekim Wschodem tak ostro zostały w zeszłej dekadzie przeorane, że idąc tropem trójpolówki powinno się je już dawno ogłosić ugorem i odgrodzić na jakiś czas od reszty popu. Najszerzej znane wydawnictwo Onry Chinoiseries wpisuje się w naprawdę ostatnie podrygi azjatyzmu, ale jak często bywa z ostatnimi, są to podrygi niezłe. Cała płyta jest jak kuferek z podróży wypełniony pamiątkami bez sensu, które zajawiają nieproporcjonalnie do swojej obiektywnej wartości. Long Distance to podobna taktyka: obróbka i skrawanie obiektów znalezionych. Z tą różnicą, że w miejsce przypadkowej egzotyki Chinoiseries Onra wrzucił, osobiście przeżyte i przetańczone do lustra w łazience, dekadę po dekadzie najlepszej radiowej muzyki. Z rzeczy bieżących słychać Toeachizown z którym bardziej egalitarne Long Distance na dłuższą metę przegrywa. Bo łatwość słuchania, za cenę tego, że na wstępie odsłoniono wszystkie karty (tzw. płyta uczciwa). Ogólnie uważam, że powinniśmy częściej mówić głośno o tym, jak wyjebane potrafią być obiady z resztek.

RG: No dobra. Wziąłem tę płytę, przesłuchałem, moja świadomość i percepcja zjeżdżały intensywnie na boki przy każdym ruchu rzeczywistości, nawet jakieś inne single wbiły mi się chwilę do odtwarzacza, ale dojechałem do końca, znudziłem się, zapomniałem. Dzień recenzji nadszedł, po krótkim spojrzeniu na ćwiartki Oli i Magdy poczułem, że jakiś dysonans poznawczy musiał zajść, zapuszczam jeszcze raz Long Distance i no, japońskie motywiki są, nawet jakieś z gier komputerowych się trafią, no wiem dlaczego mogą lecieć siódemki, nie jest to takie złe, jakieś duszki Toeachizown się przewiną i tak dalej? I prawie zostałem złapany w pułapkę podchwycenia dwuosobowej reakcji zbiorowej. To co wyczynia Onra na najnowszej płycie można nazwać dobrą muzyką, ale przede wszystkim ta muzyka jest szalenie niezajmująca i nudna. Kumam, kumam, można to docenić, bo klimacik z pewnością jest, ale jeżeli Dâm-Funk ma być cool przejażdżką stylową furą po LA to Long Distance bliżej do oglądania "Lost In Translation" przez folię.

FK: To co najmniej trzyosobowa reakcja zbiorowa, bo Long Distance to dla mnie szersze horyzontami One World Extinguisher potrzebne tym bardziej, że nie mamy już 2002 roku, mamy natomiast zjawiska przedstawione przez Szanowne Koleżanki i Szanownego Kolegę, które Onra próbuje tutaj podsumować po swojemu. Herren zajmował się samplami ze swojego podwórka, korzystając z raczej prostych, historycznych inspiracji. Francuz z kolei ma stałe łącze, konto na hypem i po godzinach o blogowanych trendach też potrafi elaborat jebnąć. Chill-wave, współczesny soul, plaże i lekkie drinki z jednej strony. Bliski i Daleki Wschód, old-school hip-hop, twarda elektronika, tani browar i podwórko – z drugiej. Poszatkowane Long Distance, reprezentujące rozbuchany eklektyzm, zbliża się co i raz, tak dla żartu, do granicy rzygu z przesytu, ale to wszystko fałszywe alarmy. Mocna płyta, której można słuchać na shuffle, w dowolnej długości fragmentach i bawić się w zgadywanki.

Aleksandra Graczyk     Magda Janicka     Filip Kekusz     Ryszard Gawroński    
28 maja 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie