RECENZJE

Łona
Nic Dziwnego

2004, Asfalt 6.7

W naszym gburowatym społeczeństwie Adam "do you wanna talk about it?" Łona Zieliński szczęśliwie jest postacią wcale nieźle rozpoznawalną. Wprawdzie przez wielu postrzegany z przymrużeniem oka nie święci spektakularnych tryumfów komercyjnych, jednak wierny alternatywnym ideałom cieszy się solidną estymą elit hip-hopowych, oraz szczerym uznaniem szarych słuchaczy. Tych jest naprawdę sporo, bo już przy minimalnym zainteresowaniu tematem styczności z jego repertuarem trudno było uniknąć. Chyba wszyscy (młodzi) pamiętają tryskające pozytywnym ładunkiem imprezowe hity w rodzaju "Konewki", "Kawy", "Helmut, Rura!" czy "Fruźki Wolą Optymistów", a i "Rozmowa" znalazła drogę (ostatecznie autor to włamywacz) do wielu główek. Szkoda, że tylko nieliczni świadomi są faktycznego ciężaru gatunkowego twórczości szczecinianina.

Wszakże wydany pod koniec 2001 roku, debiutancki Koniec Żartów to pozycja absolutnie obowiązkowa w dyskografii fana muzyki urodzonego nad Wisłą. Przytłaczająca koronkowymi grami słownymi, na wpół amatorska produkcja nokautuje dawką komediowych skeczy, bezbłędnych obserwacji, autentycznością i zerową zawartością pseudo-intelektualnego shitu. I choć niewątpliwie to właśnie słowo jest tu na pierwszym miejscu, podkłady Webbera budowane przeważnie na schemacie: jazzowe sample (szczególnie pianina i smyków) + suche, momentami groteskowo piwniczne bity + drobiazgi realizacyjne bezbłędnie kooperują z rapem, bez zadyszki dotrzymując mu kroku.

Swoboda, polot z jakim duet nagrał tak fantastyczną (i ważną!) płytę, a następnie błyskotliwy singiel "Nie Słuchać Przed 2050 R." (listopad 2002), w kontekście nowego krążka nastrajały przednio. I zajebistość Nic Dziwnego ewidentnie uwypukla niespotykany talent i zarazem potencjał tych ziomków. Nie ma tu wypełniaczy, wymuszonych żartów, czy wydumanych historyjek. Teksty Łony ponownie dystansują hip-hopową (i nie tylko!) konkurencję niemal w komplecie. Nie chcąc psuć nikomu zabawy zdradzając niespodzianki przygotowane tym razem przez mistrza krótkich opowiastek, potrafiącego z pozycji narratora wcielić się we własną matkę, Boga, biznesmena i generalnie wszystkich i wszystko, poprzestanę na zapewnieniu, że nowe hiciory w stylu: "A Dokąd To?", "Ballada O Szlachetnym Czorcie" czy "Artysto Drogi II" oferują firmowe, plastyczne dialogi desygnowanych do fabuły postaci, odegrane z aktorską gracją i wizjonerskim rozmachem. Nie brakuje również łonowych epigramatów, jak "Nie Ufajcie Jarząbkowi", "Artysto Drogi I" czy "Nie Gadaj Tyle" z genialną puentą: "Po co łapać króliczka / Skoro tak przyjemnie się go goni?" oraz ukłonu w kierunku fanów Kabaretu Starszych Panów ("Dobranoc / Do Ciebie, Aniu, Szłem").

W warstwie muzycznej zauważalny jest zwrot Webbera w kierunku bardziej wygładzonych bitów i zabaw zmianami tempa, odstąpienie od mającego swój NIEZAPOMNIANY urok posmaku amatorki, a także częstsze korzystanie z usług DJa Twistera. Większy z dwójki czasem rezygnuje także z katowanych niegdyś pasjami motywów jazzowych, na ich miejsce zatrudniając niemal parkietowe klimaty a la 2step etc. ("Artysto Drogi I", "Artysto Drogi II", "Nieruchomości"). Mixem zajął się prawdziwy mistrz w operowaniu podobną stylistyką, Noon, co zapewne przyczyniło się do wspomnianej zmiany charakteru bitów, no, no jakby nie patrzeć, w kierunku jego produkcji (stąd choćby końcówka "Nieruchomości" brzmi jak żywcem wycięta z Gier Studyjnych). Przy okazji należy podkreślić raz jeszcze rolę jaką w nagraniach "odegrał" Twister: lwia część przyjemności jaką mamy z odtwarzania "Rozmów Z Cutem" zawdzięczamy jego kapitalnym skreczom, sprawdzających się równie dobrze w kolejnych odsłonach. Kończąc temat zmian odnotujmy, że flow Łony nabrał szybkości i mocy, co zaprocentowało większą swobodą rapowania i pewniejszym trzymaniem rytmu, co znakomicie wpisuje się w nową koncepcje bitów składu. Natomiast szukając minusów, można przyczepić się do troszkę monotonnych i wtórnych "Reż Te Herbę" i "Nie Jest Dobrze", wciąż prezentujących poziom nieosiągalny nawet w snach dla znakomitej większości kolegów dzielących zajawkę ("która nigdy nie zginie").

Jeśli Koniec Żartów w warstwie przekazu został zdominowany przez "Rozmowę", to w jego następcy akcent pada na wysokości tytułowego tracka. "Nic Dziwnego" poszerza gamę kawałków w których Łona bez cienia patosu rozprawia się z niebłahym tematem, z właściwym sobie wdziękiem i lekkością przemycając przygnębiającą prawdę o zgrzybieniu ogarniającym człowieka wraz z upływającymi latami i wysyłając słuchacza na przymusową rozkminkę nad tematami z grupy: wyżucie z emocji; postępująca znieczulica; uciekająca z każdym dniem "ciekawość świata". Pamiętajmy jednak, że nawet takie myśli nie są w stanie nadwątlić optymizmu "pozytywnie nastawionego emce", po dziś dzień legitymującego się kultową dewizą z "Nic Z Tego Nie Będzie" – "Ale ja widzę, że świat już prawie runął / I co? / I mam kurwa doby humor!".

Jacek Kinowski    
29 listopada 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Indie
Car Seat HeadrestTwin Fantasy